niedziela, 26 września, 2021
Strona głównaDziałyHistoria„Auschwitz. Monografia Człowieka”

„Auschwitz. Monografia Człowieka”

Nowa książka dyrektora Muzeum Auschwitz dr. Piotra M. A. Cywińskiego.

Najnowsza książka dr. Cywińskiego to według recenzentów pierwsza tak dogłębna próba wczytania się w emocje ludzkie wewnątrz obozu

Auschwitz nie da się opowiedzieć. Auschwitz nie da się zrozumieć – te stwierdzenia po dekadach badań nad okrucieństwami II Wojny Światowej, nad Zagładą i instytucjonalnym zabijaniem, po lekturze tysięcy źródeł i wspomnień zdają się być dzisiaj truizmem. Niemożność zrozumienia nie jest jednak jakimkolwiek usprawiedliwieniem nie podejmowania prób zbliżenia się do tego, co miało miejsce w owym najstraszniejszym miejscu na Ziemi, prób zrozumienia Człowieka postawionego poza skalą jakichkolwiek doświadczeń. Piotr Cywiński, wieloletni Dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau podjął wielki wysiłek rozszerzenia granic naszego pojmowania Oświęcimia.

Próby zbliżenia się do nieosiągalnej prawdy o koszmarze Auschwitz mogą być podejmowane przede wszystkim poprzez lekturę świadectw i słuchanie świadków – ocalałych i tych, którzy zginęli, ale zdołali zostawić cokolwiek przed śmiercią – znak swoich doświadczeń, uczuć, przeżyć: ukryte notatki, listy, zwierzenia zapisane przez towarzyszy. Książka „Auschwitz. Monografia Człowieka” jest jednocześnie swego rodzaju antologią fragmentów takich tekstów – stworzonych przez więźniów wspomnień uszeregowanych w rozdziały poświęcone „ludzkim” (cudzysłów nie przypadkowy – wyjaśnimy to za chwilę) odczuciom pojawiającym się w obozie: od początkowego szoku, przez próby oceny sytuacji i miejsca, w którym <Zugangowie> się znaleźli, poczucie osamotnienia, śmierć, głód, wolę przeżycia, pragnienie bliskości i przemoc (miłość i seks), reakcje na wszechobecną śmierć, aż po nadzieję. Jedno wszak należy zrobić zastrzeżenie: wszystkie te cechy, zjawiska i uczucia nazywane normalnym językiem, językiem spoza obozu, wewnątrz, za drutami nabierają nowych znaczeń, oddalają się od swoich pierwotnych konotacji, nabierając nowych, innych, zrozumiałych (czy do końca? – najpewniej nie) tylko dla więźniów. Cywiński oczywiście zdaje sobie z tego sprawę, we wstępie pisze wprost: „/…/w sytuacji obozowej ludzie musieli całkowicie na nowo zdefiniować pojęcia etyki lub moralności, gdyż to, co wynieśli z domu rodzinnego, z lekcji religii, ze szkoły, z normalnego świata, miało się nijak do wyzwań i okoliczności, w jakich znaleźli się w obozie. Samo pojęcie <sytuacji skrajnej> zakłada, że jest się nadal na tej samej osi norm moralnych, będąc jedynie postawionym na jej wyjątkowo daleko wysuniętym brzegu”. Tymczasem skala, oś pojęciowo-aksjologiczna jest inna. Jaka? – nie można tego zrozumieć. Można jedynie pojąć jej inność. I tutaj narzuca się cytat z wielkiej książki Primo Leviego, z którą praca Cywińskiego prowadzi rodzaj dialogu, jest – już poprzez tytuł – nawiązaniem do niej – „Czy to jest człowiek”: „Mówimy <głód>, mówimy <zmęczenie>, <strach> i <ból>, mówimy <zima>, ale to jest coś innego. To są słowa wolne, stworzone i używane przez ludzi wolnych, którzy żyli, ciesząc się i cierpiąc u siebie w domu. Gdyby łagry potrwały dłużej, narodziłoby się nowe, surowe słownictwo; potrzeba takiego języka, by móc wyjaśnić…”. Nie chodzi o zwykłe, w arystotelesowskim rozumieniu redefiniowanie pojęć – definiowanie jest częścią ludzkiego „ratio” – rozumu. Tutaj, w Auschwizt i wokół Auschwitz, „ratio” jest dramatycznie nieskuteczne.

Podczas procesu Eichmanna, izraelski pisarz (według wielu na poły szalony, o czym miała świadczyć jego ocierająca się o perwersje twórczość) Yehiel De-Nur (przed wojną Jechiel Fajner), znany pod pseudonimem Kacetnik (Ka-Tzetnik) mówił: „[pasiaki] To stroje z planety Auschwitz. /…/ tak jak gwiazdy wpływają na nasze losy, na nasze przeznaczenie, tak planeta popiołów – Auschwitz – stoi w opozycji do planety Ziemia i wpływa na nią”. I tutaj kryje się obecne w książce Piotra Cywińskiego założenie „inności” KL Oświęcim, jego obcości wobec „normy”, przy jednoczesnej realności istnienia. Można pokusić się o ciąg dalszy paraleli Kacetnika: tak jak astronomowie „wiedzą” o istnieniu odległych planet, tak historycy „opracowali” Auschwitz: „W powojennej historiografii dzieje Auschwitz są najczęściej przedstawiane przez pryzmat faktów, liczb i dat – pisze Cywiński – Nie zamierzam tego w najmniejszym stopniu dezawuować. To ważne, być może nawet i w pewien sposób fundamentalne, by wiedzieć, co i kiedy dokładnie się wydarzyło. Zwłaszcza wobec tej części dziejów ludzkich, które bywały i bywają nadal negowane i zakłamywane. Ale Auschwitz nie da się w pełni ująć w datach, liczbach i faktach”. Podobnie jak obce ludzkości planety opisane przez naukowców szeregiem liczb i parametrów kryją swoją istotę, tak Auschwitz – istniejąc niewątpliwie, jest nie do pojęcia. Tyle, że w Auschwitz (na „planecie Auschwitz”) ludzkość miała swoich – istota tragedii – „wysłanników”: „Dzieje Auschwitz to przede wszystkim ogromny dramat ludzki, którego indywidualny wymiar wymyka się ustaleniom chronologii, toczy się swoim rytmem obok wielkich liczb, ważnych dat i historycznych faktów”. Najpełniejszymi, najskuteczniejszymi środkami do zbliżania się ku zrozumieniu uczuć i emocji (powtórzmy: nieosiągalnemu) jest lektura świadectw. Nowa, uderzająca, ale przyjęta bynajmniej nie jedynie dla efektu metoda Piotra Cywińskiego polega na uszeregowaniu owych wspomnień i refleksji w rozdziały odpowiadające nazwom ludzkich wrażeń i aktywności w obozie.

Dyrektor Muzeum zbierał materiał do książki przez ponad 6 lat. Fot. Archiwum WEM

Pół tysiąca stron książki potwierdza, że „temat Auschwitz” jest drogą, którą ludzkość powinna się poruszać, nie schodzić z niej i nie porzucać prób owego zbliżenia do pojmowania. Pod tym względem można powiedzieć: Auschwitz trwa. W momencie, kiedy odchodzą, właściwie już odeszli ostatni świadkowie (ich świadomość nieprzekazywalności doświadczeń często była uderzająca – na co autor monografii zwraca uwagę), Piotr Cywiński daje czytelnikom nowy, ważny drogowskaz. Jedyna słabość monografii polega na proporcjonalnie małym udziale wspomnień i refleksji tworzonych przez więźniów żydowskich – Shoah było istotą Birkenau, jego esencją. Autor przekonująco się jednak usprawiedliwia: zdecydowały kwestie językowe i to, że Żydzi w straszliwej większości byli w obozie nie „więźniami”, ale skazanymi na jak najszybszą zagładę „transportami”, ludźmi, którzy spędzali tam ledwie godziny dzielące ich od śmierci w komorach.

Po lekturze pojawia się także być może nieco niepoprawna refleksja: Dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau, mając dostęp do tylu świadectw, rozmawiając z taką liczbą więźniów, „żyjąc” obozem od wielu, wielu lat, nie mógł tej książki nie napisać! Byłoby to z jego strony straszliwym zaniechaniem. Oczywiście zdajemy sobie z tego sprawę dopiero, gdy książka zaistniała. Mógł napisać ją lepiej, lub gorzej. Napisał wybitnie. Piotr Cywiński „stanął na wysokości zadania” jako naukowiec, jako człowiek i autor. Jego „Auschwitz. Monografia Człowieka” – jestem przekonany – może wejść do kanonu prac rozszerzających ludzkie rozumienie Człowieka.

Emil Marat
muzhp.pl

spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Poprzedni artykułOlimpijki i patriotki
Następny artykułSymbole Powstania Warszawskiego

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -