W trakcie krótkiej sesji legislacyjnej, która w Connecticut rozpoczęła się 4 lutego, wraca temat ograniczenia telefonów w szkołach. Jedna z propozycji zakłada wprowadzenie zasady „bell-to-bell”, czyli zakazu używania telefonów od pierwszego do ostatniego dzwonka w ciągu dnia szkolnego.

Pomysł popiera gubernator Ned Lamont oraz kierownictwo legislacyjnej komisji edukacji. Zgodnie z założeniami zakaz miałby objąć uczniów K–12, ale szczegółowe rozwiązania miałyby powstawać na poziomie lokalnym. To dystrykty szkolne – we współpracy z radami edukacji, rodzicami i uczniami – miałyby ustalić praktyczne zasady, m.in. gdzie i jak przechowywać telefony podczas lekcji i przerw.
Projekt przewiduje też, że rodzice mają mieć możliwość szybkiego kontaktu z dzieckiem przez szkołę, czyli poprzez bezpośredni numer do sekretariatu lub administracji. Jednocześnie zapisano wyjątki dla uczniów, którzy muszą korzystać z urządzeń ze względów edukacyjnych lub zdrowotnych – np. zgodnie z IEP (indywidualnym programem edukacyjnym) albo indywidualnym planem zdrowotnym.
Propozycja wywołuje spór polityczny: część ustawodawców woli, by decyzje pozostały w rękach lokalnych dystryktów bez stanowego nakazu. Zwolennicy odpowiadają, że jednolite ramy mogą ułatwić szkołom wprowadzenie zasad i ograniczyć presję rówieśniczą związaną z telefonami.
WEM










