Polacy w Ameryce – dla kogoś może to brzmieć jak nazwa rozdziału ze szkolnego podręcznika, ale dla wielu osób te słowa znaczą: „to my”. I tak właśnie jest. 4 lipca roku Stany Zjednoczone obchodzą 250. rocznicę ogłoszenia Deklaracji Niepodległości. To jedna z najważniejszych dat w historii USA, ale także dobra okazja, żeby przypomnieć polski udział w budowaniu tego kraju.

Polacy byli obecni w amerykańskiej historii od samego początku. Najczęściej w tym kontekście wymienia się Tadeusza Kościuszkę i Kazimierza Pułaskiego. I trudno się dziwić, bo obaj przyjechali do Ameryki, żeby wesprzeć walkę kolonii o niepodległość. Ich nazwiska na stałe weszły do amerykańskiej historii, ale na nich się ta historia nie skończyła – przez następne dekady dopisywane były kolejne i kolejne, jak Ralph Modjeski, Steve Wozniak, Korczak Ziółkowski, Stephanie Kwolek i wiele innych. I ta historia nadal trwa, nie tylko w wybitnych osiągnięciach naszych rodaków, ale też po prostu w nas, amerykańskiej Polonii, która swoim codziennym życiem wnosi wkład w budowę i rozwój Ameryki.
Warto jednak wspomnieć, że w roku jubileuszu 250-lecia USA pojawiło się kilka polskich inicjatyw, które dobrze wpisują się w tę historię. Jedna z nich prowadziła przez wszystkie 50 stanów. Druga – przez Atlantyk.

50 maratonów
Polski biegacz, ultramaratończyk ze Śląska, Tomasz Sobania zakończył w Nowym Jorku wyzwanie, które trudno sprowadzić tylko do sportu. W 49 dni przebiegł 50 maratonów w 50 stanach USA. Zaczął swoje niesamowite i wręcz przekraczające bariery ludzkich możliwości wyzwanie 10 maja na Golden Gate Bridge w San Francisco, a zakończył 27 czerwca na Times Square. W ostatniej fazie wyprawy pobiegł dwa maratony w ciągu jednej doby – w New Jersey i w Nowym Jorku.
Według informacji podawanych przez organizatorów i media był to wynik lepszy od dotychczasowego osiągnięcia Deana Karnazesa, który w 2006 roku pokonał 50 maratonów w 50 stanach w 50 dni. Jeśli wynik Sobani zostanie formalnie potwierdzony w procedurze rekordowej, będzie to nowy rekord świata. Już teraz można jednak powiedzieć, że Polak wykonał rzecz wyjątkową: przebiegł przez całą mapę Stanów Zjednoczonych w roku, w którym Ameryka przygotowuje się do obchodów 250-lecia swojej niepodległości.
Nie był to bieg uliczny od miasta do miasta w klasycznym rozumieniu. Każdego dnia Sobania pokonywał maratoński dystans w innym stanie, a między startami trzeba było jeszcze przejechać setki kilometrów, zorganizować logistykę, odpoczynek, opiekę medyczną i kolejne trasy. W takim wyzwaniu liczą się nie tylko nogi. Liczył się plan, zespół, odporność na zmęczenie i umiejętność wstawania następnego dnia, kiedy organizm mówi już dość.



Polonia na trasie
Na wielu etapach Sobanię witali przedstawiciele Polonii. Przychodzili z biało-czerwonymi flagami, transparentami, wodą, czasem biegli z nim fragment trasy. Były spotkania krótkie, często zupełnie nieformalne, ale dobrze pokazywały, jak szeroko po Stanach Zjednoczonych rozsiana jest polska społeczność.
To był jeden z ciekawszych elementów całego projektu. Sobania nie biegł tylko przez wielkie miasta i znane miejsca. Przemierzał także te części Ameryki, które rzadziej pojawiają się w polonijnych relacjach. A mimo to w wielu punktach trasy pojawiali się ludzie, którzy chcieli go przywitać właśnie dlatego, że był „nasz” – z Polski.
Jego bieg zauważyły też lokalne amerykańskie media. Boston 25 News, relacjonując etap w Massachusetts, pisał, że po ponad miesiącu w trasie Sobania miał za sobą „tysiące mil podróży i prawie 1,300 przebiegniętych mil”. Stacja nazwała go także „Polish Forrest Gump”. To określenie pojawia się przy Sobani nie pierwszy raz. W 2025 roku przebiegł Stany Zjednoczone od Nowego Jorku do San Diego. Wcześniej realizował długodystansowe biegi m.in. do Rzymu, Barcelony i greckiego Maratonu. W jego projektach ważny jest nie tylko sam wynik, ale też droga – spotkania, relacje, relacjonowanie trasy i konsekwentne budowanie zainteresowania wokół kolejnych wyzwań.
Sobania nazwał swój projekt biegiem Polaków w USA na 250-lecie Ameryki. Biegacz ze Śląska chciał w ten sposób zwrócić uwagę na polską obecność w amerykańskiej historii i współczesności. Nie była to więc tylko próba biegowa, ale także forma promocji Polski i Polonii w roku ważnej amerykańskiej rocznicy, jednak w tym haśle było coś więcej niż marketing. W czasie, gdy Stany Zjednoczone przypominają początki swojej państwowości, polski biegacz pokazał obecność Polaków w sposób prosty i czytelny – przez wysiłek, konsekwencję i trasę prowadzącą przez wszystkie stany.
Od Kościuszki do dziś
Polacy są obecni w historii Ameryki praktycznie od jej początku. Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski nie byli symbolami dopisanymi po latach, ale ludźmi realnie zaangażowanymi w walkę o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Kościuszko projektował fortyfikacje i służył Armii Kontynentalnej jako inżynier wojskowy. Pułaski, nazywany ojcem amerykańskiej kawalerii, zginął po ranach odniesionych pod Savannah.
Ale polska obecność w Stanach Zjednoczonych nie kończy się na XVIII wieku. Później przyszły kolejne pokolenia. Polscy imigranci pracowali w fabrykach, kopalniach, hutach, na budowach i w gospodarstwach. Zakładali parafie, szkoły, organizacje, chóry, kluby, gazety i biznesy. Byli wśród nich politycy, artyści, naukowcy i odkrywcy, o których dziś uczy się cały świat, ale byli też zwykli ludzie, tacy jak my, którzy w wielu miastach i miasteczkach Ameryki nie wchodzili do historii przez wielkie deklaracje, tylko przez codzienną pracę. Budowali domy, płacili podatki, wysyłali dzieci do szkół, walczyli w amerykańskich mundurach, rozwijali swoje dzielnice i miasta. Dziś według szacunków w USA żyje 10-milionowa Polonia, którą tworzą zarówno osoby, które przyjechały do Ameryki z Polski, jak i potomkowie emigrantów, czasem już w drugim czy trzecim pokoleniu. To czyni amerykańską Polonię najliczniejszą polską diasporą poza granicami Polski, ale i realną, zauważalną częścią amerykańskiego społeczeństwa.
Bieg Sobani przez 50 stanów można odczytać jako współczesny znak tej obecności. Polacy w Ameryce nie są zamkniętym rozdziałem historii, o której można przeczytać w podręczniku, są częścią dzisiejszego życia kraju – w sporcie, nauce, biznesie, kulturze, edukacji, mediach i lokalnych społecznościach.
Polska bandera w Nowym Jorku
Do amerykańskich obchodów dołącza także „Dar Młodzieży”. Polska fregata szkolna Uniwersytetu Morskiego w Gdyni wypłynęła w rejs transatlantycki 16 kwietnia. Celem wyprawy jest udział w Sail250 – morskiej części obchodów 250. rocznicy podpisania Deklaracji Niepodległości Stanów Zjednoczonych.
W czerwcu jednostka dotarła do Norfolk w Wirginii, gdzie uczestniczyła w wydarzeniach Sail 250 Virginia. Przedstawiciele „Daru Młodzieży”, z kapitanem Michałem Sadowskim na czele, brali udział w spotkaniach oficjalnych i dyplomatycznych. 23 czerwca żaglowiec opuścił Norfolk i obrał kurs na Nowy Jork. Tam ma wziąć udział w kulminacyjnych wydarzeniach Sail4th 250. Organizatorzy zapowiadają na 4 lipca dużą paradę żaglowców i jednostek morskich z całego świata, z salutem przy Statui Wolności. Obecność polskiej fregaty w Nowym Jorku będzie więc kolejnym wyraźnym polskim akcentem podczas amerykańskiego jubileuszu.
To również nie jest tylko ładny obrazek z żaglami na tle Manhattanu. „Dar Młodzieży” jest statkiem szkolnym, na którym kształcą się przyszli oficerowie i ludzie morza. Rejs do USA ma więc wymiar reprezentacyjny, ale też bardzo praktyczny. Polska bandera pojawia się wśród jednostek z całego świata, a młodzi ludzie z Polski uczestniczą w wydarzeniu, które Ameryka przygotowuje jako jedną z najważniejszych części swoich rocznicowych obchodów.
Rejs ma też historyczne odniesienie. W 1976 roku, podczas obchodów 200-lecia Stanów Zjednoczonych, do Ameryki popłynął „Dar Pomorza”. Pół wieku później, przy okazji 250-lecia USA, na amerykańskich wodach pojawia się „Dar Młodzieży”.
Dwie drogi
Biegacz przemierzający 50 stanów i żaglowiec płynący przez Atlantyk to dwa zupełnie różne obrazy. Jeden opiera się na samotnym wysiłku powtarzanym dzień po dniu. Drugi na pracy całej załogi, dyscyplinie i morskim rzemiośle. Łączy je jednak czas i miejsce: rok 250-lecia Stanów Zjednoczonych oraz polska obecność widoczna na amerykańskiej mapie.
Historia Polaków w Ameryce trwa, a bieg Tomasza Sobani i rejs „Daru Młodzieży” dopisują do niej kolejną kartę. To dobry moment, żeby przypomnieć, że Polacy byli przy narodzinach amerykańskiej niepodległości, ale też że przez kolejne pokolenia współtworzyli życie w USA i nadal stanowią jego część.
250-lecie USA to amerykańska rocznica, ale Polonia ma w niej swoje miejsce. I warto o tym mówić konkretnie – przez ludzi, wydarzenia i inicjatywy, które naprawdę się dzieją.
WEM
Tomasz Sobania jako pierwszy w historii człowiek przebiegł 50 maratonów w 50 stanach USA w 49 dni! Swój wyczyn zakończył 27 czerwca na Times Square w Nowym Jorku w otoczeniu najbliższych i kibicującej mu Polonii
Słynny polski żaglowiec szkolny „Dar Młodzieży” wyruszył w historyczną podróż transatlantycką do USA, aby uświetnić obchody 250-lecia niepodległości Stanów Zjednoczonych. Jednostka pokonała około 12 tysięcy mil morskich, a jej kulminacyjnym punktem będzie udział w wielkiej paradzie żaglowców „Sail4th 250” 4 lipca w Nowym Jorku







