– Dobry trener i jeszcze lepszy człowiek – mówią o Jacku Magierze koledzy, zawodnicy, dziennikarze. Były piłkarz i trener Legii Warszawa, ostatnio asystent Jana Urbana, zmarł nagle w wieku 49 lat.

Pochodził z Częstochowy, przygodę z piłką zaczynał w tamtejszym Rakowie i jako piłkarz tego klubu został mistrzem Europy U’16. Największe sukcesy osiągnął w Legii Warszawa – na boisku zdobył z nią dwa razy mistrzostwo Polski (2002, 2006). W Ekstraklasie rozegrał 233 mecze (krótko grał w Widzewie Łódź i Cracovii), a po zawieszeniu butów na kołku doprowadził zespół z Łazienkowskiej do tytułu jak trener (2017). Wcześniej dowodził ekipą ze stolicy w meczach fazy grupowej Ligi Mistrzów.
– Każda osoba wypowiadałaby się na temat Jacka Magiery w kolejności: najpierw dobry człowiek, potem dobry trener i nie dlatego, że był słabym trenerem. Wręcz przeciwnie, był trenerem topowym. Jestem przekonany, że po tym jak otrzymał funkcję asystenta Jana Urbana, z tyłu głowy miał takie marzenie, taką misję, żeby samemu kiedyś przejąć reprezentację Polski – mówił w rozmowie z polsatnews.pl Tomasz Ćwiąkała, znany dziennikarz sportowy.
Zanim pojawił się w dorosłej reprezentacji zbierał też doświadczenie w pracy z młodzieżowymi kadrami (U’19 i U’20). Dwa lata temu doprowadził Śląsk Wrocław do wicemistrzostwa Polski. Po zwolnieniu nadal mieszkał z rodziną w stolicy Dolnego Śląska.
Jacek Magiera niemal każdy dzień rozpoczynał od joggingu we wrocławskim Parku Grabiszyńskim. Tak też zrobił w piątek 10 kwietnia. Podczas biegania zasłabł, a wezwana karetka przewiozła go do Wojskowego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Reanimacja trwała godzinę, ale II trener reprezentacji Polski już się nie obudził.
tom



