Odszedł Leo Beenhakker, z którym piłkarska kadra Polski pierwszy raz w historii awansowała na Euro. Reprezentacyjny debiut zaliczył u niego Robert Lewandowski. Holender zmarł w wieku 82 lat.

Szkoleniowiec rodem z Rotterdamu był selekcjonerem reprezentacji Polski w latach 2006-2009. Początki na stanowisku miał trudne – eliminacje do Euro 2008 Biało-Czerwoni rozpoczęli od porażki 1:3 z Finlandią. Beenhakker potrafił jednak natchnąć polskich piłkarzy wiarą we własne umiejętności, dzięki czemu byli w stanie wznieść się na wyżyny umiejętności.
Świetlanym tego przykładem był mecz z Portugalią w Chorzowie. Drużynie, w której występował już młody Cristiano Ronaldo, Polska mogła strzelić z pół tuzina goli. Skończyło się na dublecie Ebiego Smolarka i pamiętnym zwycięstwie 2:1. Mecz powszechnie uznawany jest za najlepszy, jaki Polska rozegrała w XXI wieku.
„Spoczywaj w pokoju Trenerze, dziękuję za szansę spełnienia marzeń o grze w reprezentacji Polski” – takim wpisem w serwiesie „X” pożegnał Holendra Robert Lewandowski, napastnik FC Barcelony, któremu Beenhakker dał pierwsze minuty w reprezentacji.
Przyszły gwiazdor debiut w barwach narodowych zaliczył 10 września 2008 roku. „Lewy” wszedł na boisko w meczu eliminacji mundialu 2008 z San Marino i strzelił gola, ustalając wynik na 2:0. Polacy do turnieju w RPA nie awansowali, a trzykrotny mistrz Hiszpanii z Realem Madryt został zwolniony przez Grzegorza Latę, ówczesnego szefa PZPN-u, jeszcze w trakcie eliminacji.
tom



