Sławosz Uznański-Wiśniewski ruszył w podróż życia 25, a Mirosław Hermaszewski 27 czerwca. Pierwszy to członek czteroosobowej załogi, drugi miał w kapsule jednego kompana. Misja Ax-4 wystartowała z przylądka Canaveral na Florydzie, statek Sojuz-30 ruszył przestworza z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie. To drugie miało miejsce 47 lat temu.

O planowanej wyprawie Uznańskiego-Wiśniewskiego media donosiły od miesięcy. Pół wieku temu za żelazną kurtyną informacje dozowano oszczędnie. 27 czerwca 1978 roku to był wtorek. O godzinie 16.31 Program 1 TVP (istniały wówczas dwa programy) nadawał magazyn dla rolników. Nagle został przerwany i na ekranach telewizorów pokazało się… godło państwowe. Niektórzy widzowie przestraszyli się nie na żarty. Sądzili, że zaczęła się… wojna.
Z Gagarinem w tle
Sławosz Uznański-Wiśniewski też zahaczył o PRL, choć bez większej świadomości tego faktu – urodził się w „orwellowskim” 1984 roku. Na świat przyszedł 12 kwietnia, czyli dokładnie 23 lata po tym, gdy nastąpił pierwszy lot w kosmos z Jurijem Gagarinem na pokładzie. – W każde urodziny mama życzyła mi wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Kosmonauty – wspominał Sławosz, który dzieciństwo spędził na łódzkim osiedlu Retkinia, a maturę zdał w tamtejszym VIII LO, podobnie jak młodszy brat Mikołaj (skończył stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Łódzkim).

Rodzice Sławosza nie mają nic wspólnego z branżą techniczną. Ojciec Piotr Uznański to historyki sztuki, który przez lata prowadził na ul. Piotrkowskiej znaną w Łodzi Galerię Sztuki. Podobnie jak Maja Marquardt-Uznańska, mama astronauty.
Przeżył piekło rzezi
Mirosław Hermaszewski urodził się 1941 roku w Lipnikach na Wołyniu, gdzie ojciec, podoficer WP, miał 25-hektarowe gospodarstwo rolne. Niewiele brakło, aby historia zmiotła Mirka z powierzchni ziemi nim jeszcze od niej odrósł. Przetrwał, bo matka cudem uratowała go z rzezi wołyńskiej, w której zamordowano 19 członków jego rodziny, w tym ojca.
Chłopiec dorastał w Wołowie na Dolnym Śląsku. W młodości działał w Aeroklubie Wrocławskim, 1961 roku wstąpił do Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie i dalej już poszło.
Doktorat we Francji
Drugi Polak w kosmosie, a ogólnie 635. człowiek w przestrzeni kosmicznej, ukończył z wyróżnieniem studia magisterskie na Politechnice Łódzkiej (elektronika, telekomunikacja), po czym zajął się technologiami kosmicznymi – budową układów scalonych dla przemysłu kosmicznego.

Stopień doktora, z wyróżnieniem, zdobył na Université d’Aix-Marseille. W Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN) w Szwajcarii, gdzie pracował od 2011 r., specjalizował się w projektowaniu systemów elektronicznych odpornych na promieniowanie.
Pilot myśliwców
Hermaszewski w Dęblinie nabył kwalifikacje pilota myśliwskiego. Szkołę ukończył w 1964 w stopniu podporucznika, uzyskując przydział do 62. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego OPK w Poznaniu, gdzie został przeszkolony w pilotażu samolotów ponaddźwiękowych MiG-21. W 1971 roku ukończył z wyróżnieniem Akademię Sztabu Generalnego w Warszawie.
W latach 1964-1978 służył w Wojskach Obrony Powietrznej Kraju. Ze stanowiska dowódcy 11. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego OPK we Wrocławiu trafił do grupy kandydatów na kosmonautów.

22 tysiące na 17 miejsc
Rekrutacja Europejskiej Agencji Kosmicznej z 2021 roku była pierwszą, w której mogli wziąć udział Polacy. Sławosz znalazł się w gronie blisko 600 rodaków, którzy aplikowali do ESA. Wszystkich kandydatów było 22 tysiące, komisja mogła wybrać 17 osób.
Kwalifikacje były wielostopniowe, a przyszły astronauta za najtrudniejszy uznał etap medyczny.
– Wiedziałem, że z wydolnością nie powinienem mieć problemu, ale to, jak funkcjonuje i zbudowane jest moje ciało, nie zależało ode mnie. Etap był trudny, bo nie mogłem się do niego bezpośrednio przygotować – wspomina Sławosz, który musiał też dać radę w testach psychologicznych.
Za chudy, za wysoki
Latem 1976, podczas spotkania przedstawicieli utworzonego przez ZSRR międzynarodowego Programu Interkosmos, ogłoszono, że w latach 1978-1985 odbędą się loty w kosmos z udziałem przedstawicieli państw bloku socjalistycznego. Moskwa zadecydowała, że jako pierwsi w kosmos polecą Czech i Polak.
Nad Wisłą wyłoniono do programu blisko 300 żołnierzy, którzy… nie mieli pojęcia do jakiego zadania kandydują. Na zgrupowanie do Mrągowa, a potem do Zakopanego, pojechało już tylko 16 kandydatów. A w grudniu 1976 do Gwiezdnego Miasteczka pod Moskwą Hermaszewski pojechał z trzema kolegami. Przygotowania do lotu w kosmos trwały grubo ponad rok. Hermaszewski początkowo nie bardzo wierzył, że spełni marzenia.
– Byłem wciąż bardzo chudy, myślałem, że jestem za wysoki. Miałem 183 cm wzrostu. To nie było mało jak na warunki w ówczesnych kapsułach kosmicznych – wspominał po latach.
Space for everyone
– Drogie Polki i drodzy Polacy, dziś robimy ogromny krok w stronę przyszłości technologicznej Polski. Polski opartej na nauce, wiedzy i wizji – tak brzmiały pierwsze słowa Sławosza w kosmosie.
Polak za towarzyszy podróży ma doświadczoną byłą astronautkę NASA, Amerykankę Peggy Whitson (dowódczyni), pilotem jest Shubhanshu Shukla z Indii, a Tibor Kapu z Węgier to specjalista naukowiec. Cała czwórka została wyniesiona na orbitę rakietą Falcon 9 z kapsułą Dragon (astronauci nazwali ją Grace), która dotarła do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

– Zabieram dziś z Ziemi cząstkę każdego z was – waszej siły, waszej nadziei, waszego zaufania. W kosmosie nie jestem sam, reprezentuję nas wszystkich. Z całego serca dziękuję wam za zaufanie. Kosmos dla wszystkich. Space for everyone – mówił polski astronauta.
Kilka rekordów Polski
2 marca 1978 r. z kosmodromu Bajkonur w kosmos ruszył Czech, Vladimir Remek. 27 czerwca przyszła kolej na Mirosława Hermaszewskiego i Piotra Klimuka – obywatela ZSRR narodowości białoruskiej. Obaj wzięli udział w tygodniowej misji, spędzili czas na stacji orbitalnej Salut-6, gdzie przeprowadzili eksperymenty naukowe z różnych dziedzin. Po latach Hermaszewski wspominał, że najchętniej wykonywali badania biologiczne, także na własnym ciele.
Hermaszewski ustanowił wtedy rekordy Polski, m.in. wysokości lotu (363 km), prędkości (28 tys. km/h), długotrwałości misji (190 godzin) i pokonanej odległości (ponad 5.2 mln km). W 8 dni misji 126 razy okrążył Ziemię. – Rakieta ważyła 35 ton, a paliwo 270 ton. Całą Polskę przelatywało się w 87 sekund. Byłem 89 człowiekiem w kosmosie – opowiadał Hermaszewski, który odbył lot życia jako 37-latek. Zmarł 3 lata temu, w wieku 81 lat.
– Mnie tam u góry brakowało najbardziej kontaktu z rodziną i takiej zwykłej normalności. Obecnie w oddzielnych kajutach kosmonauci mają laptopy, bezpośrednie z Ziemią łącza internetowe – opowiadał w jednym z ostatnich wywiadów pierwszy Polak w kosmosie.
Tomasz Ryzner



