poniedziałek, 17 maja, 2021

Nowy Świt Ameryki

20 stycznia br. demokraci objęli władzę w Waszyngtonie zaprzysięgając 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych wywodzącego się z tej partii oraz trzech demokratycznych senatorów, co dało Partii Demokratycznej po raz pierwszy od 10 lat kontrolę nad Białym Domem oraz obiema izbami amerykańskiego kongresu. Lawiny zmian, jaką niesie za sobą zmiana warty w stolicy kraju nie dało się nie zauważyć od samego początku. Już podczas pierwszych kilku dni swojej prezydentury Joe Biden podpisał 30 prezydenckich dekretów i zarządzeń.

20 stycznia odbyła się wyjątkowo uroczysta, choć w nieco innej oprawie niż zwykle, inauguracja 46. prezydenta USA, którym został 78-letni Joe Biden. Fot. Instagram.com/JoeBiden

Po burzliwej czteroletniej kadencji Donalda Trumpa okazać się może, że na naszych oczach odbywa się najbardziej drastyczna w historii Ameryki zmiana w poglądach, stylu zarządzania oraz kierunku, w jakim prezydent Stanów Zjednoczonych zamierza poprowadzić kraj. Czas pokaże, a historia oceni skuteczność i słuszność tych zmian, lecz już dziś pewne jest to, że będą one miały ogromny wpływ nie tylko na mieszkańców kraju, ale również na relacje z całym światem. Co zmieni się zatem w życiu Polonii? Zapewne dużo.

Ciężko oszacować, na kogo głosowała Polonia w listopadowych wyborach. Takie statystyki nie istnieją. Domyślać się można jednak, że w upodobaniach politycznych Polonia jest tak samo podzielona jak cały kraj i głosowała pół na pół. Najlepszym dowodem na to, jak kształtują się poglądy polityczne Polonii, są zeszłoroczne polskie wybory prezydenckie w USA, gdzie Duda wygrał w Chicago oraz w Nowym Jorku (o zaledwie 4%), natomiast Trzaskowski zwyciężył (z przewagą ok. 2:1) w Houston, Los Angeles i Waszyngtonie. Niezaprzeczalnym faktem jest, że Trump zrobił dużo dla Polski, w tym jako pierwszy dotrzymał obietnicy zniesienia wiz. Lecz błędną konkluzją byłoby stwierdzenie, że Polonia głosując w amerykańskich wyborach popiera kandydatów kierując się wyłącznie interesami Polski. Bez względu jednak na to, na kogo Amerykanie polskiego pochodzenia oddali głos, okazać się może, że na niektórych zmianach wdrażanych przez nową administrację skorzystamy wszyscy.

Walka z pandemią

Ameryka, podobnie jak cały świat, pogrążona jest pandemią, która nie daje za wygraną i wpływa na każdy aspekt naszego życia. Wszyscy czekamy na jej koniec. Walka z pandemią zdominowała 2020 rok. Niestety, reakcje prezydenta Trumpa pozostawiały w tym zakresie wiele do życzenia i stały się przyczyną tego, że ostatecznie walka ta toczyła się na poziomie stanowym, gdzie każdy stan działał na własną rękę, a nie według skoordynowanej ogólnokrajowej strategii. W obronie Trumpa trzeba jednak przyznać, że sytuacja wyglądała podobnie niemalże w każdym innym zakątku świata, a firmy farmaceutyczne dziś nadal byłyby zapewne daleko od wynalezienia szczepionki przeciw COVID-19, gdyby nie ogromny zastrzyk gotówki, jaką przeznaczył na ten cel były prezydent.

Nowa administracja już na kilka tygodni przed przejęciem władzy ogłosiła, że walka z pandemią będzie priorytetem i przedstawiła obszerny plan oparty na zwiększeniu dostępu do testów, wymogu noszenia maseczek oraz 100 milionów zaszczepionych osób podczas pierwszych 100 dni jej kadencji. Trudno jest przewidzieć, jak i kiedy uda się opanować pandemię, ale dwie rzeczy są pewne: ten proces przyśpieszy skoordynowane działanie nowej administracji na poziomie federalnym oraz że im szybciej zamkniemy rozdział zdominowany pandemią i jej skutkami, tym lepiej dla każdego z nas.

Większe zasiłki

Kolejna decyzja nowo zaprzysiężonego prezydenta, na której skorzysta większość Amerykanów, to zwiększenie federalnych zasiłków. Jeszcze przed inauguracją Joe Biden przedstawił projekt ustawy, dzięki której kolejne 1.9 bilionów dolarów trafiłoby do rodzin i firm poszkodowanych skutkami pandemii. Ustawa ta będzie musiała ostatecznie zostać zatwierdzona przez Kongres, lecz w obu izbach od drugiej połowy stycznia też rządzą demokraci. Kolejne dwa dekrety podpisane przez prezydenta zwiększą zasiłek żywnościowy (food stamps) dla wszystkich korzystających z niego rodzin o co najmniej 15% oraz przyspieszą i usprawnią dystrybucję czeków zasiłkowych, bo nie wszystkie kwalifikujące się osoby otrzymały już uchwalony przez Kongres w grudniu zasiłek na poziomie $600. Prezydent Biden ma zamiar starać się, aby Kongres zwiększył ten zasiłek do $2,000, uzupełniając różnicę kolejnym czekiem wartym $1,400 dla każdej rodziny. Jeden z dekretów prezydenta Bidena nakazuje też przygotowanie zestawu rekomendacji, które zwiększyłyby minimalną stawkę wynagrodzenia do $15 za godzinę w całym kraju. Od nowej administracji możemy spodziewać się większej ilości wszelkiego rodzaju zapomóg i zasiłków związanych z pandemią i nie tylko, z których znaczna większość z nas zapewne skorzysta w niedalekiej przyszłości. Lecz tu nasuwa się pytanie – kto za nie zapłaci? Według propozycji zmian w prawie podatkowym nowego prezydenta, za hojne zasiłki zapłacą Amerykanie o wysokich zarobkach, którzy tym samym nie kwalifikują się do skorzystania z programów pomocowych, co oznacza, że ostatecznie zapłacą za nie ci, którzy nic nie dostaną.

Reforma imigracyjna

Zmiana w strukturach władzy może okazać się dobrą wiadomością dla Polaków, którzy nie mają uregulowanego statusu imigracyjnego. Po nieudanych próbach prezydenta Obamy 10 lat temu demokraci stanęli przed kolejną szansą na uchwalenie reform imigracyjnych i nie tracą czasu. Plan ogłoszony został już w pierwszym dniu pełnienia władzy przez nowego prezydenta i opiera się na możliwości zalegalizowania pobytu oraz zdobycia obywatelstwa dla nieudokumentowanych obcokrajowców, którzy przebywali w Stanach Zjednoczonych przed 1 stycznia 2021 roku. Plan dotyczyłby również osób, które wcześniej skorzystały z programów DACA, TPAS bądź z wiz H-2A. Zmiany przyspieszyłyby również procedury uzyskania zielonej karty poprzez sponsoring przez pracodawcę bądź członka rodziny. Choć ciężko oszacować dziś szanse wejścia w życie reformy imigracyjnej, która zawsze była trudnym i kontrowersyjnym tematem w amerykańskiej polityce, to jednak nadzieja, że programy wdrożone przez nową administrację pomogą prawie 12 milionom osób uregulować swój status imigracyjny, jest dziś zapewne większa niż przez ostatnie lata.

Ostry skręt w lewo?

Jednak nawet te najbardziej słuszne z pierwszych dekretów prezydenta Bidena oraz ogłoszone przez jego administrację plany i zmiany zapewne nie usatysfakcjonują zwolenników byłego prezydenta i członków Partii Republikańskiej. Agenda demokratów w dużej mierze opiera na programach społecznych, za które zapłacą najwięcej zarabiający Amerykanie. Socjalistyczne ideologie nigdy nie znajdywały aprobaty wśród ciężko pracujących polskich imigrantów. W kwestiach społecznych rodacy o konserwatywnych poglądach też znajdą sporo powodów do niepokoju, biorąc pod uwagę położenie nowego prezydenta, który pomimo iż jest praktykującym katolikiem (drugim w historii pełniącym urząd prezydenta USA), prawdopodobnie nie będzie w stanie przeciwstawić się machinie Partii Demokratycznej, która go wybrała i która ideologicznie skręca coraz bardziej w lewo.

Darek Barcikowski

spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -