Iga Świątek po Wimbledonie nadal jest numerem jeden rankingu WTA. Zadbała o to Ons Jabeur, która w półfinale pokonała Arynę Sabalenkę 6:7, 6:4, 6:3.

Po tym jak Iga przegrała w ćwierćfinale z Ukrainką Eliną Switoliną, droga do pozycji nr 1 stała przed Sabalenką otworem. Gdyby Białorusinka awansowała do finału, Polka po 67 tygodniach straciłaby pierwsze miejsce w rankingu. Brakowało do tego niewiele, zaledwie dwa gemy – Aryna prowadziła 7:6, 4:2. W krytycznym momencie Tunezyjka pokazała wielką klasę – wygrała 4 kolejne gemy, poszła za ciosem i w III secie pokonała faworytkę 6:3.
Opisana sytuacja nie zmienia faktu, że Iga, nawet biorąc pod uwagę fakt, że trawa nie jest jej ulubiona nawierzchnią, nie wykorzystała w Londynie wielkiej szansy na rozegranie siedmiu meczów (i podniesienie z kortów daleko więcej niż 340 tysięcy funtów).
– Iga wygra kiedyś Wimbledon, ale być może już nigdy nie będzie miała takiej sytuacji, gdy wszystkie najmocniejsze rywalki znajdą się w drugiej części drabinki – ocenił Wojciech Fibak. Polak grał w ćwierćfinale londyńskiego turnieju w 1980 roku. Też był faworytem, i też przegrał – 0:3 z Brianem Gottfriedem z USA. – Wcześniej z nim wygrywałem, najważniejszy mecz przegrałem. Cóż, takie szanse trzeba wykorzystywać – podsumował pan Wojciech.
Czołówka rankingu WTA po Wimbledonie: 1. Świątek – 9315 punktów, 2. Sabalenka – 8496 punktów, 3. Rybakina (Kazachstan) – 5465.
Tomasz Ryzner



