niedziela, 21 lipca, 2024
Strona głównaDziałySylwetkiPatron Polski, orędownik Polonii

Patron Polski, orędownik Polonii

Ksiądz prałat Józef Niżnik urodził się w Przeworsku 11 marca 1953 r. Dzieciństwo spędził w Świętoniowej k. Przeworska. W 1973 roku wstąpił do seminarium duchownego w Przemyślu. 31 maja 1979 r. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk ks. bpa Ignacego Tokarczuka. W latach 1979-1982 był wikariuszem w Izdebkach, a następnie – w latach 1982-1983 – w Jarosławiu w kościele Maryi Królowej Polski. W czerwcu 1983 roku został skierowany przez ks. bp. Ignacego Tokarczuka na studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, a we wrześniu został skierowany do Strachociny. Od tamtego czasu pełni posługę duszpasterską w tamtejszej parafii, rozwijając kult św. Andrzeja Boboli, który rozpoczął się 16 maja 1988 roku, gdy w sposób uroczysty do świątyni zostały wniesione relikwie świętego i umieszczone w nowym ołtarzu poświęconym św. Andrzejowi. Od tego dnia kult z każdym rokiem rozwija się bardzo dynamicznie i obejmuje coraz to większą rzeszę wiernych. W rozmowie z „Białym Orłem” opowiada, jak wygląda obecnie działalność Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie i tłumaczy, dlaczego ten święty może być tak ważnym orędownikiem dla amerykańskiej Polonii.

Ks. prałat Józef Niżnik jest kustoszem Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie. Fot. Archiwum WEM

„Biały Orzeł”: Proszę opowiedzieć coś o sobie i o kulcie św. Andrzeja Boboli w Polsce. Jaką rolę odgrywa w tym sanktuarium w Strachocinie?

Ks. prałat Józef Niżnik: Obecnie jestem proboszczem w Strachocinie, w parafii archidiecezji przemyskiej na Podkarpaciu. Zacząłem pełnić tu posługę duszpasterską w 1983 r. Po pewnym czasie objawiła mi się postać kapłana, jak się później okazało, nie mnie pierwszemu. Do poprzedniego proboszcza też „przychodził” jakiś ksiądz, dlatego powszechnie mówiło się, że w parafii straszy. Po czterech latach moich spotkań z nim, gdy objawił mi się ponownie, a było to dokładnie 16 maja w 1987 r., zadałem mu pytania: „Kim jesteś? Jak ci pomóc?”. Odpowiedział: „Jestem św. Andrzej Bobola, zacznijcie mnie czcić w Strachocinie”. To było dla mnie zaskoczenie, nie znałem jego życiorysu, prawie nic o tym świętym nie wiedziałem. Kiedy zacząłem poznawać jego życiorys, a także historię jego objawień, jasno zobaczyłem, że interweniował zawsze wtedy, gdy Polska znajdowała się w potrzebie. To, z czym przychodzi i czego chce, zawsze dotyczy Polski. Pierwsze potwierdzone objawienie miało miejsce przed potopem szwedzkim, gdy do Pińska zbliżali się najeźdźcy. W kolejnym dał Polakom – pozostającym wówczas pod zaborami – nadzieję, ponieważ zapowiedział, że kiedy skończy się wielka wojna, Polska znów pojawi się na mapach świata. Strachocińskie objawienia są na dzisiejsze czasy, najpierw miały miejsce, gdy wyzwalaliśmy się z komunizmu, a dzisiaj są odpowiedzią na to, co dzieje się w świecie i Europie. Strachocina staje się centrum walki o Polskę w duchu religijnego patriotyzmu. Organizowane są tu modlitwy, spotkania, w tym roku odbędzie się I Sympozjum o św. Andrzeju Boboli, a 20 lipca zaplanowana jest III Narodowa Modlitwa za Ojczyznę.

Proszę opowiedzieć więcej o Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie…

Kiedyś to była cicha, spokojna parafia, ale z biegiem czasu staraliśmy się rozszerzać działalność. Obecnie, oprócz kościoła, mamy bogatą infrastrukturę wokół, z której chętnie korzystają pielgrzymi. Nieopodal świątyni znajduje się tzw. „Bobolówka”, gdzie rodzina Bobolów mieszkała w Strachocinie. Jest to piękne, pełne uroku miejsce, otoczone kilkusetletnimi dębami. Mamy też kamienną drogę krzyżową w terenie, dróżki różańcowe, domek Matki Bożej – Królowej Polski – te miejsca dają przestrzeń do modlitwy i religijnej refleksji w otoczeniu przyrody. Na terenie znajduje się też pomnik z ziemią z cmentarzy z całego świata, na których spoczywają Polacy, którzy polegli na różnych frontach. Ten pomnik ma przypominać, ile krwi Polacy przelali, przypominać: kochajmy tę ojczyznę! Mamy też oczywiście bazę sanitarną oraz grilla, jeśli pielgrzymi chcą skorzystać. Strachocina staje się miejscem patriotycznych spotkań. Ci, którzy kochają Polskę, przyjeżdżają tu, żeby się modlić. Św. Andrzej Bobola to patron jedności, który opiekuje się wszystkimi Polakami, na całym świecie.

Czy Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie jest częstym celem pielgrzymek oraz czy odwiedzają je również zagraniczni turyści, w tym z USA?

Tak, przyjeżdżają do nas liczni pielgrzymi, nie tylko z Polski, również z zagranicy, m.in. ze Słowacji. W ciągu roku, szacuję, że odwiedza nas ok. 100 tysięcy osób. Strachocina staje się bardzo ważnym ośrodkiem, coraz bardziej rozpoznawalnym.

Ks. Krzysztof Korcz – proboszcz parafii św. Andrzeja Boboli w Dudley i ks. prałat Józef Niżnik z rodziną z Chicago, która wedle swego świadectwa doświadczyła interwencji św. Andrzeja Boboli. Fot. Archiwum WEM

Z jakiej okazji i na czyje zaproszenie przyjechał ksiądz do USA?

W zeszłym roku w Polsce odwiedził mnie ks. Krzysztof (ks. Krzysztof Korcz, proboszcz parafii św. Andrzeja Boboli w Dudley, MA – red.) i zaprosił, abym wygłosił tu rekolekcje. Opowiedział mi o interwencji św. Andrzeja Boboli w odniesieniu do rodziny z Chicago i dostrzegłem w tym większy znak, dotyczący Polaków tu, w Ameryce. W moim przekonaniu św. Andrzej Bobola chciał w tym miejscu, w swojej parafii, zwrócić uwagę, że może bardzo pomóc tutejszym Polakom, chciał im przekazać, żeby zawierzyli mu, powierzyli swoje kłopoty, w miarę możliwości odwiedzali to miejsce, a on im pomoże. Św. Andrzej Bobola to nasz święty, który ma się opiekować Polakami. Dlatego zareagował, czyniąc cud, aby uratować tę parafię, a teraz Polacy powinni dostrzec to, co tu się stało, i mu się odwdzięczyć, propagując jego kult. Św. Andrzej Bobola, objawiając się mi w Strachocinie, powiedział: „zacznijcie mnie czcić” – myślałem, że dotyczy to tylko Strachociny, ale te słowa odnosiły się do wszystkich Polaków. Te wydarzenia, które mają miejsce w Dudley, też nie dotyczą tylko tej parafii, ale całej Polonii w USA. Św. Andrzej Bobola chce nam przypomnieć, żebyśmy byli dumni, że pochodzimy z tego narodu.

Jakie jest znaczenie kultu św. Andrzeja Boboli dla Polonii?

Przede wszystkim Polacy powinni poznać św. Andrzeja Bobolę, zapoznać się z jego życiorysem, od tego trzeba zacząć. W drugiej kolejności trzeba rozsławiać ten cud, który się wydarzył, szerzyć świadectwo tej rodziny z Chicago, która tego cudu doświadczyła. Św. Andrzej Bobola niesie przesłanie do wszystkich Polaków, którzy z różnych powodów zatracają swoją tożsamość, swoją wiarę. Spójrzmy choćby na fakt, że dawniej imigranci potrafili poczynić wysiłek, aby wybudować świątynię, utrzymać ją, sprawić, że tętniła życiem, a dzisiejsze pokolenie o to nie dba i wskutek tego nieuchronnie traci swe dziedzictwo.

Czy poza głoszeniem rekolekcji w Dudley odwiedził ksiądz jeszcze inne parafie?

Tak, miałem okazję odwiedzić parafie Matki Bożej Częstochowskiej w Bostonie oraz Worcester (MA), Bazylikę św. Józefa w Webster (MA) oraz parafię św. Michała Archanioła w Bridgeport (CT).

Jak przyjęła księdza Polonia?

Bardzo życzliwie. Wiele osób, z którymi się spotkałem, nie wiedziało, że mamy takiego polskiego świętego. Podczas tych spotkań starałem się przekazać, żebyśmy nigdy się nie wstydzili swojego narodu i tego, że jesteśmy Polakami. Naprawdę jesteśmy narodem wybranym i właśnie po to, żebyśmy tę misję dobrze wypełnili, Bóg dał nam Matkę Bożą w znaku częstochowskiego obrazu i dał nam św. Andrzeja Bobolę, by wspomagał naród.

Dlaczego św. Andrzej Bobola jest ważny dla Polski i Polonii?

Jak wspomniałem, są liczne dowody jego opieki nad Polakami i Polską w trudnych czasach. Cud nad Wisłą, czyli zwycięstwo o wiele mniej licznej polskiej armii nad bolszewikami w 1920 r. stał się za jego przyczyną – to właśnie ten cud został wykorzystany w procesie jego kanonizacji. Wtedy odmawiana była narodowa nowenna do św. Andrzeja Boboli i ostatniego dnia nowenny doszło do bitwy, która skończyła się spektakularną wygraną Polaków. Jest patronem Polski i patronem jedności. W swoim przesłaniu przekazuje wszystkim Polakom, też tym mieszkającym w Ameryce: jestem z wami, chociaż wyjechaliście z rodzinnego kraju, jestem dla was – módlcie się.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Marcin Bolec

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -