wtorek, 6 grudnia, 2022
Strona głównaDziałySylwetki„Jestem na Bożej karuzeli”

„Jestem na Bożej karuzeli”

Światowy Dzień Misyjny w Kościele katolickim był obchodzony w niedzielę, 23 października. Właśnie w tym dniu parafia św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie w Nowym Jorku gościła ks. Michała Ulaskiego, posługującego obecnie na Alasce. W rozmowie z „Białym Orłem” misjonarz zdradza, jak wygląda jego praca i codzienność na dalekiej Północy.

Ks. Michał Ulaski pochodzi z Radomia. Posługę na Alasce pełni od grudnia 2021 r. Fot. Archiwum prywatne ks. Michała Ulaskiego

Kim jest człowiek, który zdecydował się opuścić swoją rodzinną diecezję i wyruszyć w nieznane, na misje?

Ks. Michał Ulaski: Pochodzę z Radomia, gdzie się urodziłem i wychowałem. Od zawsze lubiłem podróżować „palcem po mapie”. Nie sądziłem, że Bóg powoła mnie, abym głosił Dobrą Nowinę na końcu świata. Dopiero w wieku 19 lat zacząłem przygodę „na serio” z Bogiem – było to w Wielki Piątek, kiedy w sercu pojawiło się pytanie: „a jeśli to prawda, że Jezus rzeczywiście za mnie umarł?”. Od tamtego czasu jestem na „Bożej karuzeli”, która zaprowadziła mnie aż na Alaskę.

Kiedy zrodziło się pragnienie wyjechania na misje?

Moje powołanie misyjne pojawiło się i rozwijało równolegle wraz z powołaniem do kapłaństwa. Kiedy usłyszałem w sercu głos „pójdź za mną”, to jednocześnie myślałem o terenach misyjnych, gdzie brakuje kapłanów. Powodem tych myśli o misjach mogły być liczne spotkania z misjonarzami, którzy przyjeżdżali na urlopy i ciekawie opowiadali o ludziach i miejscach swojej posługi. Jednak wszystkie te miejsca miały dla mnie jeden ogromny minus – klimat! Bardzo nie lubię upałów, dlatego wtedy myśli o misjach zostawiałem gdzieś z tyłu głowy. Jednak wszystko zmieniło się w 2016 roku, kiedy Polskę odwiedził biskup Chad William Zielinski z Alaski. Odwiedzał wtedy diecezje i seminaria, zapraszając do posługi misyjnej na Alasce. Opowiadał o małej liczbie kapłanów, wyzwaniach, trudnościach i o długiej zimie. Wtedy głos w sercu powiedział: Misje to nie tylko Afryka i tropikalny klimat, ale to też Alaska i zima! Od tamtego momentu zacząłem interesować się Alaską i diecezją Fairbanks. Myśli o wyjeździe były coraz silniejsze, dlatego zdecydowałem się poprosić mojego biskupa o pozwolenie na taki wyjazd.

Na Alasce jest wiele miejsc, gdzie można dotrzeć jedynie skuterem śnieżnym, łodzią lub samolotem. Fot. Archiwum prywatne ks. Michała Ulaskiego

Jak wyglądał proces przygotowania do wyjazdu na Alaskę?

Kiedy bp. Henryk Tomasik wyraził zgodę, w 2020 r. zostałem skierowany do Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie, gdzie przez dziewięć miesięcy przygotowywałem się do posługi na misjach. Pobyt w Centrum Formacji Misyjnej był pięknym doświadczeniem – to czas poznawania misji od strony teorii, szlifowania języka obcego i budowania wspólnoty. Niestety, to wszystko zbiegło się z czasem pandemii. Miałem trudności z otrzymaniem wizy, więc data mojego wyjazdu była długo nieznana. Wreszcie wszystko się udało i przyleciałem na Alaskę tuż przed świętami Bożego Narodzenia w grudniu 2021 roku.

Czy w pierwszym dniu przyjazdu na misje został ksiądz wrzucony na głęboką wodę?

Biskup Chad Zielinski ma dobrą praktykę dla nowo przybyłych księży – pierwsze sześć miesięcy to okres poznawania diecezji i uczenia się nowej rzeczywistości. Zanim został biskupem, ks. Zielinski był kapelanem w United States Armed Forces i przebywał przez wiele lat na różnych misjach wojskowych. Jego doświadczenie wojskowe bardzo się przydaje, ponieważ posługa na Alasce to jak prawdziwy front walki o przetrwanie – z Pismem Świętym i różańcem w ręku.

Do której diecezji ksiądz trafił?

Do diecezji Fairbanks, jest to ogromny teren (trzykrotnie większy od Polski) i tylko 165 tys. mieszkańców, z czego zaledwie 12 tys. to katolicy. W sumie jest 46 parafii, a tylko 8 jest w obrębie dróg. Do reszty parafii można dotrzeć tylko samolotem, skuterem śnieżnym lub łodzią. Każda parafia to inni ludzie i inne wyzwania. Na zachodzie Alaski na wybrzeżu mieszkają Inuici, w centrum potomkowie Atabasków, a stolicę diecezji Fairbanks zamieszkują Amerykanie. Obecnie posługuje tutaj 18 kapłanów i większość ma pod opieką dwie lub trzy parafie. W każdej staramy się być po dwa tygodnie, ale mroźny klimat trwający dziewięć miesięcy często komplikuje plany.

Alaska kojarzy nam się z zimą i rybami. Jak wygląda ten zakątek świata z perspektywy misjonarza z Polski?

