piątek, 24 września, 2021
Strona głównaDziałyOpinieSłowa, które jednoczą…

Słowa, które jednoczą…

Inauguracja prezydenta Stanów Zjednoczonych jest spektakularnym wydarzeniem. Chyba nigdzie indziej na świecie nie odbywa się z tak wielką pompą i nie wzbudza takiego zainteresowania. Wydarzenia, które miały miejsce w Waszyngtonie 20 stycznia, całkowicie pochłonęły uwagę światowych polityków, mediów i mieszkańców prawie każdego zakątka Ziemi. Lecz tegoroczne zaprzysiężenie było inne od poprzednich. Pandemia oraz zamieszki na Kapitolu kilka tygodni wcześniej spowodowały, że na uroczystości nie było tłumów, jakie tradycyjnie jej towarzyszą co cztery lata. Na placu National Mall uczestników zastąpiło 200,000 wybijających się z zamrożonej ziemi amerykańskich flag, a wzdłuż szerokich bulwarów, gdzie zawsze odbywała się parada inauguracyjna, zamiast dziesiątek tysięcy widzów widać było zaledwie grupę dziennikarzy.

Lecz nawet bez tłumów uczestników zaprzysiężenie Joe Bidena i Kamali Harris było nadzwyczajnym i odświętnym wydarzeniem dla całego kraju. Zmiana warty jest tu bowiem nie tylko inauguracją nowego rządu, ale i celebracją Ameryki: jej korzeni i dorobku, jej historii i konstytucji, a przede wszystkim – demokracji, i to nawet w najbardziej turbulentnych czasach. Mam głęboką nadzieję, że nawet najbardziej zagorzali zwolennicy Donalda Trumpa dostrzegli w tych obrzędach odrobinę tego, co nas łączy, a nie tylko tego, co nas dzieli.

Zjednoczenie tak mocno podzielonego kraju i społeczności było niewątpliwie głównym przesłaniem wydarzeń, jakie miały miejsce tego dnia, począwszy od samego przemówienia nowo zaprzysiężonego prezydenta, po występy znanych artystów i muzyków, które stanowiły oprawę wydarzeń. Lecz to, co najbardziej ujęło za serca Amerykanów i zaczęło może choć trochę goić otwarte rany po kilku pełnych konfliktu miesiącach czy nawet i latach, okazało się być wierszem 22-latki z Kalifornii – Amandy Gorman, która w 2017 roku została wyróżniona jako Narodowa Laureatka Poetów Młodzieżowych (National Youth Poet Laureate), który to tytuł przyznawany jest od 4 lat w Bibliotece Kongresu USA.

Pięciominutowy występ nieznanej wcześniej nastolatki stał się jednym z najbardziej komentowanych wydarzeń, jakie towarzyszyły całej inauguracji i wzbudził więcej emocji niż hymn, który zaśpiewała sama Lady Gaga czy patriotyczne pieśni w wykonaniu Jennifer Lopez. Być może to uśmiech na jej twarzy i gracja, z jaką recytowała swój wiersz, wzruszyły słuchaczy. Być może to właśnie te szczere i niewinne spostrzeżenia młodej osoby, reprezentującej następne pokolenie, dały nam tak dużo do myślenia i zmusiły nas do zadania sobie pytania – jak oni dziś widzą ten świat i jaki my dajemy im przykład. Może to właśnie te poetyczne, malownicze słowa okazały się tymi, które w tym momencie były najbardziej potrzebne i tymi, dzięki którym wszyscy razem poczuliśmy się Amerykanami.

Darek Barcikowski


A oto wybrany fragment tych właśnie słów:

Tak, daleko nam do ideału,
Daleko do nieskazitelności,
Lecz nie usiłujemy stworzyć unii, która jest doskonała,
Staramy się zjednoczyć wokół wspólnego celu,
Którym jest kraj dla wszystkich ludzi, niezależnie od ich kultury, koloru skóry czy innych aspektów człowieczeństwa
Dlatego skierujmy wzrok nie na to, co nas dzieli
Lecz na to, co przed nami
Zasypujemy przepaść między nami, ponieważ wiemy,
że stawiając naszą przyszłość na pierwszym miejscu,
najpierw musimy odłożyć na bok dzielące nas różnice
Składamy broń
abyśmy mogli wyciągnąć do siebie ręce.      

spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Poprzedni artykułTrump bez mikrofonu
Następny artykułEsy, floresy, fantasmagorie

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -