niedziela, 2 października, 2022

Legenda Rzeszowa

Gdy w 2003 roku w Bostonie ukazał się pierwszy numer „Białego Orła”, w Rzeszowie już od prawie roku rządził prezydent Tadeusz Ferenc. Po pięciu kolejnych wygranych wyborach samorządowych, zrezygnował z zajmowanej funkcji w lutym 2021 roku, a więc po 18 latach kierowania miastem. Powodem były problemy zdrowotne, które nie pozwoliły urodzonemu w 1940 roku politykowi nacieszyć się życiem na emeryturze. Ferenc zmarł 27 sierpnia br. w wieku 82 lat.

Pochodzącej z Rzeszowa i Podkarpacia Polonii jego osoby nie trzeba nikomu przedstawiać. Był postacią znaną, barwną, charyzmatyczną, a przez to czasami i kontrowersyjną. W rzeszowskich mediach najczęściej przedstawiano go jako pomysłowego budowniczego, dla którego najważniejsze jest to, by „robota się robiła”. Faktem jest, że Rzeszów przez ostatnie 20 lat zrobił olbrzymi skok, w czym kluczowa okazała się reforma administracyjna, czyniąca to miasto stolicą województwa podkarpackiego, a nieco później także fundusze strukturalne z Unii Europejskiej, z których w Rzeszowie współfinansowano m.in. wiele dróg, olbrzymi most północny, rewolucję w transporcie miejskim czy nowoczesną infrastrukturę pobliskiego lotniska w Jasionce. Prezydent Ferenc potrafił po te środki sięgać, niezależnie od tego, kto rządził w Warszawie. O ile bowiem wywodził się z lewicy (był członkiem PZPR już od 24. roku życia, a w latach 90. przeszedł do SLD), o tyle jako samorządowiec doskonale zdawał sobie sprawę, że stanowisko prezydenta miasta nie powinno być narzędziem uprawiania polityki ogólnokrajowej.

O samodzielności Ferenca jako gospodarza Rzeszowa świadczyło nie tyle oddanie przez niego partyjnej legitymacji, co faktycznie podejmowane decyzje. Potrafił m.in. zakazać pochodu marszu równości LGBT, tłumacząc to względami bezpieczeństwa, jak również powitać na rzeszowskim Rynku w czasie kampanii wyborczej w 2020 roku ubiegającego się o drugą kadencję prezydenta Andrzeja Dudę. Swoje prawdziwe sympatie sprytnie ukrywał i wyrażał na zamkniętych dla dziennikarzy spotkaniach Platformy Obywatelskiej, dzięki czemu był przez wielu uważany za apolitycznego, ponadpartyjnego włodarza.

„Zastał Rzeszów drewniany, a zostawił murowany” – to oczywiście przesadne nawiązanie do słynnego króla Kazimierza Wielkiego, ale era Tadeusza Ferenca w stolicy Podkarpacia to dziesiątki, jeśli nie setki, ważnych inwestycji, z których jednak żadna nie stała się symbolem Rzeszowa. Tym nadal pozostaje usytuowany w centrum miasta komunistyczny Pomnik Czynu Rewolucyjnego, znany jednak bardziej ze swych „kobiecych” kształtów. Ferencowi nie przeszkadzał, podobnie jak stojący do dzisiaj pomnik wdzięczności armii czerwonej (zaiste przechodzący obok niego amerykańscy żołnierze muszą być mocno „confused”). Dużo ważniejsze było dla niego choćby powiększanie granic miasta.

Na sukces Rzeszowa pracowało wiele osób, samorządowców, parlamentarzystów, menadżerów i naukowców, ale jego twarzą stał się naturalnie prezydent miasta. I choć Tadeusz Ferenc nie był najdłużej urzędującym włodarzem tego miasta (dłużej rządzili Stanisław Jabłoński w latach 1896-1916 oraz Roman Krogulski w latach 1913-1935), to w historii Rzeszowa już stał się największą legendą.

Arkadiusz Rogowski
Redaktor Naczelny Nowin
twitter.com/Rogowski_Arek

spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -