13 marca, w wieku 87 lat, zmarł ks. kanonik Andrzej Bielak – kapłan oddany Bogu i ludziom, gorliwy duszpasterz, który przez wiele lat służył Polonii amerykańskiej oraz wiernym w Polsce i na Litwie.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się w piątek, 14 marca, od wystawienia ciała i modlitwy za zmarłego w kościele św. Antoniego z Padwy w Jersey City. Następnego dnia odbyła się msza św. pogrzebowa, której przewodniczył i kazanie wygłosił ks. prałat Bogusław Zieziula – kolega z lat seminaryjnych śp. ks. Andrzeja, który specjalnie na tę okazję przybył z Białegostoku. W uroczystościach uczestniczyło 17 kapłanów, rodzina, przyjaciele oraz wierni z parafii, w których ks. Andrzej pełnił swoją posługę duszpasterską. Po mszy św. ciało zmarłego zostało przewiezione do Amerykańskiej Częstochowy, gdzie spoczęło w kapłańskiej sekcji cmentarza.
Niezwykła droga do powołania
Ks. Andrzej Bielak urodził się 14 kwietnia 1937 roku we Lwowie. Był synem Henryka i Zofii z domu Gross, którzy mieli jeszcze trzech synów: Mariana, Janusza i Adama. Przed wstąpieniem do seminarium Andrzej był nauczycielem chemii i biologii. W 1965 roku przybył do Ameryki i kształcił się w kierunku biologii. Choć jego życie zawodowe rozwijało się w kierunku nauki, w 1990 roku (po śmierci mamy) zdecydował się na krok niezwykły i odważny – wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Białymstoku, odpowiadając na głos powołania, który nosił w sercu. Święcenia kapłańskie przyjął 27 maja 1995 roku z rąk abp. Stanisława Szymeckiego. Po święceniach rozpoczął swoją kapłańską drogę jako wikariusz w parafii w Michałowie (1995-1996), a następnie w parafii Świętego Ducha w Wilnie (1996) i parafii św. Antoniego w Sokółce (1996-1998). W 1998 r. powrócił do Stanów Zjednoczonych, gdzie przez kolejne lata posługiwał w parafiach Archidiecezji Nowojorskiej, oddając się duszpasterstwu polskiej społeczności. Był znany ze swojej wielkiej gorliwości i zaangażowania w życie polonijnych parafii. Jego kapłańska służba i oddanie zostały docenione – w 2015 roku otrzymał tytuł Kanonika Kolegiaty w Krypnie.
Kapłan o wielkim sercu
Ks. Andrzej był człowiekiem cichym, pokornym, pełnym życzliwości i oddania drugiemu człowiekowi. Wielu zapamięta go jako kapłana, który swoje życie oddał w pełni Bogu i ludziom, a także jako człowieka, który nigdy nie zapominał o swoich korzeniach i wiernie służył zarówno w Polsce, jak i za oceanem. Uczestniczył m.in. w wydarzeniach organizowanych przez Stowarzyszenie Weteranów Armii Polskiej, brał udział w spotkaniach pod Pomnikiem Katyńskim w Jersey City czy przy pomniku Króla Władysława Jagiełły w Central Parku. Zawsze obecny tam, gdzie Polonia jednoczyła się we wspólnocie wiary, historii i tradycji.
Był człowiekiem skromnym i pokornym, który unikał skupiania uwagi na sobie. Nigdy nie opowiadał wiele o sobie, nie mówił o swojej rodzinie ani o swojej przeszłości, bo bardziej interesowało go dobro i potrzeby tych, których spotykał na swojej drodze. Był duszpasterzem, który słuchał, rozumiał i niósł nadzieję. Przez całe swoje kapłańskie życie był otwarty na modlitwę i zawsze gotowy, by w Sakramencie Pokuty i Pojednania jednać ludzi z Bogiem. Spędzał godziny w konfesjonale, na wzór św. o. Pio, którego codziennie wspominał wraz ze św. Janem Pawłem II i św. Faustyną podczas odprawiania mszy świętej. Choć był człowiekiem głębokiej duchowości, nie brakowało w nim radości życia. Lubił śpiewać polskie pieśni patriotyczne, spotykać się w gronie przyjaciół i dzielić się darem wiary, optymizmu i życzliwości. Miał niezwykły dar budowania relacji, potrafił dodać otuchy i inspirować innych do odkrywania własnych talentów oraz realizowania marzeń. Jako kapłan przez ponad 25 lat odprawiał codziennie mszę świętą w parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika na Manhattanie. Był związany z ojcami paulinami, ze wspólnotami Odnowy w Duchu Świętym Lew Judy, Rodziną Różańcową, Grupą Miłosierdzia Bożego i aktywnie uczestniczył w procesji Bożego Ciała na Manhattanie i Nabożeństwach Fatimskich. Głęboko przeżywał adorację Najświętszego Sakramentu, a swoją miłość do Matki Bożej Jasnogórskiej okazywał w każdej chwili swojego życia.
Cichy sługa Boga i ludzi
Wielokrotnie pielgrzymował do Amerykańskiej Częstochowy w Doylestown, PA, gdzie czuł się jak w domu. Było to miejsce jego modlitwy i duchowego umocnienia, a jednocześnie miejsce, do którego powracał, by zawierzać Maryi swoich parafian i całą Polonię.
Ks. Andrzej Bielak zapisał się wśród społeczności polonijnej jako gorliwy i świątobliwy kapłan. Po zakończeniu swojej ziemskiej drogi ks. Andrzej Bielak spoczął w cmentarzu w Amerykańskiej Częstochowie, gdzie spoczywa również jego rodzina. Choć jego głos już nie zabrzmi w nowojorskiej świątyni, jego duch, modlitwa i świadectwo życia pozostaną z nami na zawsze.
o. Michał Czyżewski



