Mieszkańcy Florydy mieli niemiłą pobudkę w czwartek 20 kwietnia o 4:45 rano. Budzenie – i to w trybie alarmowym – zafundowali im stanowi urzędnicy, a dokładnie błędnie zaplanowany test systemu ostrzegania. Zamiast komunikatu telewizyjnego kilkanaście minut przed 5 rano florydczycy otrzymali alarmujące SMS-y.

Jak wynika z oświadczenia Agencja Zarządzania Kryzysowego na Florydzie, w czwartek miał odbyć się test systemu alarmowego. Wykorzystuje on różne platformy, w tym w radio, telewizję i wiadomości tekstowe. Tym razem alert miał zostać przekazany za pośrednictwem komunikatu w TV. Niestety – zamiast tego trafił do SMS-owych skrzynek odbiorczych mieszkańców stanu na dodatek z głośnym alarmem.
Urzędnicy reprezentujący agencję, tłumacząc zaistniałą sytuację, przeprosili za zamieszanie i podkreślili, że mają świadomość tego, że nieoczekiwana pobudka i jej forma mogły być frustrujące.
Wyciągnięcie konsekwencji zapowiedział także gubernator Florydy Ron DeSantis. Jak zadeklarował, „szybko pociągnie do odpowiedzialności” osoby winne zaistniałej sytuacji. W swoim tweecie informującym o podjęciu kroków w tej sprawie podkreślił, że sytuacja była przykładem wyjątkowo błędnej obsługi systemu ostrzegania.
WEM



