Manchester City pokonał 1-0 Inter Mediolan, Pep Guardiola zdobył z angielskim zespołem upragniony puchar, a polskich kibiców cieszyła też praca, jaką w finale Ligi Mistrzów wykonał Szymon Marciniak.

Polski arbiter ma najlepszy czas w karierze. W grudniu ubiegłego roku bezbłędnie sędziował finał katarskiego mundialu, w którym Argentyna po dramatycznej walce (3:3 po dogrywce) dopiero w serii rzutów karnych pokonała Francję. Z kolei 10 czerwca pan Szymon dopisał do swego bogatego CV rolę rozjemcy w stambulskim finale LM.
Pojedynek w stolicy Turcji był zacięty, ale Polak ustrzegł się poważniejszych błędów, dobrze zarządzał meczem, pozwalał na twardą walkę i po wszystkim żadna ze stron nie miała do niego pretensji. Wspomniany Guardiola przybił naszemu rodakowi piątkę.
Warto dodać, że 42-letni sędzia mógł nad Bosforem liczyć na wsparcie swego zespołu, czyli Tomasza Listkiewicza, Pawła Sokolnickiego, Bartosza Frankowskiego i Tomasza Kwiatkowskiego.
Marciniak przeszedł do historii jako drugi sędzia na świecie, który w jednym roku poprowadził finał MŚ oraz LM. Wróble ćwierkają, że pochodzący z Płocka arbiter wkrótce będzie zarabiał petrodolary, ponieważ chęć na jego usługi zgłosiła federacja Arabii Saudyjskiej. – Oferta jest nie tylko stamtąd. Jest wiele kierunków – zdradził polski sędzia.
tom



