wtorek, 6 grudnia, 2022
Strona głównaDziałyOpinieKryzys ws. KPO przejdzie do historii integracji europejskiej

Kryzys ws. KPO przejdzie do historii integracji europejskiej

Z dotychczasowych negocjacji z Komisją Europejską w sprawie Krajowego Planu Odbudowy wynika, że nawet jeśli polski rząd zrobi krok w oczekiwanej przez Brukselę kwestii, niemal natychmiast pojawia się nie tylko nowy warunek, ale i kolejna próba zagarnięcia kompetencji, których na gruncie obowiązującego traktatu nie posiada ani Komisja, ani żadna z pozostałych unijnych instytucji.

Na nic zatem zdała się likwidacja Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Co więcej, Komisja Europejska zakwestionowała rolę i uprawnienia polskiego Trybunału Konstytucyjnego tylko dlatego, iż ten – podobnie jak jego niemiecki odpowiednik – stwierdził, że interpretacja unijnych przepisów prowadząca do prymatu norm prawa międzynarodowego nad prawem krajowym rangi konstytucyjnej byłaby nie do pogodzenia z obowiązującą w Polsce hierarchią źródeł prawa (prościej rzecz ujmując, zastosowanie żadnego przepisu unijnej dyrektywy, rozporządzenia, a nawet traktatu, nie może być sprzeczne z Konstytucją RP). Nie jest to ani pierwsze takie orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego, ani w żadnej mierze przełomowe, ani też w żaden sposób odkrywcze, bo prawo Unii Europejskiej w każdej swojej formie musi respektować konstytucje państw członkowskich (gdyby było inaczej, polskie sądy byłyby zmuszone w konkretnych sprawach do pomijania przepisów Konstytucji z 1997 roku, co oznaczałoby de facto utratę dużej części suwerenności).

Jakby tego było mało, Bruksela zażądała prawa kwestionowania statusu sędziego przez innego sędziego. Jak celnie ujął to Jan Maria Rokita, chodzi o to, „aby zwaśnionym politycznie polskim sędziom pozwolić na uchylanie dowolnych wyroków sądowych tylko ze względu na to, czy wydali je sędziowie powołani w czasach władzy PO czy PiS”. Czegoś takiego nie ma w żadnym demokratycznym państwie, ale Komisja Europejska chciałaby, żeby tak było nad Wisłą. Warto w tym miejscu przypomnieć niedawny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, który stwierdził, że statusu sędziego nie można podważać nawet jeśli sędzia został powołany przez autorytarny czy totalitarny organ (!). W tym kontekście oczekiwania Komisji Europejskiej wobec Polski brzmią groteskowo, bo skoro komunistyczny sędzia jest nie do ruszenia, to dlaczego można by było podważać status sędziego w III RP?

Przy okazji „negocjacji” Krajowego Planu Odbudowy Bruksela chce również szybkiego zakazu używania sprzedaży samochodów benzynowych i diesla, co miałoby nastąpić już za 14 lat, a także podnieść wiek emerytalny. To właśnie do tego typu postulatów sprowadzają się słynne „kamienie milowe”, do stawiania których ani Komisja, ani Parlament Europejski, nie mają prawa (mogą je natomiast proponować, rekomendować). Nie przeszkadza to jednak wielu działającym w Polsce mediom wbijać Polakom do głowy wierutne kłamstwo, jakoby to wszystko odbywało się zgodnie z obowiązującym w Unii prawem, a prym wiodą w tym oczywiście tytuły należące do obcego kapitału, głównie niemieckiego.

Szczerze mówiąc w żaden kompromis w sprawie KPO już nie wierzę – sprawa rozstrzygnie się po wyborach, bez względu na to, kto je wygra. Jestem natomiast przekonany, że obecna sytuacja przejdzie do historii UE i będzie wymieniana obok innych kryzysowych kazusów, z których to państwa członkowskie wychodziły zazwyczaj obronną ręką.

Arkadiusz Rogowski
Redaktor Naczelny Nowin
twitter.com/Rogowski_Arek

spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -