Polska ograła w serii rzutów karnych Belgię 4:3 i awansowała do finału baraży o awans na mistrzostwa świata kobiet. W nim zmierzy się z Irlandią, która dwumecz z Kazachstanem wygrała… 12:0.

W Belgii podopieczne Niny Patalon przegrały 0:1, toteż przed rewanżem na Polsat Plus Arenie Gdańsk nieco wyżej stały akcje zespołu z Beneluksu. Wszystko skończyło się szczęśliwie, ale mecz był niezwykle zacięty, intensywny, miał swoją historię – po 90 minutach było 2:1 dla Polek, po dogrywce 3:2.
Po wszystkim reprezentantki Polski nie kryły ogromnej radości. – Jestem bardzo szczęśliwa. Trochę mi brakuje słów – stwierdziła bramkarka Kinga Seweryn, która w serii rzutów karnych obroniła dwa strzały rywalek. – Popłakałam się. To były łzy radości. Tyle było emocji, że jak skończyłyśmy te jedenastki, to wszystko poszło – dodała bramkarka.
Ewa Pajor zdobyła dwa gole, w serii rzutów karnych przegrała pojedynek z bramkarką Belgii, ale po ostatnim gwizdku sędziego była w szampańskim nastroju. – Oddałyśmy całe serce, wszystko z siebie do ostatniej minuty, do ostatniego karnego. Dziękuję wszystkim dziewczynom i sztabowi. Byłyśmy doskonale przygotowane do tego meczu i cieszymy się, że w listopadzie zagramy o awans na mistrzostwa świata – mówiła gwiazda Barcelony dla TVP Sport.
Finałowy dwumecz Polska – Irlandia odbędzie się w oknie wyznaczonym między 26 listopada a 5 grudnia. Pierwsze spotkanie Biało-Czerwone rozegrają u siebie. Dokładne daty, godziny rozpoczęcia obu meczów oraz miasta i stadiony nie są jeszcze znane. Stawką rywalizacji jest wyjazd na mundial w Brazylii lub udział w dodatkowych barażach międzykontynentalnych.
opr. tom



