poniedziałek, 2 sierpnia, 2021
Strona głównaOpowiadania„Oblicza samotności”

„Oblicza samotności”

Spokojna tafla jeziora wokół łodzi, lekkie muśnięcia wioseł, i tak już od dwóch dni. Na linii wzroku woda po sam horyzont we wszystkie strony. U góry błękit nieba, po którym leniwie przesuwały się lekkie kształtne obłoczki. Wszystkie problemy gdzieś uciekły, odeszły, a może po prostu stały się tak małe, że aż niewidoczne. Po raz pierwszy czuł taki spokój. Oaza natury na wzburzonym oceanie życia. Choć całe jego życie rozgrywało się na stałym lądzie, a tutaj był ten przysłowiowy ocean. Co prawda, jeśli być precyzyjnym, to ani to ocean, ani wzburzony, tylko jezioro. Tak, chyba metaforyzowanie wszystkiego to też taki życiowy nawyk. Ale właściwie to w takich warunkach jak tu, powinny się rodzić prawdziwe, spontaniczne przenośnie. Tamte, można rzec lądowe, były mimo wszystko jakieś sztuczne, skażone.

Ostatnie dni roku akademickiego sprawiły, że marzył o tej ucieczce, odosobnieniu. Po co to powiedział? Wie tylko, że nie mógł inaczej. Grupa wykradła rozwiązanie tekstu i wszyscy napisali na piątki, osiągnęli maksymalne lub prawie maksymalne wyniki. Bo ktoś może jedno lub dwa zadania specjalnie napisał źle. On napisał na czwórkę – sam, bez pomocy ściągi. A był jednym z najlepszych. Kiedy profesor zrobił pogadankę o uczciwości i oświadczył, że wie, iż te wyniki są nieuczciwie (nawet przypuszcza, jak to się stało), wstał i powiedział prawdę. Przy wszystkich.

Stał się czarną owcą. Nikt nie chciał go widzieć. To była smutna końcówka roku. A i tak miał szczęście, bo zajęcia się skończyły, zostało tylko kilka egzaminów. Poza tym na szczęście nie mieszkał w akademiku. Mógł więc i starał się unikać kolegów z roku. Inaczej zachował się tylko Stefan. Ale nie przy wszystkich, szukał go jakiś czas, żeby powiedzieć co o tym sądzi, żeby wesprzeć go jakoś. On też odpisał, też dostał piątkę. Ale powiedział Damianowi, że miał rację, że go rozumie. I podziwia. Za odwagę, charakter… Tak, charakter. Damian przeklinał ten swój charakter, wcale nie był dumny z tego, co zrobił. A jednak wiedział doskonale, że nie mógł inaczej. Nie potrafi się inaczej zachować, niestety. I nie ma zamiaru tego analizować, ustalać czy to sprawa wychowania, mocnej wiary w wartości. Postąpił jak trzeba, jak powinno się, ale nie był z tego powodu szczęśliwy. Wcale nie dało mu to szczęścia, spokoju. Wprost przeciwnie. Co z tego, że sumienie miał spokojne, kiedy… Właśnie, czy chociaż sumienie było spokojne? Nie był tego taki pewny.

Jezioro było spokojne, może też i Damian. Tak, w tym momencie, w tym miejscu. Tu nie było to takie trudne, kiedy się zapomniało o tym, co się wydarzyło, kiedy można było sycić się całkowicie tylko otaczającą naturą i tą ciszą. Ale tam, wśród ludzi, nadal obowiązują te ludzkie prawa, ludzkie zasady. Jest jakieś zło i dobro, ale one tak się ze sobą wymieszały. Dobro, którego nikt nie akceptuje, a braku akceptacji nie uważa za zło… I zło, które staje się niegroźne, swojskie, takie kumpelskie, które łączy ludzi… A przecież nie sposób być ciągle tu, trzeba tam wrócić. I nie może postępować inaczej jak postąpił, wbrew sobie. Nie może wyrzucać sobie, iż nie przystał na zło – jak pozostali, jak wszyscy. Ale jednocześnie wiedział, że robiąc to będzie sam, zawsze sam. Jednak nie tak jak tu. Tam będzie sam wśród ludzi. A tylko taka samotność boli. Samotność wśród natury niesie ukojenie, radość, a więc może w gruncie rzeczy nie jest samotnością…? Musiał być silny, spokojny, pewny. Jak tu. Tak, najważniejsze to zapamiętać te chwile, wchłonąć je na długo, uczynić z nich źródło siły.

Ryszard Mścisz


Ryszard Mścisz – urodzony 2 lipca 1962 r. w Stalowej Woli. Mieszka w Jeżowem, gdzie pracuje jako polonista w ponadpodstawowym Zespole Szkół. Autor siedmiu tomików poetyckich: „Życie to tylko impresje” (2000), „Wibracje” (2002), „Na strunach lat” (2004), „Roześnienie” (2007), „Strumienie poezji” (2010), „Korytarze słów” (2014) i „Kołatanie do wrót nocy” (2019), dwóch zbiorów tekstów satyrycznych: „Zezem na świat” (2002) i „Swojski diabeł i inne humoreski” (2012), zbioru opowiadań „Życie u(daje) szkołę” (2018), zbioru recenzji twórców podkarpackich „Czytanie nieobojętne” (2016) oraz satyrycznego audiobooka „Humoryśki” (2014). Członek Oddziału ZLP w Rzeszowie od 2004 roku, obecnie jego wiceprezes.

Fot. Archiwum Ryszarda Mścisza
spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Poprzedni artykuł„Pierwsza klasa”
Następny artykuł„Chwal się pan też!”

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -