Podczas moich rozmów z klientami prawie zawsze pada to samo pytanie – co teraz będzie? Pytanie takie interpretuję jako prośbę o moją opinię na temat ogólnego stanu polityki imigracyjnej. Jestem jak zwykle umiarkowanym optymistą i staram się wyrażać sentencjonalnie, na przykład – demografia jest przeznaczeniem narodów.
Co należy przez to rozumieć? A to, że Ameryka nie ma zasadniczo wyboru w kwestii imigracji. Jeżeli chce utrzymać obecny standard życia i status światowego mocarstwa, musi utrzymać wzrost demograficzny. Imigracja jest tu niezbędnym elementem.
W USA utrzymuje się stała tendencja spadku poziomu urodzeń. Rok 1990 był ostatnim rokiem, kiedy odnotowano urodzenia w wysokości umożliwiającej pełną wymianę pokolenia, czyli nie mniej niż 2.1 dziecka na kobietę. Według CDC (US Centers for Disease Control and Prevention) rok 2023 był kolejnym rokiem spadku, już teraz do poziomu 1.62.
Spadek populacji przekłada się w oczywisty sposób na obniżenie aktywności gospodarczej i pozycję polityczną narodów. Spadek populacji jak na razie nie występuje w USA z dwóch powodów. Jednym z nich jest statystyczny wzrost średniej długości życia. Według raportu CDC średnia długość życia mieszkańca USA wynosiła na koniec 2022 roku 77.5 roku – to wzrost o 1.1 w porównaniu do roku 2021. Drugim elementem jest imigracja. W 2023 wydano 1,172,910 zielonych kart. Nie oznacza to oczywiście, że przybyło netto tylu mieszkańców. Wielu nowych rezydentów to wieloletni mieszkańcy USA, którym po latach udało się coś wreszcie załatwić.
W roku 2023 urodziło się w USA 3,591,328 dzieci, a zmarło 3,090,582 osób. Jest to ciągle jeszcze nienajgorszy wynik, ale ciągła tendencja spadku urodzeń (2 procent mniej niż w 2022 roku) oznaczać będzie w najbliższej przyszłości szybkie starzenie się społeczeństwa, z wszelkimi tego skutkami. Odwrócenie demograficznego trendu jest nie tylko bardzo skomplikowane, ale na pozytywne efekty można realnie liczyć dopiero po dziesięcioleciach.
Jestem prawie pewny, że po ksenofobicznej, antyimigracyjnej histerii obecnej administracji przyjdzie moment otrzeźwienia. Wielu amerykańskich demografów już bije na alarm. Przeważa pogląd, że sama legalizacja obecnych imigrantów nie rozwiąże problemu – będziemy zmuszeni poszukać rzeszy nowych, którzy mogliby przejąć obowiązki w gwałtownie starzejącym się społeczeństwie.
Jeżeli to nie nastąpi, Stany Zjednoczone pogrążać się będą w cywilizacyjnej regresji i problem nielegalnej imigracji sam się rozwiąże. Mamy takie przykłady w historii dawnej i tej niedawnej. Nikt już dzisiaj nie myśli poważnie, by za chlebem emigrować do Argentyny, która jeszcze w latach trzydziestych ubiegłego wieku przyciągała rzesze emigrantów z Europy i nie tylko. Niedawny Brexit dał nam przykład praktycznych skutków imperialnej megalomanii, a Amerexit w wydaniu Trumpa może okazać się tym samym, tylko na wiele większą skalę.
Jak mawiał często Winston Churchill (choć autorem tej mądrości jest właściwie nasz drugi prezydent – John Adams) – fakty są bardzo upartymi rzeczami.
Tomasz Maj, Esq.
info@btmaj.com
718-349-3434
973-575-6311



