Wprawdzie inflacja bazowa w Polsce spada, ale nadal jest bardzo wysoka, co pokazuje uporczywie wysoką presję na wzrost cen w naszym kraju.

W połowie lipca Narodowy Bank Polski poinformował, że wskaźnik inflacji bazowej w Polsce spadł w czerwcu 2023 r. do 11.1 proc. rok do roku, odnotowując też spadek w porównaniu z majem, kiedy to zanotowano 11.5 proc. Odczyt ten jest najniższy od października 2022 r., kiedy to wynosił 11 proc. Warto jednak mieć na uwadze, że inflacja bazowa to wskaźnik nieuwzględniający cen energii, paliw i żywności. A te w Polsce nadal rosną.
Z danych Głównego Urzędu Statystycznego za czerwiec wynika, że ceny żywności idą w górę w tempie o 17.8 proc. rok do roku, opłaty za użytkowanie mieszkania i nośniki energii – o 14.6 proc. O 12.4 proc. więcej niż rok temu Polacy muszą płacić za usługi z zakresu kultury i rozrywki, podrożały też hotele i restauracje – o 14.4 proc.
Wśród cenowych rekordzistów w czerwcu znalazły się cukier (wzrost o 58.8 proc. rok do roku) i energia cieplna (40.2 proc.). GUS podał też odczyt inflacji w II kwartale i w pierwszym półroczu 2023 r. Mimo że od lutego, kiedy zanotowano rekord inflacji w tym stuleciu – 18.4 proc., inflacja miesiąc do miesiąca spada, to według wyliczeń GUS wzrost cen w II kwartale w stosunku do I kwartału wyniósł 1.9 proc., a w pierwszym półroczu 2023 r. odnotowano inflację na poziomie 15 proc. rok do roku.
Optymizmem nie napawają też dane podane przez Eurostat. Wynika z nich, że w zestawieniu krajów europejskich Polska jest na czwartej pozycji. Wśród krajów członkowskich Unii Europejskiej ceny szybciej niż w Polsce rosną tylko na Węgrzech, Słowacji i w Czechach. Jeśli chodzi o Europę w ujęciu kontynentalnym, Polskę wyprzedza jeszcze Turcja i Serbia.
JLS



