Frank Spula, jeden z najbardziej doświadczonych liderów Polonii amerykańskiej, został na początku października w Brukseli wybrany przewodniczącym Rady Polonii Świata. Po dwóch dekadach kierowania Kongresem Polonii Amerykańskiej obejmuje organizację, która ma ambicję mówić wspólnym głosem w imieniu Polaków rozsianych po świecie.

Korzenie Rady sięgają 1978 roku, kiedy podczas zjazdu w Toronto powołano Radę Koordynacyjną Polonii Wolnego Świata. W spotkaniu uczestniczyło 175 delegatów z 18 krajów. W realiach zimnej wojny jej zadanie było dość czytelne: koordynować działalność środowisk emigracyjnych i wspierać dążenia do odzyskania przez Polskę pełnej suwerenności
Po upadku komunizmu sytuacja całkowicie się zmieniła. Według oficjalnej historii i statutu organizacji w 1994 roku, podczas zjazdu w Rzymie, przyjęto nazwę Rada Polonii Świata i otwarto strukturę szerzej na organizacje Polaków z Europy wschodniej i południowo-wschodniej. Po okresie mniejszej aktywności Rada została ponownie ożywiona po Światowym Zjeździe Polonii i Polaków z Zagranicy w 2012 roku; zjazd reaktywujący odbył się rok później w Pułtusku.
Dziś Rada Polonii Świata definiuje się jako federacja organizacji reprezentujących Polonię i Polaków poza granicami kraju. Wg oficjalnych danych w skład rady wchodzi niemal 40 organizacji członkowskich – od Australii i obu Ameryk, przez Europę, po Kazachstan, Ukrainę czy Białoruś, a także organizacje o charakterze ponadnarodowym. Do statutowych celów Rady należy wzmacnianie światowego ruchu polonijnego, zabieganie o prawa Polaków za granicą, budowanie więzi między środowiskami, dbanie o dobre imię Polski oraz zachowanie języka, kultury i tradycji w kolejnych pokoleniach. Jednocześnie Rada deklaruje polityczną neutralność i niezależność.

Lider na trudne czasy?
Kandydaturę Spuli na przewodniczącego zgłosił Kongres Polonii Amerykańskiej. Frank Spula urodził się w Chicago jako syn polskiego imigranta i Amerykanki polskiego pochodzenia. Ukończył DePaul University, studiując administrację biznesową i psychologię. Ze Związkiem Narodowym Polskim – Polish National Alliance – zawodowo związał się w 1976 roku. Przeszedł w nim drogę od niższych stanowisk administracyjnych przez funkcję dyrektora sprzedaży i sekretarza krajowego aż do fotela prezesa. W 2005 roku został 19. prezesem ZNP i funkcję tę pełni nadal. W tym samym roku został także prezesem Kongresu Polonii Amerykańskiej. Kierował nim nieprzerwanie przez 20 lat, do października 2025 roku, kiedy nie mógł ubiegać się już o kolejną kadencję i otrzymał tytuł prezesa honorowego. Wcześniej, w latach 1992-1999, stał na czele oddziału KPA w Illinois. Jest również wydawcą „Dziennika Związkowego” i prezesem Alliance Radio 103.1 FM. W 2011 roku został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Zasługi RP. Jako lider KPA angażował się m.in. w zabiegi o objęcie Polski amerykańskim programem bezwizowym, utrzymywał kontakty z administracjami USA i kolejnymi władzami w Warszawie oraz uczestniczył w działaniach pomocowych po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, jednak za czasów jego prezesury znacznemu osłabieniu uległy lokalne struktury Kongresu i jego realna obecność w życiu lokalnych skupisk polonijnych.
W programie przedwyborczym Spula zapowiadał większą przejrzystość, lepszą komunikację między organizacjami, wzmacnianie niezależnego głosu Polonii, włączanie młodszych liderów oraz stawianie Radzie konkretnych i możliwych do rozliczenia celów. Wyboru dokonali delegaci podczas Walnego Zjazdu Sprawozdawczo-Wyborczego. Spula zastąpił Jarosława Narkiewicza z Litwy. Wiceprzewodniczącymi zostali Tadeusz Adam Pilat ze Szwecji i Dominik Roszak z Kanady, sekretarzem Małgorzata Kwiatkowska z Australii, a skarbnikiem Aleksander Zając z Niemiec.
Wyzwania i zadania
Czy Rada Polonii Świata w obecnej formie jest w ogóle potrzebna Polonii i czy Spula będzie w stanie podczas swojej czteroletniej kadencji wnieść do jej działania coś nowego? Zapewne czas pokaże, ale nie sposób nie brać pod uwagę, że Polonia w Chicago czy na Florydzie ma inne problemy niż Polacy na Litwie. Organizacje w Niemczech działają w zupełnie innych warunkach prawnych niż te w Brazylii, Australii czy na Ukrainie. Dla jednych priorytetem będzie polska szkoła i utrzymanie języka w trzecim pokoleniu, dla innych prawa mniejszości narodowej, reprezentacja polityczna albo ochrona polskiego majątku i dziedzictwa. Próba sprowadzenia tego wszystkiego do jednego „głosu Polonii” może więc łatwo skończyć się zestawem tak ogólnych postulatów, że nie będą miały większego praktycznego znaczenia. Z drugiej strony jednak ta różnorodność jest argumentem za istnieniem organizacji koordynującej. Jeśli kilkadziesiąt największych struktur polonijnych potrafi uzgodnić wspólne stanowisko w sprawie, która naprawdę dotyczy ich wszystkich – finansowania oświaty, praw Polaków za granicą, dostępu młodego pokolenia do języka, relacji z instytucjami państwa polskiego czy reagowania na fałszowanie historii – ich głos ma inną wagę niż kilkadziesiąt osobnych listów wysłanych z różnych części świata.
Aby to jednak osiągnąć, na czele Rady musi stać lider, który zarówno ma wizję, jak i potrafi być sprawny i skuteczny w działaniu. Jeśli Frank Spula sprosta swej roli, Rada Polonii Świata może mieć realne znaczenie. Jeśli nie – pozostanie organizacją o imponującej nazwie, której rzeczywisty wpływ jest znikomy.
JLS



