Marcin Budkowski, piastujący wcześniej dyrektorskie funkcje w Alpine, został szefem Cadillaka, innego zespołu startującego w Formule 1. Polak podkreśla, że skupi się na „zgraniu ludzi”.

Polski inżynier rodem z Warszawy doskonale zna realia padoku F1. Od 2022 roku był dyrektorem technicznym, a następnie dyrektorem zarządzającym w Alpine, francuskim zespole F1.
– Cadillac ma wyjątkowe fundamenty i ambicje. Jesteśmy w fazie ogromnych możliwości, którą zdefiniuje jasny cel: maksymalizacja rozwoju bolidu w ramach limitu kosztów i zachęcenie każdej osoby w zespole do rywalizacji – komentował 49-letni, świeżo upieczony szef Cadillaka, który na stanowisku zastąpił Brytyjczyka Graeme’a Lowdona.
Cadillac debiutuje w tym roku w Formule 1 i jest pierwszym nowym zespołem w tym towarzystwie od dekady. Amerykanie przed sezonem 2026 zbudowali bolid od zera. Samochód korzysta z jednostek napędowych Ferrari. Jest szybki, ale na razie też mocno awaryjny.
– Musimy zbudować elitarną organizację z mentalnością zwycięzców. Zdeterminowaną, nieustępliwą w obliczu przeciwności i skoncentrowaną na detalach, jak i procesach – wyjaśniał Budkowski. – Skupię się na zgraniu ludzi, narzędzi i przepływu informacji tak, aby właściwe decyzje zapadały szybko, a osiągi bolidu poprawiały się za każdym razem, gdy pojawiamy się na torze – dodał polski inżynier.
Zadania Budkowskiego to między innymi: wykorzystanie infrastruktury Cadillaka w Wielkiej Brytanii i zintegrowanie jej z bazą, która powstaje w amerykańskiej Indianie. To inwestycja, na którą Amerykanie wydali ponad 200 mln dolarów. Docelowo Cadillac, należący do koncernu General Motors, ma też produkować w USA silniki F1 we własnym zakresie.
opr. tom



