niedziela, 5 lutego, 2023
Strona głównaDziałyOpiniePatrioci i Patrioty

Patrioci i Patrioty

Prawdopodobnie, gdy Czytelnicy „Białego Orła” czytają ten felieton, stało się już wiadome, gdzie trafią należące do Niemców baterie Patriotów. Ale w chwili, gdy piszę te słowa, w Polsce trwa naprawdę zdumiewająca wymiana zdań na temat, czy powinny one trafić na Ukrainę, jak proponuje polski rząd, a czemu sprzeciwiają się sami Niemcy i… polska opozycja, czy też może do Polski.

Dla tych, którzy przegapili, przypomnę, że z propozycją przekazania Polsce baterii Patriot wyszła po tragedii w Przewodowie minister obrony Niemiec Christine Lambrecht. Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej odpowiedziało na to pozytywnie, podkreślając, że najlepiej, by stacjonowały one przy granicy z Ukrainą. A jak tłumaczył rzecznik niemieckiego ministerstwa obrony Christian Thiels, to właśnie od konkretnej lokalizacji ma zależeć to, czy rozlokowana zostanie jedna czy dwie baterie (Niemcy mają łącznie 12 zestawów amerykańskich Patriotów, z czego dwie baterie wysłali w marcu br. na Słowację).

Jednak gdy minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak wyszedł z propozycją, by oferowane Polsce zestawy obrony przeciwlotniczej Patriot wysłać na ostrzeliwaną przez Rosjan Ukrainę, Niemcy szybko zaczęli szukać powodów, by udowodnić, że jest to niemożliwe. 24 listopada szefowa niemieckiego MON powiedziała, że Patrioty są „częścią zintegrowanej obrony powietrznej NATO”, co jej zdaniem oznacza, że mogą zostać rozmieszczone tylko na terytorium NATO, na co sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg szybko odpowiedział, że tego typu decyzja „leży w gestii państw”. Krótko mówiąc, nie ma żadnych proceduralnych barier, które uniemożliwiałyby przekazanie Niemcom Patriotów prosto na Ukrainę, czego zresztą dowodzą przekazane tam już wcześniej przez inne państwa wyrzutnie antyrakietowe.

Co ciekawe (ale już chyba niezbyt zaskakujące), niemiecką argumentację zaczęli powtarzać politycy polskiej opozycji, w tym Platformy Obywatelskiej. Poseł Paweł Kowal uznał nawet niewysyłanie Patriotów na Ukrainę za obowiązek polskiego rządu, bo jego zdaniem Polska będzie bezpieczniejsza, jeśli staną one nad Wisłą. Tyle że „zabłąkaną rakietę” w Przewodowie można by łatwiej zestrzelić nad terytorium Ukrainy niż Polski, o czym zgodnie mówią eksperci.

Dlatego też trudno się dziwić, że cała ta niemiecka akcja z przekazywaniem Patriotów Polsce została uznana za akcję czysto wizerunkową, bo przecież postawa Niemców wobec wojny na Ukrainie jest od jej samego początku, mówiąc delikatnie, wstrzemięźliwa. Nawet były premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson stwierdził w jednym z ostatnich wywiadów, że „na jej początkowym etapie w Niemczech przeważał pogląd, że gdyby do tego doszło, co byłoby katastrofą, byłoby lepiej, gdyby cała sprawa szybko się skończyła, a Ukraina upadła”.

A przecież ta wojna cały czas trwa i sukces Ukrainy zależy przede wszystkim od jej dozbrojenia przez Zachód. Obrona przeciwrakietowa ma tu kluczowe znaczenie, dlatego naprawdę ciężko jest zrozumieć nagłą niemiecką chęć pomocy Polsce, przy jednoczesnej odmowie realnej pomocy zaatakowanej Ukrainie. Choć rację ma prezydent Andrzej Duda: jeśli nie trafią na Ukrainę, niech przyjadą do Polski.

Arkadiusz Rogowski
Redaktor Naczelny Nowin
twitter.com/Rogowski_Arek

spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -