Iga Świątek utrzymała 2. miejsce w rankingu WTA, ale czuje już na plecach oddech Jeleny Rybakiny. Triumfatorka Australian Open może wkrótce wyprzedzić Polkę i rozpocząć pościg za Aryną Sabalenką, liderką tenisowego zestawienia.

Polka nie obroniła w Melbourne punktów za ubiegłoroczny półfinał, tym samym straciła aż 350 „oczek”. Obecnie przy jej nazwisku widnieje liczba 7,978 pkt. Strata do Sabalenki jest ogromna, wynosi 3,012 pkt, ale przestrzeń między drugą a trzecią rankingową pozycją jest bez porównania mniejsza.
Przed rozpoczęciem pierwszego w tym sezonie turnieju wielkoszlemowego Iga miała 1,905 pkt przewagi nad trzecią Coco Gauff i aż 2,478 pkt zapasu nad piątą wtedy Jeleną Rybakiną. Po zawodach w Melbourne sytuacja mocno się zmieniła – dla raszynianki na gorsze.
Po sukcesie na Antypodach Kazaszka traci do Polki zaledwie 368 punktów, czyli dystans, który można zniwelować w ciągu jednego turnieju. Tłoczno jest też na dalszych miejscach, które zajmują: Amanda Anisimova, Coco Gauff i Jessica Pegula. Amerykanki mają na koncie odpowiednio: 6,680, 6,423 i 6,103 punktów.
Spory spadek zaliczyła Madison Keys (USA). Zwyciężczyni AO sprzed roku straciła lwią część punktów za ubiegłoroczny triumf i jest obecnie dopiero na 15. miejscu Dla odmiany najwyższe pozycje w karierze osiągnęły dwie młode zawodniczki – Kanadyjka Victoria Mboko (Kanada, 13. miejsce) i Iva Jovic (USA, 20. miejsce).
Wśród polskich tenisistek, nie licząc oczywiście Świątek, najwyżej sklasyfikowana jest Magda Linette (39. pozycja), Magda Fręch plasuje się na 60. miejscu.
tom



