wtorek, 6 grudnia, 2022

Recepta na radość

W parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie w Nowym Jorku we wrześniu gościła Karolina Barycka-Kozyra, ewangelizatorka i charyzmatyczka, autorka muzyki i tekstów piosenek, solistka „Mocnych w Duchu” i zespołu „Echolokacja” z muzyką terapeutyczną. Założyła Akademię Umiejętności Prorespiro w Łodzi, pracuje też jako ekspert emisji głosu i terapeutka autorską metodą Respirofonoterapii, służy także jako towarzysz duchowy w rekolekcjach ignacjańskich. W rozmowie z „Białym Orłem” opowiada więcej o swojej działalności.

Karolina Barycka-Kozyra jest ewangelizatorką i autorką książki „Olejek radości”. Fot. Archiwum Karoliny Baryckiej-Kozyry

Na rynku wydawniczym ukazała się Twoja książka pt. „Olejek radości”. Czy to debiut literacki?

Karolina Barycka-Kozyra: Wcześniej miałam doświadczenie pisania tekstów i poezji. Książka „Olejek radości” jest pokazaniem chrześcijańskiej radości jako narzędzia i lekarstwa dla człowieka wierzącego w przyjęciu ciężarów własnego życia w trudnym świecie, w którym, wydaje się, nie da się pozostać wolnym wobec zła. Jak być zdolnym do odparcia nacisków i miażdżącej presji problemów, aby pozostać człowiekiem wiary – niewinnym wobec zła, doświadczyć cudów i zachować się jak trzeba? W książce są praktyczne konferencje na temat radości operacyjnej – daru Ducha Świętego na trudne czasy oraz ćwiczenia modlitwy, którą nazwałam 5 kamieni Dawida, który walczył z Goliatem.

Do kogo książka jest skierowana?

Książka pomoże szczególnie tym, którzy szukają chrześcijańskiej, praktycznej odpowiedzi na przewlekły smutek, ale również chcieliby wiedzieć, co zrobić, kiedy nie mogą poradzić sobie z doświadczeniami straty, choroby czy śmierci. Sama, kilka lat wstecz, musiałam poddać się tej modlitwie o olejek radości, wchodząc w towarzyszenie mojej mamie w walce z chorobą onkologiczną. Po otrzymaniu tej porażającej wiadomości ogarnął mnie wielki strach. Nie chciałam jednak zostać bierna oraz pozwolić, aby lęk pożarł mnie całą. Wtedy zaczęłam praktykować tę modlitwę w wielkim natężeniu. Szłam tam, gdzie nikt nie mógł mnie widzieć, wznosiłam ręce do góry, skacząc, depcząc powierzchnię, na której stałam, i wołając do mojego Boga: „Jestem z Tobą, bądź ze mną!”, „Wielbię Ciebie!” lub tylko – „Wierzę Ci!”. Cokolwiek mi do głowy przychodziło, byle słyszeć siebie dość wyraźnie i głośno. Za każdym razem, jak to robiłam, czułam jak to paraliżujące mnie odrętwienie w ciele odchodziło, nawet mijało na dość długo. Mogłam normalnie znowu oddychać i słyszeć logiczne myśli, a potem decydować i działać, iść i wierzyć nawet w pełne uzdrowienie mamy. I tak się stało. Robiłam to ponad miesiąc. Terapia, a wcześniej operacja onkologiczna, nadzwyczaj się udały. A my zachowałyśmy wiarę i mocną więź ze sobą i z Bogiem w tych dramatycznych chwilach. Tak działa chwała Boża i uwielbienie.

 Co wiemy o radości i smutku?

Zobaczyłam, że w naszym duchowym i emocjonalnym życiu powinny łączyć się dwie drogi – droga cierpienia oraz droga radości. Jedna nie może iść bez drugiej. Radość dla chrześcijanina jest często bardzo kłopotliwa. Być może dlatego, że wielu z nas jej nie poznaje i nie praktykuje z wiary jak trzeba, czyli nie rozpoznaje radości jako narzędzia walki duchowej i objawiania się mocy Boga w swojej trudnej sytuacji. Postrzegamy radość jedynie jako uczucie, a uczucia przychodzą… i odchodzą.

Fot. Archiwum Karoliny Baryckiej-Kozyry

Zatem radość to nie tylko emocje?

Ta radość, o której mówię w książce, jest działająca, sprawcza. To radość operacyjna, która nie jest uczuciem, nie potrzebuje nawet mojego komfortu, żeby się objawiła, nie muszę być do niej nawet właściwie usposobiona – wystarczy jedynie moja zgoda na nią i działa. Różni ją od poczucia szczęścia moja własna decyzja, czyli wybór. Stoi po stronie człowieka zranionego i niepewnego, a wyposażony w nią jest każdy, nawet dziecko. Wystarczy być ochrzczonym. Ona otwiera drogę na wejście prawdziwego pocieszenia, ducha rady i męstwa, zatrzymuje „emocjonalne domino” i sprawia, że się nie „rozsypiesz”…

Wojna, choroba, stres… Jak nie zwariować we współczesnym świecie? Jak Ty przyjmujesz olejek radości?

Poczucie szczęścia jest indywidualnym uzdolnieniem człowieka i jego wrażliwością na okoliczności życia. Można się im nie oprzeć. Codziennie proszę o wiarę, nawet wtedy, kiedy życie idzie mi dobrze, proszę Boga o ducha wiary. Łatwiej mi życie idzie, kiedy wiem, że nie jestem osierocona na tym świecie, że stoi za mną mój Ojciec. Traktuję tę prośbę na serio i umawiam się z Bogiem, że ja wierzę, a On działa.    

Olejek radości to nie jest cudowny eliksir, ale decyzja…

Po kilku minutach tej modlitwy pośrodku zagrożenia opadają z nas kajdany lęku, a inwazyjne myśli cofają się. Mogę widzieć jakby innymi oczami, znaleźć racjonalne, nowe rozwiązania lub wyprosić dla siebie i innych cuda. Zachęcam, by zapoznać się z historią Pawła i Sylasa opisaną w Dziejach Apostolskich. 

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał o. Michał Czyżewski, paulin

spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -