piątek, 19 lipca, 2024
Strona głównaDziałySylwetki „Przyjeżdżajcie! Czekamy na Was”

 „Przyjeżdżajcie! Czekamy na Was”

W niedzielę, 2 października odbyła się doroczna, już 85., Parada Pułaskiego na prestiżowej Piątej Alei w Nowym Jorku. Wśród zaproszonych gości był prezydent Rzeszowa – Konrad Fijołek, który w rozmowie z „Białym Orłem” opowiedział, jak obecnie wygląda sytuacja związana z ukraińskimi uchodźcami wciąż przybywającymi do miasta, a także o dotychczasowej współpracy między Rzeszowem a amerykańską Polonią i miastami w Stanach Zjednoczonych oraz o planach jej rozwoju.

Prezydent Rzeszowa Konrad Fijołek i burmistrz Nowego Jorku Eric Adams. Fot. Kamil Czyż

„Biały Orzeł”: Panie Prezydencie, to nie jest Pana pierwsza wizyta w USA na polonijnej imprezie – w lutym tego roku brał Pan udział w Kongresie 60 Milionów i Międzynarodowym Balu Polonaise w Miami na Florydzie. Jakie wrażenia wywarły na Panu te dotychczasowe spotkania z Polonią?

Konrad Fijołek: Dla mnie jako prezydenta Rzeszowa – miasta, które ma duże tradycje, jeżeli chodzi o emigrację jego mieszkańców do USA, bardzo ważny jest kontakt z Polonią. Oprócz wspomnianych wizyt w lutym również w maju odwiedziłem USA – byłem w Buffalo, NY – naszym mieście partnerskim, gdzie mieliśmy okazję podziękować za pomoc udzieloną nam w czasie exodusu uchodźców z Ukrainy, a dzisiaj jesteśmy w Nowym Jorku, żeby tym razem powiedzieć nasze gorące „Thank You” amerykańskiej Polonii za nieustanną pomoc, za organizację zbiórek, za dary, a także wyrazić wdzięczność burmistrzowi Nowego Jorku Erickowi Adamsowi za bezinteresowną pomoc humanitarną dla Polski i Ukrainy podczas tego konfliktu. Cieszymy się, że możemy podziękować osobiście, a jednocześnie spotkał nas ten przywilej uczestniczenia w 85. Paradzie Pułaskiego.

Polonia ze stanów wschodniego wybrzeża bardzo energicznie włączyła się w zbiórkę darów dla uchodźców z Ukrainy. Polacy mieszkający w Bostonie, Nowym Jorku, w stanie Connecticut uczestniczyli masowo w wielu akcjach wysyłania paczek do różnych fundacji w Polsce, także do Rzeszowa. Propagowaliśmy ten spontaniczny ruch na łamach wszystkich naszych gazet…

K. F.: Obserwowaliśmy te inicjatywy Polonii amerykańskiej na Facebooku, ale także na portalu BialyOrzel24.com. My, miasto przy granicy z Ukrainą, gdzie przybyło tysiące uchodźców, od razu odczuliśmy tę pomoc. Była bardzo potrzebna i teraz mam okazję wszystkim Polakom podziękować, a także Państwu – dziennikarzom, za to, że swoimi publikacjami angażujecie całą Polonię. W naszym mieście, i w innych miastach przygranicznych w Polsce, bardzo to doceniamy i wiemy, jak ogromnie było to potrzebne.

Prezydent Rzeszowa był gościem tegorocznej, 85. Parady Pułaskiego w Nowym Jorku. Fot. Kamil Czyż

Wtedy, w marcu, na naszych łamach ukazał się pierwszy wywiad z Panem. Jak Pan patrzy na tamte wydarzenia z perspektywy czasu i jakie były w tamtym czasie największe wyzwania?

K. F.: Kiedy w pierwszej połowie lutego widzieliśmy się w Miami, nikt nie przypuszczał, że za niecałe dwa tygodnie wybuchnie wojna blisko naszej granicy. Cóż, najważniejsze było to, żeby tym ogromnym masom ludzi, setkom tysięcy, które się przez Rzeszów przewijały, zapewnić pomoc: żywnościową, higieniczną, łączność, czyli telefony, ładowarki, karty do telefonów, wreszcie opiekę nad dziećmi, wózki, nosidełka, bo to uciekały mamy z pociechami; też ubranka, bo trwała zima. Ale na szczęście mieszkańcy Rzeszowa okazali się cudowni, bo np. gdy w punkcie pomocy zabrakło kanapek, dawaliśmy o tym znać w mediach społecznościowych i za chwilę było 1,000 kanapek. Kiedy poprosiliśmy o wózki dla dzieci, za chwilę stało 100 wózków dla maluchów.

Darczyńcami byli ludzie indywidualni, firmy…?

K. F.: Wszyscy, i ludzie, i firmy, które kupowały to, czego brakowało; albo wodę, albo środki higieniczne, a nawet agregaty prądotwórcze, które wysyłaliśmy do Ukrainy. To było ogromne pospolite ruszenie, biznesu i zwykłych ludzi, zwłaszcza ludzi, którzy udzielali pomocy, a jednocześnie przyjmowali u siebie w domach uchodźców. W Rzeszowie, który normalnie liczy ok. 200 tys. mieszkańców, w szczycie tego procesu uchodźczego znajdowało się 100 tys. osób z Ukrainy.

Jakby nagle doszła połowa miasta…

K. F.: Tak było, to fakt.

Amerykanie, którzy o Polsce niewiele wiedzą, nagle dowiedzieli się o nas niezwykle dużo, o polskiej gościnności…

K. F.: Ma Pan rację, sytuacja była i jest nadal niezwykle traumatyczna, więc jeździmy teraz po całym świecie, by podziękować wszystkim darczyńcom, także tu, w USA, i prosić i apelować o dalsze wsparcie. A dzięki ofiarnej postawie Polaków mamy rzeczywisty powód do dumy. W Rzeszowie rezydują dyplomaci i przedstawiciele mediów z całej Europy, Japonii, Australii, Dubaju, Stanów Zjednoczonych i innych krajów. Często udzielam wywiadów i wszyscy nas chwalą i są pełni podziwu dla Polaków.



Wizyta w Nowym Jorku była okazją do nawiązania kontaktów z Polonią. Na zdj. Konrad Fijołek z Wielkim Marszałkiem 85. Parady Pułaskiego Marcinem Lucem, który jest też pochodzącym z Podkarpacia przedsiębiorcą. Fot. Kamil Czyż

Jak teraz wygląda pomoc Ukrainie, bo to już jest inny etap…

K. F.: Po okresie letnim, kiedy było trochę lepiej, przygotowujemy się na zimę i już widzimy coraz więcej osób, które znowu do Polski przyjeżdżają, zwłaszcza z tych zniszczonych obwodów Ukrainy, gdzie jest znacznie trudniej przetrwać. Spora część osób przybywa ponownie, rośnie nam liczba dzieci w szkołach, spodziewamy się, że znowu będzie potrzebne otwieranie punktów noclegowych.

Wielu Polaków mieszkających w Stanach przylatuje na wakacje do Polski, ja z żoną i córkami też byłem tego roku w Rzeszowie, ale jest spora grupa rodaków, która obawia się wojny w Ukrainie i rezygnuje z pobytu w kraju. Czy rzeczywiście jest się czego bać?

K. F.: To prawda, że przez podrzeszowskie lotnisko w Jasionce idzie bardzo duża pomoc, humanitarna i wojskowa, ale każdy, kto przylatuje do Jasionki, widzi, jak dokładnie lotnisko jest obstawione bateriami Patriotów. Mówimy wszystkim, że jesteśmy bezpieczni właśnie dzięki Amerykanom, bo stacjonują wokół lotniska i w regionie. Rzeszów to teraz najbezpieczniejsze miejsce w Europie, „mysz się nie prześlizgnie, igła nie przeleci” – mówią do nas żołnierze amerykańscy. Wszystko jest obstawione i monitorowane, nad naszymi głowami latają F-16, F-35. Zatem Amerykanom i Polakom z USA mówimy: jest naprawdę bezpiecznie, możecie bukować bilety i pakować walizki.

Rzeszów jest znany wśród Polonii na całym świecie przede wszystkim z Festiwalu Polonijnych Zespołów Folklorystycznych. W tym roku festiwal został odwołany. Czy planuje Pan go wznowić w roku przyszłym?

K. F.: Tak, zdecydowanie. W tym roku musieliśmy go odwołać, bo nie wszyscy byli pewni, czy jest u nas bezpiecznie, ale mam nadzieję, że wojna się skończy i w roku przyszłym będziemy mogli zaprosić wszystkie zespoły polonijne do Rzeszowa na festiwal, wyczekiwany, wytęskniony. Dzisiaj, na paradzie, widziałem wiele zespołów polonijnych, więc chcę je zapewnić, że w przyszłym roku będą mile widziane w stolicy Podkarpacia.

Fot. Kamil Czyż

Festiwal umacnia związki Rzeszowa z Polonią z całego świata, także amerykańską, jest więc wydarzeniem promującym miasto. Jakie kroki czynicie w tym kierunku, by ta promocja była jak najbardziej skuteczna?

K. F.: W tym roku odbyliśmy już wiele podróży, także do Stanów, by być w tych miejscach, gdzie mieszka Polonia, ta starsza, i ta młodsza. Byliśmy również w Kanadzie. Na pewno zaprosimy też zespoły z Brazylii i Argentyny, bo one zawsze do nas przyjeżdżały. No i oczywiście zespoły z Europy, z Ukrainy, Litwy, Kazachstanu. Głównym magnesem przyciągającym Polaków z całego świata do Rzeszowa jest nasza tradycyjna polska gościnność. A jednocześnie to kontakt z rodziną, z korzeniami, z tym, co polskie w autentycznych relacjach międzyludzkich. Rzeszów i Podkarpacie to także region nowoczesny, nowe technologie, przemysł lotniczy, IT, automotive, a równocześnie cudowna i piękna przyroda.

Wśród miast partnerskich Rzeszowa są też miasta z USA. Proszę pokrótce opowiedzieć, jak wyglądają relacje i współpraca z nimi i czy chciałby Pan, żeby do tego grona dołączyło jakieś kolejne amerykańskie miasto?

K. F.: Nasza współpraca ma wielowątkowy wymiar. Po pierwsze – to współpraca ośrodków naukowych i edukacyjnych. Miasto partnerskie Gainesville na Florydzie ma prestiżowy uniwersytet i staramy się kontynuować dobre relacje między nimi a Uniwersytetem Rzeszowskim. M.in. na zaproszenie burmistrza Gainesville pięcioro młodych rzeszowian będzie się uczyć w Waszyngtonie i w Gainesville, jak prowadzić programy integracyjne w kontekście właśnie uchodźców z Ukrainy. Koszty związane z tym sfinansuje strona amerykańska. Z miastem partnerskim Buffalo mamy wymianę kulturalną. Liczymy, że w kolejne wakacje wolontariusze z tego miasta przyjadą do nas i będą uczyć mieszkańców Rzeszowa języka amerykańskiego, bo on trochę się różni od angielskiego. No i teraz Nowy Jork. Nie jest to miasto partnerskie, ale ma długoletnie tradycje emigracyjne z Rzeszowa i Podkarpacia, więc umawiamy się na sportowe aktywności. W Rzeszowie będziemy gościć drużynę piłkarską z Nowego Jorku, a potem nasze zespoły polecą do Stanów. To są przykłady konkretnych działań, oprócz tych, które były związane z pomocą humanitarną.

Rzeszów promuje swoją markę jako ,,Stolica Innowacji”. Jak to się przekłada na współpracę z Polonią, czy są jakieś firmy polonijne, które działają w obrębie Rzeszowa?

K. F.: No cóż, mamy na razie biznesy amerykańskie, które otworzyły ośrodki spokojnej starości. Kilka takich mamy już u siebie. Natomiast bardzo serdecznie zapraszamy tych wszystkich, którzy działają w sferze nowych technologii, zwłaszcza w IT, w lotnictwie czy w automotive. Mamy jeden przykład firmy kanadyjskiej założonej przez Polaków, która otworzyła fabrykę w Kraśniku, czyli między Lublinem a Rzeszowem. Natomiast jest prawdą, że nie ma jeszcze zbyt dużo inwestycji ze strony Polonii w naszym województwie. Zachęcamy i zapraszamy wszystkich chętnych, bo na pewno warto. Już wkrótce, gdy skończy się wojna w Ukrainie, ruszy proces odbudowy tego kraju. Rzeszów, Podkarpacie staną się bazą dla wielu działań gospodarczych i biznesowych w tym zakresie, więc wydaje się, że jest to bardzo dobre miejsce, żeby dzisiaj już się pojawić i uczestniczyć potem w tym procesie odbudowy i kreować współpracę gospodarczą polsko-ukraińsko-amerykańską.

Fot. Kamil Czyż

Nie każdy jest pracownikiem dużej firmy, która ma ogromne zasoby. Co mogą mali, np. osoby prywatne, które wyjechały z Rzeszowa do Stanów, mają jakiś kapitał; mieszkania są takim oczywistym przykładem inwestowania, ale czy są jakieś inne możliwości?

K. F.: W wizycie do USA towarzyszy mi Kamil Czyż, dyrektor wydziału marki miasta, współpracy gospodarczej i turystyki. Oni właśnie zajmują się opieką nad każdym, kto chciałby zainwestować u nas. Oferujemy dla każdego, nawet dla małej firmy, opiekuna z urzędu, który pomoże w kwestiach prawnych, finansowych i innych podczas rozruchu danej działalności.

To jest bardzo dużo, bo logistyka inwestowania nie jest taka oczywista i łatwa.

K. F.: Dlatego staramy się być dosyć często także tutaj w Stanach i te kontakty cały czas mieć, nawiązywać współpracę, chociażby tak jak dzisiaj, z Wielkim Marszałkiem Parady Pułaskiego Marcinem Lucem, bo przecież wokół niego są też organizacje gospodarcze, jest Polsko-Słowiańska Federalna Unia Kredytowa, po to właśnie budujemy te kontakty, żeby można było łatwo się porozumieć, szybko znaleźć opiekę w kraju, chociażby pracowników naszego wydziału promocji. Warto też wspomnieć, że nadal w Polsce są bardzo duże możliwości pozyskania środków unijnych na nowe przedsięwzięcia biznesowe, na start-upy, na wdrożenia innowacji. I niekoniecznie trzeba być obywatelem kraju Unii Europejskiej, wystarczy dobre przedsięwzięcie, dobry biznes założony w Polsce.

Populacja Rzeszowa znacząco się zwiększa jesienią, gdy do miasta wracają studenci. Rzeszów może się pochwalić szeroką ofertą edukacyjną – czy jest ona też skierowana do młodych osób z Ameryki, które chciałyby tu kontynuować swoją edukację? Czy są kierunki z wykładami po angielsku?

K. F.: Na Uniwersytecie Rzeszowskim jest już kierunek studiów po angielsku. To medycyna. Mamy studentów z Indii, Norwegii, innych krajów zachodnich. Można także przylecieć ze Stanów i studiować po angielsku. Pojawił się kolejny kierunek – zarządzanie. Ale w Rzeszowie funkcjonuje także Wyższa Szkoła Zarządzania i Informatyki, gdzie po angielsku są wykładane też inne kierunki, m.in. lotnictwo, zarządzanie lotniskami. To są obszary związane z Rzeszowem, który z lotnictwa słynie.

Fot. Kamil Czyż

Gdy przygotowywałem się do wywiadu z Panem, konsultowałem się z kilkoma osobami, które mieszkają w Rzeszowie, ale nie pochodzą z tego miasta. I wszystkie potwierdziły, że Rzeszów w porównaniu do miast, gdzie żyły wcześniej, jest wyjątkowy do stałego osiedlenia się. Opowiadały mi, że jest to czyste, bezpieczne miasto, przyjemne i łatwe do egzystowania. Co Pana zdaniem wpływa na tak pozytywną opinię i jakie są Pana plany bądź pomysły na dalsze zmiany w tym kierunku?

K. F.: Nowy Jork jest pięknym miastem, ale według mnie przyjemniej żyje się w Rzeszowie, bo, po pierwsze, jest zdecydowanie mniejszy, ma też te wszystkie usługi, które cechują duże miasta, ale w Rzeszowie nie ma tych kolosalnych uciążliwości, utrudniających przebywanie w metropoliach. Rzeszów ma dużo zieleni, mnóstwo przestrzeni przyjaznej do życia. Chcemy to rozwijać, kreujemy kolejne parki, następne mniejsze i większe skwery, aby każdy mieszkaniec miasta mógł w ciągu 10 minut, pieszo, dotrzeć do zieleni, do przestrzeni, gdzie łatwo i przyjemnie można wypocząć. Inwestujemy w tereny nadrzeczne, gdzie znajdzie się sporo atrakcji typu pathtracki dla rowerów czy skateparki, ścieżki dla tych, którzy chcą pobiegać, ale też miejsca dla tych, którzy kochają dziką przyrodę i chcą posiedzieć na trawie lub na ławce w otoczeniu pięknych kwiatów, krzewów i drzew. Do tego dochodzi oferta kulturalna. W tym roku w wakacje zorganizowaliśmy 560 imprez kulturalnych, żeby każdy miał co robić, miło spędzić wolny czas, a także spotkać się z innymi ludźmi, co po pandemii jest bardzo ważne. Wreszcie planujemy kolejne inwestycje poprawiające komfort życia mieszkańców, jak chociażby aquapark ze źródłami zdrowotnej i ciepłej wody, aby można było spędzić czas nie tylko przyjemnie, ale też poprawić trochę zdrowie. Inwestujemy w boiska i stadiony, po to, aby było gdzie uprawiać różne sporty, także z myślą o młodych małżeństwach z dziećmi oraz dla dorosłych. Za chwilę będzie kryte lodowisko, nowoczesna biblioteka, centrum eventowe – to z myślą o młodych rzeszowianach.

Rzeszów to miasto, które dynamicznie się rozwija i stawia na nowe technologie, ekologiczne rozwiązania oraz zwiększenie komfortu życia mieszkańców. Fot. Facebook – Konrad Fijołek Prezydent Miasta Rzeszowa

Czy osoby, które przyjeżdżają na studia do Rzeszowa, zostają na stałe?

K. F.: Większość wiąże się z naszym miastem, bo jest tutaj dużo pracy. Dzisiaj nawet nam brakuje fachowców do pracy. Osiedlanie się na miejscu absolwentów rzeszowskich uczelni to ewenement w skali ogólnopolskiej. W tej chwili w kraju są trzy miasta z optymistyczną prognozą demograficzną na nadchodzące lata: Rzeszów, Warszawa i Kraków. Wiadomo, że dwa największe miasta polskie to rzecz naturalna, ale Rzeszów? Rzeszów jest tutaj niespodzianką, ale wciąż przyciąga nowych mieszkańców, wciąż chcą do nas przyjeżdżać nowi ludzie na stałe.

Czy jest jeszcze coś, o co nie zapytałem Pana, a byłoby ważne, by uwzględnić w tym wywiadzie?

K. F.: Myślę, że warto o tym powiedzieć. Polska społeczność mieszkająca w Stanach i w innych krajach, korzystając z tych nowoczesnych środków komunikowania się, powinna pełniej obserwować to, co dzieje się w Polsce, w Rzeszowie, na Podkarpaciu, angażować się w dyskusję, komentować zachodzące wydarzenia i przemiany, i na odwrót, Polacy żyjący w kraju powinni więcej uwagi poświęcać sprawom Polonii i również zabierać głos w odbywających się dyskusjach i polemikach w przestrzeni medialnej, bo dzięki tym nowoczesnych narzędziom, stronom internetowym, Facebookowi, Instagramowi, możemy więcej o sobie wiedzieć. Zatem takie inicjatywy jak gazety „Biały Orzeł”, wasz portal internetowy są niezwykle potrzebne i pomocne.

Dziękuję bardzo za ten interesujący wywiad i życzę Panu i całej Pana rzeszowskiej ekipie spełnienia wszystkich planów.

Rozmawiał Marcin A. Bolec

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -