sobota, 22 czerwca, 2024
Strona głównaUSAAmerykaHodowca choinek z Kolorado leci z workiem prezentów do Polski

Hodowca choinek z Kolorado leci z workiem prezentów do Polski

Święta Bożego Narodzenia to szczególny okres w roku, w którym dzielimy się tym, co mamy nie tylko z bliskimi, ale często też z obcymi, którzy potrzebują naszej pomocy. Taka właśnie wizja świąt stała się motywacją dla Maxa Hatfielda, 76-letniego hodowcy choinek z miejscowości Monument w Kolorado, który te święta spędzi w Polsce i w Ukrainie, rozdając prezenty dzieciom poszkodowanym wskutek wciąż toczącej się wojny.

Max Hatfield (trzeci z prawej) z rodziną, która pomaga mu w sprzedaży choinek, kontynuując prawie 25-letnią rodzinną tradycję. Fot. Archiwum Maxa Hatfielda

Dla Maxa Hatfielda tegoroczne Boże Narodzenie odbiegać będzie od jego prawie 25-letniej, świątecznej tradycji. Od niemal ćwierć wieku co roku, zaczynając od piątku po Święcie Dziękczynienia, Max Hatfield sprzedaje choinki na małym, pokrytym śniegiem placu w centrum liczącej około 11 tys. mieszkańców miejscowości Monument, położonej niespełna godzinę drogi na południe od Denver w Kolorado. Każdego roku Max ma w ofercie sześć gatunków choinek i z reguły sprzedaje wszystkie drzewka, których jest około 800 sztuk, do połowy grudnia.

Lecz w tym roku każde sprzedane drzewko przybliża go o krok do wyjątkowego celu: wyjazdu do Polski i Ukrainy z prezentami dla dzieci uchodźców w Polsce i tych nadal zagrożonych przez wojnę w Ukrainie. Zyski z tegorocznej sprzedaży choinek przeznaczone będą na ten jeden cel. Poza dochodami z choinek Max aktywnie zbiera fundusze w ramach prowadzonej przez niego organizacji charytatywnej – Friendship International, która jest głównym patronem inicjatywy.

Miejscowość Monument w Kolorado, gdzie Max Hatfrield (na zdjęciu w stroju Świętego Mikołaja) od 25 lat sprzedaje żywe choinki. Fot. Townofmonument.org

16 grudnia Max Hatfield wyruszy w podróż do Polski i Ukrainy z dużym workiem prezentów i strojem Mikołaja. „Odkąd przybrałem na wadze i posiwiała mi broda, często ubieram strój Mikołaja sprzedając choinki” – relacjonował Max w wywiadzie do jednej z lokalnych gazet. „Dzieci często pytają się, czy naprawdę nim jestem” – dodał.

„Mikołaj z Kolorado” nawiązał kontakt z kilkoma organizacjami w Polsce i Ukrainie, które pomogą mu zrealizować świąteczną misję. „Przede wszystkim chcemy pomóc ukraińskim dzieciom, ale chcę też docenić polskie rodziny, które zrobiły tak dużo i są tak niesamowicie gościnne” – powiedział Hatfield w wywiadzie do lokalnej prasy.

Organizację Friendship International Max założył w 1983 roku z żoną Karen, która zmarła 2 lata temu na raka mózgu w wieku 63 lat. Organizacja przez cały czas zaangażowana jest w działalność charytatywną połączoną z utrwalaniem wiary. Przez wiele lat prowadziła i wspierała lokalną grupę młodzieżową. Lecz tegoroczny wyjazd do Polski nie jest jej pierwszą akcją kierującą pomoc nad Wisłę. W latach 80. Max z żoną organizowali działania mające na celu wspieranie w ówczesnych krajach komunistycznych kościołów i organizacji religijnych, często działających w podziemiu. W 1989 roku, po upadku Muru Berlińskiego, zaangażowani byli w koordynację międzynarodowych adopcji sierot z postkomunistycznych krajów.

Ponad 30 lat później Max Hatfield nie mógł pozostać obojętny, widząc rozwijający się konflikt w tej samej części świata. – Zdaję sobie sprawę, że prowadzone są już akcje humanitarne na dużą skalę – mówi, odnosząc się do wsparcia dla Ukrainy i uchodźców, jakie płynie obecnie niemalże z każdego zakątka świata. – Ale może są tacy, do których pomoc nie trafi w te święta – dodaje, wyrażając nadzieję, że uda mu się w szczególny sposób dotrzeć choćby do kilku poszkodowanych rodzin, dla których odrobiną radości i nadziei w te święta okaże się Mikołaj z małego miasteczka w Kolorado.

Darek Barcikowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -