niedziela, 14 kwietnia, 2024
Strona głównaDziałyCiekawostkiPåskekrim, czyli Wielkanoc po norwesku

Påskekrim, czyli Wielkanoc po norwesku

Na pytanie o to, jak najlepiej spędzić Wielkanoc, może paść wiele odpowiedzi. Jeśli zadać je Norwegowi, byłaby jedna – czytać kryminały. Skąd taka nietypowa tradycja? Jak się zrodziła? Odpowiedź zaskakuje, podobnie jak zakończenie niejednego kryminału.

Jedną z norweskich tradycji wielkanocnych jest czytanie kryminałów. Fot. Archiwum WEM

Podczas gdy inne kraje szykują się do Wielkanocy zdobiąc pisanki, chowając w ogródkach kolorowe jajka albo kupując te czekoladowe, lub skupiając się nad perspektywą odtwarzania scen ukrzyżowania, Norwegia stworzyła swoją własną tradycję, niemającą wiele wspólnego ani z samą religią, ani króliczkiem czy pisankami. W święta Wielkanocne kraj przejmują kryminały.

Mowa tu zarówno o książkach, prasie, ale też programach radiowych i telewizyjnych, a nawet takich szczegółach, jak komiksy drukowane na kartonach z mlekiem. Co więcej, jest to też moment w roku, w którym publikowane są najważniejsze, najgłośniejsze powieści.

Skąd tradycja czytania kryminałów na Wielkanoc?

Wszystko zaczęło się na początku XX wieku – zatem tradycja nie jest raczej młoda. Zapoczątkowali ją dwaj Norwegowie – Nordahl Grieg i Nils Lie. Zamysł, choć nie na sam zwyczaj, zrodził się w lutym 1923 roku. Postanowili wówczas, że wspólnie napiszą i wydadzą książkę, którą zatytułowali „Bergenstoget plyndret i natt”. To zaczęło się niepozornie, od planu na podniesienie sprzedaży, zakończyło się stworzeniem nowej norweskiej świątecznej tradycji.

Panowie stwierdzili, że poinformują cały kraj o tym, że już wkrótce światło dzienne ujrzy ich książka. Zrobili to za pośrednictwem prasy, a dokładnie gazety „Aftenposten”. Pojawił się w niej wielki, krzyczący nagłówek „Bergenstoget plyndret i natt”, czyli w wolnym tłumaczeniu „Pociąg z Bergen został obrabowany nocą”. Tak, właśnie taki tytuł nosiła książka. Nagłówek okazał się strzałem w dziesiątkę. Był tak sugestywny, że spora część czytelników rzeczywiście uwierzyła w informację, którą zawierał. Gdy okazało się, że gazeta nie donosi o rzeczywistym zdarzeniu, a o publikacji nowej książki, jej nakład poszybował w górę – każdy chciał przeczytać powieść, o której mówili wszyscy.

Strona tytułowa Aftenposten z 24 marca 1923 r. z reklamą książki, która zapoczątkowała w Norwegii nietypowy zwyczaj czytania kryminalnych powieści w okresie wielkanocnym. Fot. Aftenposten

Ten pierwszy sukces zapoczątkował reakcję łańcuchową. Niczym przewracające się kostki domino w kolejnych latach w Wielkanoc wydawcy publikowali kolejne kryminały. Tak narodziła się jedna z bardziej nietypowych tradycji wielkanocnych w Europie.

Co ciekawe, marketingowy chwyt sprzed 100 lat nadal nakręca sprzedaż kryminałów w okresie wielkanocnym. W okolicach wiosennego święta sprzedaż kryminałów w Norwegii podskakuje mniej więcej o 50%. W telewizji rządzą seriale ze zbrodnią i tajemnicą w tle. W radiu audycje o tej samej tematyce. Aż trudno połączyć to z rankingami najszczęśliwszych narodów świata publikowanych przez ONZ, w których Norwegowie od lat zajmują szczytowe pozycje…

Warto też dodać, że podobnie jak i w przypadku wielu innych tradycji, nie tylko wielkanocnych, sami Norwegowie nie do końca znają genezę tego kryminalnego zwyczaju. Można go porównać do przekonania, że pierścionek zaręczynowy powinien być z diamentem. Tu tak samo zadziałał marketing… Reklama stworzyła nowy zwyczaj, który nie tylko się przyjął, ale i zakorzenił w świadomości ludzi na tyle, że nawet nie kwestionują jego słuszności.

Anna Miler

spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -