W lipcu z inicjatywy burmistrza Nowego Jorku Zohrana Mamdaniego stworzona została mapka miasta mająca ukazywać jego imigrancka historię i dziedzictwo. Mapa miała zachęcić kibiców mundialu do odwiedzania imigranckich dzielnic, lokalnych restauracji i instytucji kultury oraz do lepszego poznania i zrozumienia obfitującej w różnorodność historii Nowego Jorku. Zamiast prostego przewodnika powstał jednak spór o to, kto ma prawo znaleźć się w oficjalnej opowieści o Nowym Jorku. Polacy zostali uwzględnieni: Greenpoint został pokazany jako Little Poland. Włosi, Grecy, Irlandczycy i część społeczności żydowskiej pytają natomiast, dlaczego ich zabrakło.

Miasto wielu kultur
Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało jak sympatyczna miejska akcja przygotowana z okazji piłkarskiego mundialu. Kolorowa mapa zatytułowana „New York City Immigrant Enclaves” przedstawiała 30 imigranckich dzielnic i skupisk etnicznych we wszystkich pięciu boroughs. Obok Chinatown, Little Haiti, Little Yemen, Little Pakistan czy Little Palestine znalazła się również Little Poland na Greenpoincie. Każdej lokalizacji przypisano numer oraz pobliskie ulice i stacje metra.
Mapa została opublikowana pod szyldem administracji burmistrza Zohrana Mamdaniego, jednak jej historia jest bardziej złożona. To nie był bowiem samodzielny projekt kartograficzny ratusza, lecz element większej kampanii związanej z mistrzostwami świata: programu NYC Neighborhood Passport oraz inicjatywy Already Home.
Program został oficjalnie ogłoszony w maju przez burmistrza Mamdaniego, miejską organizację NYC Tourism + Conventions oraz Team Wonder. Pomysł był prosty: skoro mecze rozgrywane są na stadionie MetLife znajdującym się na granicy między New Jersey a Nowym Jorkiem, to miasto powinno wykorzystać mundial do skierowania kibiców także do dzielnic, restauracji, małych sklepów, bibliotek i instytucji kultury rozsianych po całym Nowym Jorku.
– Mundial nie ogranicza się tylko do MetLife Stadium. To wydarzenie, dzięki któremu można przyciągnąć też ludzi do Corony, Flatbush, Astorii i Sunset Park – mówił Mamdani, przedstawiając program. Jak podkreślał, zarówno turyści, jak i mieszkańcy mieli dzięki niemu zobaczyć „pełną różnorodność” miasta.
Niepełna opowieść?
Od 11 czerwca do 19 lipca we wszystkich oddziałach nowojorskich bibliotek można było bezpłatnie otrzymać specjalny paszport. Uczestnicy zbierali w nim 12 pieczątek zaprojektowanych przez artystów o korzeniach m.in. kolumbijskich, koreańskich, irańskich, indyjskich, dominikańskich i meksykańskich. Pieczątki rozmieszczono w setkach organizacji, muzeów, bibliotek oraz na wydarzeniach w pięciu dzielnicach miasta. Ich losowe rozmieszczenie miało zachęcać do podróżowania poza najbardziej oczywiste atrakcje Manhattanu.
Inicjatorzy nie ukrywali, że chodziło o coś więcej niż turystykę. Team Wonder opisywał Already Home jako akcję, która ma budować opowieść o przynależności i wspólnocie oraz przeciwstawiać się ogólnokrajowej narracji wymierzonej w miasta i imigrantów. Historie uczestników – nagrania audio i wideo – miały być zbierane, publikowane i wykorzystywane także przy przyszłym tworzeniu polityki miejskiej.
Gdy pojawiły się zarzuty dotyczące pominiętych społeczności, Mamdani tłumaczył, że administracja odziedziczyła projekt po poprzednikach. – Mapa została pierwotnie stworzona przez poprzednią administrację w 2023 roku. Po jej przejęciu dodaliśmy kilka kolejnych dzielnic – powiedział burmistrz.
To wyjaśnienie wymaga jednak doprecyzowania. W 2023 roku biuro Mayor’s Office of Immigrant Affairs, czyli MOIA, rozpoczęło akcję We Love Immigrant NYC. Nie była to początkowo jedna zbiorcza mapa, lecz seria 25 artystycznych ilustracji poświęconych poszczególnym dzielnicom imigranckim. Rok później przygotowano kolejnych 21 ilustracji. Oficjalnie celem projektu było pokazanie „wkładu, bogatej historii i wyjątkowych kultur” nowojorskich społeczności imigranckich.
Można więc powiedzieć, że idea i lista dzielnic rzeczywiście wyrosły z projektu rozpoczętego za burmistrza Erica Adamsa, ale uproszczona mapa łącząca wszystkie miejsca w jeden miejski przewodnik została rozpowszechniona już w ramach mundialowej kampanii administracji Mamdaniego.

Little Poland na mapie
Dla nowojorskiej Polonii najważniejsza jest pozycja numer 27: Little Poland, umieszczona w rejonie Greenpoint Avenue i Nassau Avenue na Brooklynie. To symboliczne, ale ważne potwierdzenie, że mimo zmian demograficznych i gwałtownej transformacji Greenpointu polska historia tej dzielnicy pozostaje rozpoznawalną częścią tożsamości miasta.
Little Poland otrzymała wcześniej także własną ilustrację w ramach serii MOIA. Praca autorstwa Jane Demarest przedstawia polskie restauracje, delikatesy i piekarnię, pierogi, stroje ludowe, kościół, Polski Dom Narodowy, polski konsulat oraz odniesienie do Parady Pułaskiego. Nad całością widnieje hasło „We Love Immigrant NYC”.
Dla Polaków to niewątpliwie dobra wiadomość. Greenpoint nie został potraktowany wyłącznie jako modna dzielnica z drogimi apartamentami i kawiarniami, ale jako miejsce nadal noszące widoczne ślady polskiej obecności. Mapa przypomina turystom i młodszym mieszkańcom, że na długo przed pojawieniem się luksusowych inwestycji były tu polskie parafie, organizacje, sklepy, restauracje i rodziny budujące swoje życie po przyjeździe do Stanów Zjednoczonych.
Jednocześnie właśnie przypadek Little Poland pokazuje, jak trudno wyznaczyć jasne kryteria takiego przewodnika. Czy „imigrancka dzielnica” oznacza miejsce, w którym obecnie mieszka duża liczba osób urodzonych za granicą? Czy także historyczną kolebkę danej społeczności, nawet jeśli wielu jej członków przeniosło się już do innych części miasta i na przedmieścia? A może wystarczy zachowana sieć restauracji, kościołów i instytucji?
Gdzie podziała się Little Italy?
Największe oburzenie wywołał brak manhattańskiej Little Italy. W przewodniku znalazły się trzy dzielnice Chinatown, Little Egypt, Little Senegal, Little Palestine i Little Yemen, ale zabrakło jednego z najbardziej znanych na świecie symboli dawnego imigranckiego Nowego Jorku.
Włoski klub radnych miejskich uznał pominięcie Little Italy za decyzję „w najlepszym razie niepełną, a w najgorszym obraźliwą”. W oświadczeniu radni podkreślili: „Włoscy Amerykanie nie są przypisem w historii Nowego Jorku” i zażądali współpracy ratusza z historykami oraz organizacjami społecznymi przy poprawianiu mapy.
Joann Ariola, współprzewodnicząca włoskiego klubu w City Council, nazwała sytuację przykładem „selektywnej inkluzywności”. Frank Morano stwierdził natomiast, że wyglądało to tak, jakby autorzy próbowali „wymazać historię”. Krytyka nie ograniczała się przy tym do republikanów. Christopher Marte, demokrata reprezentujący Little Italy, również przyznał, że był rozczarowany pierwotną wersją mapy.
Ratusz odpowiadał, że przewodnik miał prezentować przede wszystkim dzielnice posiadające obecnie znaczące populacje osób urodzonych poza Stanami Zjednoczonymi, a nie tworzyć pełny katalog wszystkich historycznych społeczności etnicznych. Taka argumentacja ma pewną logikę: dzisiejsza Little Italy jest znacznie mniejsza niż przed stu laty i dla wielu odwiedzających stanowi przede wszystkim pas restauracji i sklepów przy Mulberry Street. Czy jednak tego samego nie można powiedzieć choćby o Greenpoincie?
Po włoskiej krytyce odezwały się kolejne środowiska. Grecko-amerykańska organizacja AHEPA uznała brak Astorii – przez dekady nazywanej sercem greckiej Ameryki – za „głęboko rozczarowujący”. Konstantinos Prentzas, przedstawiciel AHEPA w stanie Nowy Jork, stwierdził krótko: „Nie możemy przepisywać historii i nie możemy jej wymazywać”.
Wskazywano również na brak irlandzkich dzielnic, takich jak Woodlawn w Bronksie czy Woodside na Queensie, oraz tradycyjnych społeczności żydowskich, w tym Borough Park. Krytycy podkreślali, że określenie społeczności żydowskich wyłącznie jako grup religijnych nie oddaje historii kolejnych fal żydowskiej imigracji z Europy, Bliskiego Wschodu i Azji Centralnej.
Prezydent Staten Island Vito Fossella wymieniał także mieszkających na wyspie Sri Lankijczyków, Albańczyków i Filipińczyków. – Ignorancja nie jest dobrym składnikiem przy opisywaniu poświęcenia ludzi, którzy zbudowali to miasto – oświadczył.
Burmistrz obiecuje poprawę
Mamdani ostatecznie przyznał, że lista nie może być traktowana jako pełna. – To wyraźnie nie jest wyczerpująca lista ponad 200 społeczności etnicznych, które nazywają nasze miasto domem – powiedział. Zapowiedział dalsze zmiany, w tym dodanie Little Italy.
Spór nie jest więc tylko kolejną awanturą o grafikę w mediach społecznościowych. Pokazuje, jak delikatną sprawą jest tworzenie przez władze oficjalnej mapy pamięci. Każda umieszczona na niej flaga oznacza: widzimy was, wasza historia jest częścią miasta. Każde pominięcie może zostać odczytane dokładnie odwrotnie.
Polonia tym razem znalazła się po właściwej stronie mapy. Little Poland została zauważona, a jej historia pokazana nie jako zamknięty rozdział, lecz jako żywa część Nowego Jorku. Warto jednak pamiętać, że podobne uznanie należy się także innym społecznościom – zarówno tym, które przyjechały niedawno, jak i tym, których dzieci i wnuki mieszkają dziś daleko od dawnych rodzinnych dzielnic.
Bo Nowy Jork nigdy nie był jedną fotografią. Jest raczej albumem, do którego każda kolejna fala imigrantów dokłada własną stronę. Największym błędem miejskiej mapy byłoby przekonanie, że którąkolwiek z nich można bez wyjaśnienia wyrwać.
WEM



