Zakończyły się halowe mistrzostwa świata w Belgradzie. Reprezentacja Polski przywiozła z nich dwa medale – srebrny, zdobyty przez pięcioboistkę Adriannę Sułek, oraz brązowy, wywalczony przez sztafetę pań 4×400 metrów.

Adrianna Sułek przystąpiła do halowych mistrzostw świata w Belgradzie jako liderka światowych tabel i jedna z faworytek do medalu. Niespełna 23-letnia zawodniczka nie zawiodła oczekiwań – w piątek, 18 marca, zdobyła srebro w pięcioboju, pobijając przy okazji rekord Polski, który obowiązywał przez ponad 20 lat. Zwyciężyła reprezentantka Belgii Noor Vidts, a trzecia była zawodniczka z USA Kendell Williams.
Natomiast w niedzielę, 20 marca, sporo radości polskim kibicom przysporzyły tzw. „Aniołki Matusińskiego” w składzie: Natalia Kaczmarek, Iga Baumgart-Witan, Kinga Gacka i Justyna Święty-Ersetic. Dzięki kapitalnemu finiszowi tej ostatniej Polki z czasem 3.28,59 wyprzedziły USA o zaledwie 0,04 s. Wygrały Jamajki przed Holenderkami.

– Walczyłam całym serduchem. Szukałam dla siebie miejsca w tym biegu. Starałam się do samego końca, ale na samym finiszu przegrałam z Femke Bol. Liczyłyśmy na więcej, lecz trzeba docenić to, że to kolejna impreza, z której wracamy z medalem – skomentowała tuż po biegu Święty-Ersetic.
Dwa zdobyte medale sprawiły, że ostatecznie w klasyfikacji generalnej biało-czerwoni zajęli dziewiąte miejsce. Kolejna edycja halowych mistrzostw świata odbędzie się za rok – w marcu 2023 roku – w Nankinie w Chinach.
WEM


