niedziela, 25 lutego, 2024
Strona głównaDziałyRaporty SpecjalneCzy nowy rząd Mateusza Morawieckiego ma szansę na przetrwanie?

Czy nowy rząd Mateusza Morawieckiego ma szansę na przetrwanie?

Polska ma już nowy rząd. 27 listopada br. prezydent RP ponownie wręczył tekę premiera Mateuszowi Morawieckiemu, który sprawował tę funkcję przez ostatnie 6 lat i powołał w skład Rady Ministrów jej nowych członków. Tu można by podać ich nazwiska i na tym zakończyć, ale… ale sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana i tak naprawdę wciąż nie ma pewności, kto będzie rządził Polską przez najbliższe lata. Dlaczego? Żeby to wyjaśnić, trzeba nieco cofnąć się w czasie, a mianowicie do wyborów parlamentarnych, które odbyły się w Polsce 15 października br.

27 listopada podczas uroczystości w Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego prezydent Andrzej Duda powołał Mateusza Morawieckiego na urząd premiera i zaprzysiągł wskazanych przez niego członków nowej Rady Ministrów. Fot. KPRP

Polska podzielona

Przypomnijmy: w tegorocznych wyborach do Sejmu PiS uzyskało 35.38 proc. głosów, KO – 30.70 proc., Trzecia Droga – 14.40 proc., Nowa Lewica – 8.61 proc., Konfederacja – 7.16 proc. W wyborach wzięła udział rekordowa ilość Polaków, wydano niemal 22 mln kart do głosowania, co oznacza najwyższą w historii, aż 74.38 proc. frekwencję. Procentowe wyniki przekładają się na następującą ilość mandatów: PiS – 194 mandaty, KO – 157, Trzecia Droga – 65, Nowa Lewica – 26, Konfederacja – 18. Jest to odzwierciedlenie tego, że to na PiS zagłosowało najwięcej osób – dokładnie na to ugrupowanie oddano 7 mln 640 tys. 854 głosy, jednak, jak nietrudno zauważyć, to partie opozycyjne do PiS, jeśli zsumują swoje siły, mają w Sejmie większość.

W myśl art. 154 Konstytucji to prezydent desygnuje prezesa Rady Ministrów, a następnie powołuje prezesa Rady Ministrów i pozostałych członków rządu w ciągu 14 dni od dnia pierwszego posiedzenia Sejmu lub przyjęcia dymisji poprzedniej Rady Ministrów i odbiera przysięgę od członków nowo powołanej Rady Ministrów. Dlatego to właśnie do Andrzeja Dudy należała decyzja, czy tekę premiera powierzyć przedstawicielowi Prawa i Sprawiedliwości – ugrupowania, które de facto uzyskało w wyborach najwięcej głosów – czy też powierzyć misję formowania rządu kandydatowi opozycji, która w sumie dysponuje większością parlamentarną. Prezydent wybrał tę pierwszą opcję, wyjaśniając, że taki jest zwyczaj. Podkreślił to też przy okazji zaprzysiężenia członków nowego gabinetu, które miało miejsce 27 listopada. – Dopełniamy politycznego i historycznego, konstytucyjnego zwyczaju, powołując po wyborach parlamentarnych rząd RP, który jest formowany przez kandydata przedstawionego przez ugrupowanie, obóz polityczny, który wygrał wybory parlamentarne – powiedział Andrzej Duda.

Nowy rząd

Kto wszedł w skład nowego rządu Mateusza Morawieckiego? Spośród 18 ministrów większość nazwisk jest nowa. Z dawnego składu na funkcji ministra obrony narodowej pozostał Mariusz Błaszczak, a Marlena Maląg – wcześniej odpowiadająca za resort rodziny i polityki społecznej – teraz kierować ma ministerstwem rozwoju i technologii. Niektóre nominacje wzbudziły spore kontrowersje, jak choćby powierzenie resortu kultury i dziedzictwa narodowego byłej aktorce Dominice Chorosińskiej. Premier Morawiecki zapewnia jednak, że nowi ministrowie są ekspertami w swoich obszarach i podkreśla, że ponad połowa członków nowej Rady Ministrów to kobiety.

„Dziś rozpoczynamy trudną, ale potrzebną misję. Zapraszam wszystkich parlamentarzystów X kadencji, by stali się jej częścią” – napisał w mediach społecznościowych premier Mateusz Morawiecki tuż po uroczystości w Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego, podczas której prezydent Andrzej Duda zaprzysiągł jego nowy rząd. Dodał, że nowy rząd „powstał wolą ponad 7.6 mln Polaków, którzy głosowali na zwycięzców tych wyborów – PiS”. Jak zaznaczył „Polska potrzebuje dziś rządu, który – nie zrywając z przeszłością – zajmie się budową bezpiecznej przyszłości nas wszystkich”. „Potrzebujemy mądrej kontynuacji i ewolucji, a nie politycznych manifestacji i rewolucji. Szukajmy tego, co łączy, a nie tego, co dzieli” – podkreślił Morawiecki.

Spośród 18 ministrów większość nazwisk jest nowa. Fot. KPRM

Rząd czy… nierząd?

Czy jednak nowa ekipa będzie miała szansę sprawdzić się w działaniu? To się dopiero okaże. Zgodnie z konstytucyjną procedurą premier, w ciągu 14 dni od dnia powołania przez prezydenta, przedstawia Sejmowi program działania Rady Ministrów (tzw. exposé) z wnioskiem o udzielenie jej wotum zaufania. Termin wygłoszenia przez Mateusza Morawieckiego exposé zaplanowany jest na poniedziałek, 11 grudnia. Aby uchwalić wotum zaufania niezbędne jest osiągnięcie bezwzględnej większości głosów (czyli głosów oddanych „za” musi być więcej niż tych oddanych „przeciw” oraz wstrzymujących się od głosowania) w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Co, jeśli rząd Mateusza Morawieckiego nie zdobędzie wotum zaufania? Konstytucja stanowi, że jeśli w pierwszym kroku nie uda się wyłonić rządu, to inicjatywę w tworzeniu rządu przejmuje Sejm. Kandydata na premiera może zgłosić grupa co najmniej 46 posłów. Następnie Sejm wybiera prezesa Rady Ministrów oraz proponowanych przez niego członków Rady Ministrów spośród kandydatów zgłoszonych przez posłów. Wybór ten też musi zostać dokonany większością bezwzględną w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. W dalszej kolejności prezydent powołuje tak wybraną Radę Ministrów i odbiera przysięgę od jej członków. Tu zatem szansę do przeforsowania swoich kandydatów mogą mieć partie do tej pory należące do opozycji, gdyż to one posiadają w Sejmie więcej posłów – o ile oczywiście będą ze sobą zgodne…

Gdyby jednak i w taki sposób nie doszło do powołania Rady Ministrów, na mocy art. 155 Konstytucji, prezydent w ciągu 14 dni powołuje znów prezesa Rady Ministrów i na jego wniosek pozostałych członków rządu oraz odbiera od nich przysięgę. Sejm w ciągu 14 dni udziela jej wotum zaufania – ale już zwykłą większością głosów – w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. W razie nieudzielenia Radzie Ministrów wotum zaufania także i w tym trybie prezydent skraca kadencję Sejmu (co pociąga za sobą automatyczne skrócenie kadencji Senatu) i zarządza wybory do Sejmu i Senatu. Choć brzmi to mało prawdopodobnie, to jednak biorąc pod uwagę podziały na polskiej scenie politycznej i tego scenariusza nie da się wykluczyć ze stuprocentową pewnością. Jednak zamieszanie przy tworzeniu rządu na pewno nie jest korzystne dla Polski – powoduje, że pilne i ważne dla losów kraju sprawy leżą odłogiem i czekają na rozstrzygnięcie, osłabia pozycję Polski na arenie międzynarodowej, na której pojawia się niepewność, kto tak właściwie rządzi krajem i coraz bardziej niecierpliwi Polaków, którzy nie wiedzą, w jakim kierunku pójdą w najbliższym czasie zmiany wprowadzane w ojczyźnie.

Joanna Szybiak

spot_img

1 KOMENTARZ

  1. Duda sie kompromituje, udowodnil ze nie dojzal do funkcji prezydenta. Robi razem z Morawieckim cyrk i szopke . Pisowski aparatczyk dal oszustom 2 miesiace na posprzatanie szaf i grabierz na odchodne. Nie chca oddac wladzy, boja sie rozliczen za przestepstwa i afery ktorych jest setki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -