Po raz drugi w historii polska reprezentacja okazała się lepsza od Niemców. Na PGE Narodowym lepiej w piłkę grała ekipa znad Renu, ale gol Jakuba Kiwiora okazał się jedynym w meczu.

Niektórzy mówią: „Jest prawda, półprawda i statystyki”. W piątek ten pogląd znalazł potwierdzenie w Warszawie. Niemcy oddali 26 strzałów, 10 w światło bramki, posiadali piłkę przez 67% czasu gry. Liczby Polaków w tych samych rubrykach to odpowiednio 3, 1, 33%.
Nasi lepiej sobie radzili w I połowie i właśnie wtedy swego pierwszego gola w reprezentacji zdobył Jakub Kiwior. W 31. minucie obrońca Arsenalu główkował po rzucie rożnym, piłka skozłowała przed bramką i wpadła do siatki w okolicach „okienka”.
Po zmianie stron, gdy boisko zaczęli opuszczać nasi podstawowi gracze (Lewandowski, Zieliński), Niemcy cisnęli już na całego. Nie odwrócili losów meczu, bo klasę pokazał Wojciech Szczęsny, gracz nr 1 w ekipie znad Wisły.
Przed meczem uroczyście pożegnano Jakuba Błaszczykowskiego. Kuba wyprowadził zespół na murawę jako kapitan, rozegrał 16 minut i tym samym zaliczył w reprezentacji grę nr 109 (21 goli). Gdy schodził z boiska, były łzy wzruszenia, owacja 50 tysięcy kibiców i szpaler obu zespołów. „Kuba, więcej niż piłkarz” – głosił jeden z transparentów.
Tomasz Ryzner