Jestem posłany, by być i modlić się z tymi, którzy tam mieszkają. Wyzwaniem są ogromne odległości między parafiami. W zimie głównym środkiem komunikacji jest skuter śnieżny, a w krótkim okresie letnim – łodzie, ponieważ wszystkie wioski znajdują się nad rzekami. Silne opady śniegu lub wiatr nie pozwalają na bezpieczne przemieszczanie się do poszczególnych parafii, dlatego często trzeba zmieniać plany dotyczące podróży. Trudno jest się z tym pogodzić, że nie mogę być tak często z parafianami czekającymi na kapłana.

Przyroda Alaski może zachwycać, ale tamtejsza pogoda niesie ze sobą sporo wyzwań i czasem komplikuje plany. Fot. Archiwum prywatne ks. Michała Ulaskiego

Jak wygląda życie codzienne mieszkańców?

Życie w wioskach nie jest łatwe, mimo że żywność jest tam łatwiej dostępna niż w mieście, jednak nie jest to wystarczające. Są dwa sposoby na zdobycie pożywienia. Można je zdobyć samodzielnie, polując lub łowiąc, albo pójść do sklepu i liczyć na to, że dziś samoloty przyleciały i przywiozły coś do jedzenia. Starsi rodacy dobrze to zrozumieją, bo pamiętają puste półki w sklepach w Polsce. Jeśli w sklepach coś się pojawia, to ceny są tak wysokie, że dwa razy trzeba się zastanowić, zanim się to kupi. Ze względu na brak dróg i klimat prawie wszystko jest transportowane samolotami, które przywożą jedzenie, pocztę, leki itd. Tylko w okresie letnim przypływają barki, przywożąc paliwo, materiały budowlane i wszelkie towary o dużych gabarytach. Jeśli wioskowa elektrownia produkuje prąd, to jest światło i lodówka pracuje. Jeśli jest awaria, to każdy liczy na szybkie jej usunięcie, tzn. dzień lub dwa przy dobrej pogodzie, bo ktoś musi przylecieć i zająć się naprawą. Rzeki są źródłem wody pitnej. Jeśli jest prąd, to woda jest pobierana i uzdatniana do picia. Jeśli jest awaria, to zawsze zostaje śnieg, który można rozpuścić. W wioskach oczywiście jest internet, przecież żyjemy w XXI wieku. Jednak jest on tak słabej jakości i prędkości, że czasem trudno sprawdzić pocztę mailową. Wszystko jest uzależnione od zimowej pogody, która trwa dziewięć miesięcy. Wszyscy czekają na wiosnę, która przynosi kolejne wyzwania. Podtopienia i komary to charakterystyczne zwiastuny końca zimy.

Czy wiadomo kiedy pierwszy raz Ewangelia dotarła do mieszkańców Alaski?

Ludzie w wioskach zostali zewangelizowani przez zakon jezuitów, którzy przybyli tutaj na przełomie XIX i XX wieku. Raptem sto lat ewangelizacji to dopiero początek zakorzeniania się Dobrej Nowiny na Alasce. Wcześniej jezuici prowadzili szkoły przyparafialne, co pomagało przekazywać wiarę. Gdy jednak w latach 90. XX w. rząd amerykański zaczął budować w wioskach szkoły, Kościół stracił możliwość ewangelizacji przez edukację. Osoby wierzące niestety nie przekazały wiary młodemu pokoleniu. Cywilizacja Zachodu dociera powoli na Alaskę, przynosząc wiele udogodnień w życiu codziennym, ale zarazem wiele rzeczy, które utrudniają duszpasterstwo. Młody człowiek z telefonem w ręku to częsty widok nie tylko w Polsce, ale również i tutaj.

Alaska to stan USA w północno-zachodniej części Ameryki Północnej, którego terytorium jest trzykrotnie większe od Polski, a jedna trzecia powierzchni stanu leży już poza Kołem Podbiegunowym. Fot. Archiwum prywatne ks. Michała Ulaskiego

Czego może ksiądz się nauczyć będąc na misjach?

Jest to ogromne wyzwanie głosić Jezusa na Alasce. Trudności związane z klimatem w połączeniu z duszpasterskimi pokazują, że tylko łaska Boża może to wszystko pokonać. Dla mnie posługa na Alasce to czas nieustannych rekolekcji i nauka pokładania ufności w Bożą Opatrzność. Codziennie odczuwam opiekę Matki Bożej, której zawierzyłem swoje życie i posługę. Najważniejsze to być z tymi ludźmi i przekazywać Dobrą Nowinę swoim życiem na wszelkie dostępne sposoby. Robić, co możliwe po ludzku, a Bóg dopełni wszystkiego. Misje na Alasce uczą mnie pokory i cierpliwości.

Od kilku miesięcy prowadzi ksiądz na YouTube kanał pt. „Fr. Ulaski z Alaski”. Jakie przesłanie kieruje ksiądz do odbiorców tego kanału?

Kanał powstał, by opowiedzieć o moim życiu codziennym jako misjonarza. Na Alasce trudno jest cokolwiek zaplanować, pogoda (silny wiatr, mróz, deszcz, śnieg) szybko weryfikuje plany. Całkowicie trzeba zaufać Bogu, dlatego chcę się dzielić doświadczeniem działania w mojej misyjnej posłudze. Alaska to również piękna przyroda, więc chcę ukazywać to piękno, gdyż jest to dowód na istnienie jedynego „Architekta Świata”.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał o. Michał Czyżewski

spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -