Polska zremisowała 1:1 z Holandią w przedostatnim meczu grupowym w ramach eliminacji do piłkarskich mistrzostw świata. Ekipa Jana Urbana może już myśleć o barażu, w którym stawką będzie bezpośredni awans na mundial 2026.

Jeszcze przed meczem na warszawskim PGE Narodowym było jasne, że Polacy nie stracą już drugiej pozycji w tabeli grupy G. Zapewniło ją iście sensacyjne, wyjazdowe zwycięstwo Malty z Finlandią (1:0).
Przed ostatnim meczem w grupie, z Maltą na wyjeździe, Polacy mają na koncie 14 punktów. Drużyna „Oranje” zgromadziła ich 17, ale daleko lepsza od Biało-Czerwonych różnica goli zapewniała jej właściwie zajęcie pierwszej pozycji tabeli.
Po meczu w Warszawie pozostał lekki niedosyt, bo drużyna trenera Jana Urbana miała lepsze okazje strzeleckie od wyżej notowanego przeciwnika.
Na początku I połowy Nicola Zalewski nie trafił z bliska wolejem, ale potem Holendrzy mieli ogromną przewagę, z rzadka pozbywali się piłki. Polacy trzymali jednak fason w obronie, cierpliwie czekali na swoją szansę i ta nadeszła. Tuż przed przerwą Robert Lewandowski przyjął piłkę w środku boiska i bez namysłu posłał ją do przodu. Jakub Kamiński był już w pełnym biegu, wyprzedził Virgila van Dijka, posłał futbolówkę między nogami Barta Verbruggena i widownia na stadionie mogła fetować gola na 1:0.
Krótko po wznowieniu gry goście wyrównali – z bliska strzelał Donyell Malen, Kamil Grabara odbił piłkę, ale ze skuteczną dobitką pospieszył Memphis Depay. Po chwili mogło być 2:1 dla Polski – dośrodkowywał Matty Cash, Robert Lewandowski uderzył bez przyjęcia, jednak Verbruggen instynktownie odbił piłkę nad bramką. W dalszej fazie meczu kibice obserwowali głównie piłkarskie szachy.
tom



