sobota, 27 listopada, 2021
Strona głównaDziałyOpinieSłowa i konsekwencje

Słowa i konsekwencje

Pełnienie obowiązku zwanego „jury duty” – czyli dyżuru w ławie przysięgłych, który przypada każdej dorosłej osobie raz na kilka lat – jest w Ameryce niemalże rzeczą świętą. Prawo do rozprawy przed 12 przysięgłymi jest gwarantowane w amerykańskiej konstytucji i stanowi podstawę amerykańskiego systemu prawnego. W dniu oddania do druku obecnego wydania „Białego Orła” 12 przysięgłych w Minnesocie debatuje po trzytygodniowej rozprawie nad tym, czy były policjant Derek Chauvin jest odpowiedzialny za zamordowanie George’a Floyda w maju 2020 roku. Jest to jedna z najgłośniejszych i potencjalnie najbardziej kontrowersyjnych rozpraw w ostatnich latach w tym kraju.

Wybór przysięgłych sam w sobie jest delikatnym i kompleksowym zadaniem. Przysięgli powinni być neutralni: bez doświadczeń bądź opinii, które mogą przeszkodzić w obiektywnej interpretacji faktów w danej sprawie. Od momentu powołania przysięgli mają zakaz oglądania wiadomości, czytania gazet oraz wszelkich dyskusji na temat sprawy, w której mają wydać wyrok. W medialnie głośnych sprawach, takich jak śmierć George’a Floyda, przysięgli żyją praktycznie zamknięci w hotelu, pozbawieni kontaktu ze światem.

To właśnie dlatego komentarze kongresmanki Maxine Waters, demokratki z Kalifornii, wywołały tak wielką burzę, kiedy w sobotę, 17 kwietnia, podczas protestów w Brooklyn Center, również w Minnesocie, polityk nakłaniała protestujących, aby „pozostali na ulicach” i byli jeszcze „bardziej konfrontacyjni”, jeżeli były policjant Derek Chauvin zostanie uznany za niewinnego. „Musimy zostać na ulicach i domagać się sprawiedliwości” – mówiła do protestujących kongresmanka, dodając, że werdykt w toczącej się sprawie musi brzmieć: „winny”, a jeżeli będzie inny, to: „musimy zostać na ulicach i walczyć o sprawiedliwość” – apelowała.

Komentarze 82-letniej Maxine Waters spotkały się z falą krytyki nie tylko w mediach, ale również ze strony republikanów i samego sędziego prowadzącego rozprawę. Obejmując funkcję w amerykańskim kongresie, Waters złożyła przysięgę, że będzie przestrzegać i bronić amerykańskiej konstytucji, która nie tylko stanowi, że w takiej sprawie werdykt wydają członkowie ławy przysięgłych, ale również nie bez przyczyny ustanawia trójpodział władzy. Publiczne orzeczenie winy przed zakończeniem procesu, ingerowanie w niezależnie działania wymiaru sprawiedliwości oraz nakłanianie społeczności do protestów i przemocy przez osobę pełniącą tak wysoką funkcję powinno nieść ze sobą poważne konsekwencje.

Póki co, wypowiedzi kongresmanki Waters mocno skrytykowali republikanie, sugerując nawet, że są podstawą do jej odwołania. W odpowiedzi na reakcje republikanów Waters oznajmiła, że nie pozwoli się przez nich terroryzować. Jej wypowiedzi ostro skrytykował też sędzia Peter Cahill, czuwający nad prawidłowością rozprawy w Minnesocie, sugerując, że mogą one być wykorzystane do wniesienia odwołania przez obrońcę bądź nawet do unieważnienia całej rozprawy. Waters oświadczyła, że nie zgadza się z jego stwierdzeniami.

Maxine Waters nie tylko postawiła całą rozprawę i wymiar amerykańskiej sprawiedliwości pod znakiem zapytania, ale sprawiła również, że w trudnym miejscu znalazła się cała rządząca w Kongresie partia demokratyczna, która do dziś domaga się postawienia kryminalnych zarzutów byłemu prezydentowi Donaldowi Trumpowi za podobne komentarze 6 stycznia, kiedy przed zamieszkami na amerykańskim Kapitolu nakłaniał swoich sympatyków, by maszerowali w stronę budynku walczyć o „swoją” sprawiedliwość. Oby protestujący w Minnesocie również nie uznali, że dzięki wypowiedziom Waters mają zielone światło do organizowania zamieszek.

Darek Barcikowski

spot_img
Poprzedni artykułNowa linia podziału
Następny artykułMiędzy nami rodakami

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -