niedziela, 19 maja, 2024
Strona głównaPoloniaNowy JorkMariusz Szczygieł zdobywa Nowy Jork

Mariusz Szczygieł zdobywa Nowy Jork

W sobotę, 4 maja, w Nowym Jorku odbyło się spotkanie z wyjątkowym gościem z Polski. Mariusz Szczygieł, bo o nim mowa, jest znanym i cenionym reporterem, felietonistą, pisarzem, udziela się mocno w mediach społecznościowych – jego profile na Facebooku i Instagramie śledzą i komentują tysiące czytelników. Jest jednym z najczęściej przekładanych polskich reporterów. Otrzymał wiele prestiżowych nagród, w tym podwójną nagrodę NIKE za „Nie ma”, Europejską Nagrodę Książkową za „GOTTLAND”, Nike 25-lecia w głosowaniu czytelników, a w konkursie Grand Press przyznano mu tytuł Dziennikarza Roku 2013. Pisarz jest również prezesem fundacji Instytut Reportażu, w ramach której wraz z Wojciechem Tochmanem założył Wydawnictwo Dowody na Istnienie.

Spotkanie autorskie z Mariuszem Szczygłem w siedzibie Fundacji Kościuszkowskiej na Manhattanie prowadziła Ella Wojczak. Fot. Polish Theatre Institute

Spotkanie na Manhattanie

W eleganckiej sali Fundacji Kościuszkowskiej na Manhattanie wszystkie krzesła zostały zajęte przez fanów polskiego pisarza. Rozmowa, prowadzona przez Ellę Wojczak, dotyczyła głównie dwóch książek autora: „Nie ma” i „Fakty muszą zatańczyć”. Pierwsza jest zbiorem reportaży o przeszłości i teraźniejszości. Jak pisze autor: „Nie ma kogoś. Nie ma czegoś. Nie ma przeszłości. Nie ma ojca. Nie ma pamięci. Nie ma miłości. Nie ma życia. Nie ma grobu. Nie ma siostry. Nie ma niebieskich tulipanów.” Druga jest napisana w formie eseju o sztuce reportażu. Na obwolucie książki czytamy: „to lektura dla wszystkich, którzy kochają ten gatunek oraz dla tych, którzy mają wątpliwości, czy jest wiarygodny, a także poradnik dla tych, którzy sami chcą pisać”.

Mariusz Szczygieł okazał się wspaniałym rozmówcą. Opowiadał barwnie, gestykulował, przytaczał wiele anegdot i historii z życia, które nagradzane były salwami śmiechu i oklaskami. Podzielił się też opowieścią o swoich rodzicach oraz o dziewięcioletniej żałobie po nagłej śmierci partnera, efektem czego jest między innymi książka „Nie ma”. Ale poruszał też lżejsze tematy, na przykład o swojej miłości do Czech i o tym, że zakochał się w tym kraju, ludziach i języku, kiedy po raz pierwszy został wysłany do Pragi, aby przeprowadzić wywiad z Heleną Vondrackovą.

Pisarz kocha też Nowy Jork, to miasto go fascynuje. Pisze o tym na swoim Instagramie: „Książek o tym mieście mam całą kolekcję. Może nie tyle, ile o Pradze, ale NYC jest na drugim miejscu. Zarażony fascynacją przez reportaż Wiesława Górnickiego pt. „Miasto żółtego diabła”, który przeczytałem w wieku 12 lat, nie wyleczyłem się z Nowego Jorku do dziś”.

Pisarz chętnie pozował do pamiątkowych zdjęć z polonijnymi fanami swojej twórczości. Fot. Polish Theatre Institute

Sztuka reportażu

Słowo w reportażu pełni funkcję świadka. Niestety, świadek czasem mija się z prawdą, chociaż przysięgał, że nie skłamie. (…) Ale mamy tylko siebie, nasze oczy, nasze uszy i nasze mózgi, a więc bardzo ograniczony aparat postrzegania – twierdził, dzieląc się swoimi spostrzeżeniami na temat sztuki reportażu i pracy reportera.

Jedną z wielu cech charakteryzujących pisarza jest natychmiastowa interakcja z publicznością, co bardzo skraca dystans. Jednocześnie trzeba dodać, że reporter w ogóle nie „gwiazdorzy”. Bardzo chętnie i cierpliwie fotografował się ze wszystkimi, pisał długie dedykacje, robił „selfies”.

Spotkanie, które zostało zorganizowane przez Polish Theatre Institute in the USA, mogłoby trwać do północy, bo takiego gościa można słucha w nieskończoność. Instytut zamówił wiele książek autora w księgarni internetowej, prowadzonej przez Elżbietę Kieszczyńską (www.ekpolishbookstore.com). Jednak chętnych do zakupu było tylu, że trzeba było zrobić listę chętnych, książki domówić, a Mariusz Szczygieł dedykacje pisał na osobnych kartkach, które, po przylocie książek do USA zostaną wklejone do zamówionych pozycji.

Drugie spotkanie autorskie miało miejsce we wtorek, 7 maja, w Centrum Polsko-Słowiańskim. Atmosfera była podobna, jednak treść spotkania inna. Autor miał w zanadrzu tyle ciekawych opowieści, że udało mu się nie przytaczać tych samych historii. Najwięcej szczęścia mieli więc ci, którym udało się dotrzeć na obydwa spotkania. Dzięki miłości Mariusza Szczygła do Nowego Jorku fani pisarza mają nadzieję na kolejną wizytę w jego ukochanym mieście i następne spotkania. Lista niezadanych pytań wciąż jest długa.

P.S. Autorka niniejszego tekstu dziękuje Mariuszowi Szczygłowi za podpowiedź, aby napisany tekst przed oddaniem do redakcji czytać na głos.

Ella Wojczak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -