W wieku 88 lat zmarł Janusz Garlicki, przez lata lekarz piłkarskiej reprezentacji Polski. Opiekował się nią za czasów Kazimierza Górskiego, ale też za kadencji Antoniego Piechniczka, gdy Biało-Czerwoni stawali na podium mistrzostw świata.

Pochodził ze Lwowa, wczesne dzieciństwo spędził na tamtejszym Łyczakowie. Matka przyszłego lekarza w czasie II wojny światowej działała w podziemiu, po wejściu Rosjan do miasta tropiło ją NKWD, dlatego w 1944 roku wraz z synem uciekła do Lublina, gdzie ojciec Janusza był ordynatorem szpitala. Po krótkim pobycie w Poznaniu rodzina przeniosła się do Warszawy.
Syn poszedł w ślady ojca, został ortopedą, chirurgiem, specjalistą medycyny sportowej, który w 1970 roku został lekarzem futbolowej reprezentacji kraju. Tym samym przyczynił się do największych sukcesów polskiej piłki, bo pracował w drużynie, która za czasów Kazimierza Górskiego zdobyła olimpijskie złoto (1972) i trzecie miejsce na mundialu w Niemczech (1974), a za kadencji Antoniego Piechniczka powtórzyła ten sukces na mistrzostwach świata w Hiszpanii (1982).
– Najmilej wspominam zwycięstwo 2:1 z Włochami w 1974 roku. Pokazaliśmy wtedy, jak się powinno grać w piłkę. To był piękny czas. Z trenerem Górskim doskonale mi się współpracowało. Nie mieliśmy nigdy żadnej scysji. Łączyła nas więcej niż przyjaźń – podkreślał lekarz, któremu poświęcono film biograficzny pt. „Doktór Polskich Orłów” (2021).
Kilka lat temu wyznał, że zmaga się z chorobą nowotworową. – Mam jeszcze inne dolegliwości, ale cały czas pracuję. Tak było przez całe życie, nigdy nie brałem urlopu. Pracowałem dużo, a ortopedia to ciężka specjalizacja – mówił trzy lata temu.
– Był dobrym człowiekiem i świetnym lekarzem. Takim od serca. Pomagał ludziom niemal do swoich ostatnich dni – powiedział w rozmowie z TVP Sport Marek Garlicki, brat Janusza.
tom



