poniedziałek, 20 maja, 2024
Strona głównaPoloniaConnecticut„Uratuje nas tylko cud”

„Uratuje nas tylko cud”

Nowy Rok nie przyniósł dobrych wieści dla członków i sympatyków Polskiego Domu Narodowego w Hartford wciąż szukających rozwiązania, które pozwoliłoby uratować to zabytkowe centrum kultury polskiej w stolicy stanu Connecticut.

Polski Dom Narodowy wybudowany został w 1930 roku. Zaprojektowany został przez architekta polskiego pochodzenia Henryka Ludorfa. Obiekt trafił do ogólnokrajowego rejestru budynków historycznych w 1983 roku. Fot. Darek Barcikowski

Dramatyczna sytuacja

W wiadomości wysłanej do osób znajdujących się na liście mailingowej instytucji pod koniec stycznia br. rada dyrektorów obiektu nakreśliła mało optymistyczny scenariusz. Podała również do informacji publicznej, że obecne zadłużenie Polskiego Domu sięga już ponad pół miliona dolarów, a dokładnie wynosi 516 tysięcy. Na tak duże zadłużenie miało się przełożyć złe zarządzanie obiektem w przeszłości i malejąca liczba członków oraz sponsorów. Natomiast wzrost istniejącego już wcześniej zadłużenia wynika też z kosztów utrzymania samego budynku oraz narastających rachunków podatkowych. Szacuje się, że Polski Dom Narodowy jest winien miastu Hartford ponad 230 tys. w zaległościach podatkowych. Roczny rachunek za podatki dla miasta Hartford wynosi prawie 35 tys. dolarów, a niezapłacone kwoty podlegają 18% odsetkom. Częścią długu są również pożyczki od członków i zarządu, które na przestrzeni ostatnich lat pozwoliły Polskiemu Domowi przetrwać.

Budynek wciąż wystawiony jest na sprzedaż. Uruchomiona została również internetowa zbiórka funduszy z nadzieją, że Polonia wesprze działalność Polskiego Domu i go uratuje. Z dniem oddania obecnego wydania „Białego Orła” do druku na koncie zbiórki widnieje zaledwie 4,430 dolarów, co jest kroplą w morzu potrzeb i kwotą bardzo odległą od wyznaczonego celu zbiórki. Organizatorzy zbiórki za pomocą platformy GoFundMe apelują o zebranie półtora miliona dolarów.

Nieudana sprzedaż

Jak czytamy w komunikacie od rady dyrektorów, jeszcze przed rozpoczęciem pandemii udało się znaleźć nabywcę, który pozwoliłby organizacji prowadzić restaurację na pierwszym piętrze budynku, a góra przekształcona byłaby w niezależnie funkcjonującą salę koncertową. Ostatecznie potencjalny nabywca wycofał się z transakcji, zostawiając zarząd bez konkretnego planu, jak uratować działający od 1930 roku Polski Dom. Do zmiany decyzji o zakupie obiektu przyczynił się pozew sądowy wniesiony przez dwie byłe członkinie korporacyjne Polskiego Domu – Bogumiłę Gładysz i Zofię Bienek, którego celem miało być wstrzymanie sprzedaży obiektu. Pomimo iż ostateczne pozew został odrzucony przez sąd, spowodowane przez to opóźnienia i zmiana warunków ekonomicznych wywołana pandemią były wg zarządu powodami, dla których nabywca ostatecznie się rozmyślił.

Działalność restauracji oraz sali bankietowej ograniczyła na przestrzeni ostatnich lat pandemia, pozostawiając Polski Dom bez dochodów, które umożliwiłyby częściowe spłacanie długów. Obecnie restauracja działa w bardzo ograniczonych dniach i godzinach i opiera się w dużej mierze na wolontariuszach.

Lokalna Polonia protestuje pod Polskim Domem w 2020 roku, kiedy budynek został po raz pierwszy wystawiony na sprzedaż. Fot. Andrzej Cierkosz / PolandTV

Jedyna opcja?

Jak czytamy w komunikacie „sprzedaż budynku nie jest pierwszą opcją rady dyrektorów, ale dość szybko staje się jedyna”. Aby dokonać pilnych napraw budynku, spłacić zadłużenie, zatrudnić pracowników i móc zapewnić przyszłość Polskiemu Domowi w Hartford, potrzebna jest wg komunikatu kwota półtora miliona dolarów. Rada apeluje, aby zgłosiły się osoby, które mają jakąkolwiek realny pomysł na uratowanie obiektu bądź są w stanie zasilić jego działalność wystarczającym zastrzykiem gotówki, aby móc jeszcze zmienić jego los, bo obecnie wszystko zmierza w kierunku upadku. Jeżeli nie zostaną zapłacone podatki, miasto wkrótce może przejąć budynek i sprzedać go na aukcji, aby odzyskać swoją należność. „Bez małego cudu budynek Polskiego Domu przestanie istnieć w znanej nam formie, być może nawet już pod koniec maca” – czytamy w komunikacie zarządu.

O dalszych losach Polskiego Domu ukazał się niedawno obszerny artykuł w dzienniku Hartford Courant, który również opublikowany został na Yahoo! News. Pomimo rozgłosu na przestrzeni ostatnich dwóch lat zarówno w polonijnych, jak i amerykańskich mediach, do tej pory nie pojawiła się żadna realna możliwość, by uratować Polski Dom.

Polski Dom przy 60 Charter Oak Avenue wystawiony jest wciąż na sprzedaż za 775 tys. dolarów. Jeżeli zarządowi udałoby się spłacić długi, czyli zebrać około pół miliona dolarów, budynek nadal wystawiony byłby na sprzedaż, lecz działalność restauracji zostałaby rozszerzona o dodatkowe dni i godziny. Wg jednego z członków zarządu, półtora miliona dolarów jest jedyną kwotą, jaka pozwoliłaby ocalić obiekt przed sprzedażą.

Warto wspomnieć, że Polski Dom Narodowy w Hartford nie ma statusu organizacji niedochodowej, co uniemożliwia skorzystanie z różnego rodzaju przywilejów podatkowych oraz grantów i programów. Status organizacji jako 510(c)(7) dotyczy klubów społecznych o precyzyjnie określonych warunkach członkostwa.

Szukanie winnych

Do walki o uratowanie Polskiego Domu włączyła się pewnie bardziej niż ktokolwiek inny spoza obecnego zarządu Bogumiła Gładysz, która też jest jedną z osób wnoszących rok temu pozew sądowy, aby zatrzymać sprzedaż. Uważa ona, że istnieją osoby, które są w stanie zainwestować i uratować Polski Dom, ale pod warunkiem, że ustąpi obecny zarząd. Debata na temat roli, jaką odegrali w doprowadzeniu do upadku Polskiego Domu poszczególni prezesi czy członkowie zarządów, toczy się bez końca. Obecny zarząd kilkakrotnie w opublikowanym kilka tygodni temu komunikacie podkreśla, że to właśnie zaniedbania poprzednich zarządów Polskiego Domu doprowadziły do klęski.

Niepodważalnym faktem jest to, że wiele czynników, które wpłynęły na losy Polskiego Domu, było i nadal pozostaje poza wpływem byłych i obecnych członków zarządu. Ilość Polaków mieszkających w Hartford zmniejszyła się diametralnie na przestrzeni lat. Liczne nowe polonijne obiekty bankietowe zaczęły odbierać klientów, którzy kiedyś organizowali tutaj imprezy okolicznościowe. 91-letni budynek wymagał kolejnych remontów, a pandemia wstrzymała jakiekolwiek źródła dochodów. Zapytana, czy jest jeszcze nadzieja, że Polski Dom da się uratować, Bogumiła Gładysz twierdzi, że „tym cudem może być jeszcze wielka mobilizacja Polaków i członków, którzy zostali w Polskim Domu”. – Chcę, żeby Polonia wiedziała, że cokolwiek robiłam, robiłam to po to, aby uratować Polski Dom – podkreśla w rozmowie z „Białym Orłem”.

Co dalej?

Jakkolwiek potoczą się losy Polskiego Domu w ciągu następnych tygodni bądź miesięcy, jedno jest pewne – jedni uznają to za nieodwracalny punkt kulminacyjny wydarzeń ostatnich dwóch lat, drudzy natomiast za zaprzepaszczenie prawie stu lat polskiego dorobku i dziedzictwa w stolicy stanu. Szanse, że po dwóch latach nieudanych prób znajdzie się jeszcze ktoś, kto przekaże na Polski Dom półtora miliona dolarów, aby go uratować, są dziś znikome. Jeżeli Polski Dom zostanie sprzedany, Polonia powinna dokładnie rozliczyć tę transakcję i upewnić się, że jeżeli cokolwiek zostanie po spłacie długów, będzie to zainwestowane w zachowanie w Hartford choć małej cząstki polskiego dorobku, być może nawet poprzez stworzenie polskiego pokoju w sąsiedniej bibliotece publicznej.

Darek Barcikowski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -