niedziela, 2 października, 2022
Strona głównaDziałySylwetkiAmbicja i upór drogą do celu

Ambicja i upór drogą do celu

O 24-letnim Eryku Rachwale, jednym z najmłodszych członków Pulaski Association, można powiedzieć, że w dorosłość wchodzi z przytupem. Od małego ambitny i bardzo uparty z pełną konsekwencją realizuje swoje plany.

Eryk Rachwał przekuł swoje pasje na życie zawodowe. Fot. Archiwum Eryka Rachwała

Wiem, że jestem dopiero na początku drogi. Wysoko podniosłem sobie poprzeczkę i wyznaczyłem cele, do których dążę bez względu na przeszkody. Życie to dar i nie chcę go zmarnować – przyznaje Eryk.

Pomimo młodego wieku, już dziś mówi, że pod koniec życia musi mieć z satysfakcję z tego, co osiągnął. – Moim najgorszym koszmarem jest to, że mógłbym żałować, że czegoś nie zdążyłem zrobić – dodaje. Trzymając się tej zasady, skupił się na swoich pasjach i zrobił z nich sposób na życie. – Moja praca to równocześnie moje hobby. Tak jakbym się dostosował do rady Konfucjusza: „Wybierz pracę, którą kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia w życiu” – opowiada.

Na dzień dzisiejszy Eryk spełnia się jako agent nieruchomości na stan New Jersey oraz właściciel dwóch firm promocyjnych – bokserskiej – RBK Promotions i piłkarskiej – Matchday Football Agency. Firmy otworzył w Polsce i dzięki temu coraz częściej odwiedza kraj swojego dzieciństwa.

Z Podkarpacia do Linden

Rodzina Eryka pochodzi z okolic Sanoka na Podkarpaciu. On też tam się urodził, ale kiedy miał 6 lat rodzice zdecydowali się na emigrację do Stanów. Tu, a dokładniej w Linden w New Jersey, już mieszkali dziadkowie Eryka ze strony mamy. Było to dużym ułatwieniem na początku życia w nowym kraju. Eryk od razu poszedł do szkoły pomimo nieznajomości angielskiego.

Rzucono mnie na głęboką wodę. Ale nie odczuwałem z tego powodu strachu, bo byłem otwartym i ciekawym świata dzieckiem. Cieszyłem się, że czekają mnie nowe przygody i nowi koledzy, a języka nauczyłem się bardzo szybko – śmieje się.

Z charakterystyczną dla kilkulatków łatwością adaptacji, szybko przystosował się do nowych warunków i już po kilku miesiącach czuł, że jest u siebie.

Rodzice zawsze otaczali mnie opieką i dawali poczucie bezpieczeństwa i pewnie dlatego przeprowadzkę do Ameryki traktowałem jak naturalną zmianę w naszym życiu. Ale dziś wiem, że dla nich wcale to nie było takie proste. W dorosłym wieku zaczynali wszystko od początku, musieli zbudować całkowicie nowe życie od podstaw. Jednak świetnie sobie poradzili i napawa mnie to dumą. Zawsze byli i są dla mnie wzorem, bo nigdy nie bali się ciężkiej pracy i nie poddawali przeciwnościom. Udzieliła mi się ich ambicja, która od małego mną kieruje – wspomina Eryk.

Kiedy Eryk miał 9 lat na świat przyszedł jego młodszy bart – Maksymilian. Rodzina Rachwałów na dobre osiadła w New Jersey i dziś to miejsce nazywają swoim domem, ale nie zapomnieli o ojczyźnie.

Dumny z polskiego pochodzenia

W domu zawsze mówimy po polsku. Rodzice dbają o zachowanie wszystkich polskich tradycji, za co jestem wdzięczny, bo wiem dokładnie skąd pochodzę, a w dzisiejszym świecie łatwo o tym zapomnieć. Chodziłem do polskiej szkoły, pomimo że bardzo nie lubiłem, ale dziś się z tego cieszę. Moim zadaniem będzie przekazanie tradycji dalej, czyli moim dzieciom, których jeszcze co prawda nie mam, ale już wiem, że będę je wychowywał w duchu polskości. Chciałbym, żeby znały kraj ich dziadków i rodziców oraz niełatwą historię Polski – opowiada Eryk.

To są na razie jednak plany, bo Eryk jest kawalerem do wzięcia. Jak twierdzi, z powodu nadmiaru pracy i obowiązków – buduje dom, rozwija dwie firmy, pochłania go działalność w branży nieruchomości – nie ma czasu na związek.

Wierzę, że poznam dobrą dziewczynę, najchętniej Polkę, bo łatwiej by było przekazywać polskość dzieciom. Chciałbym, żeby miała swoje pasje, swoje hobby. Uważam, że każdy człowiek powinien mieć zainteresowania, ponieważ ich brak nie jest zdrowy ani dla ciała, ani dla psychiki. W życiu trzeba się angażować całym sobą w to, co się robi, nie ma wtedy czasu na wydumane problemy – mówi.

Za piłkarską karierą do Polski

Ruchliwy od dziecka Eryk odnalazł w sobie pasję do piłki nożnej. Grał tak dobrze, że – idąc na studia – dostał stypendium. Nauka nie sprawiała mu trudności, z łatwością godził ją z treningami. Jednak już po kilku tygodniach wiedział, że informatyka to nie jest to, czym chciałby się w życiu zajmować. W jego głowie zaczął kiełkować pomysł, który szybko dojrzewał. Eryk zrobił rozeznanie wśród polskich klubów piłkarskich, napisał kilka e-maili, poczekał na odpowiedzi, a kiedy wśród nich znalazł takie, jakich oczekiwał, reszta poszła szybko. W momencie zakończenia pierwszego semestru Eryk spakował się i zakomunikował rodzinie, że wyjeżdża do Polski. Rodzice nie byli zadowoleni z tego planu, starali się wybić synowi z głowy przerywanie szkoły i wyjazd do kraju, w którym co prawda się urodził, ale tak naprawdę znał go głównie z opowiadań i filmów.

To prawda, że Polska była mi obca, miałem kilka wspomnień z dzieciństwa, bardzo już zatartych. Od czasu przeprowadzki do Ameryki pojechałem tam tylko raz, kiedy miałem może 10 lat. Ale nie słuchałem nikogo, nie docierały do mnie żadne logiczne argumenty. Kupiłem bilet, a zaproszenia od kilku klubów na rozmowy i testy wzbudzały we mnie nadzieję, że mam szansę, aby zostać zawodowym piłkarzem, co wtedy było moim marzeniem – wspomina.

Początkowo wszystko szło po jego myśli. Sprawa się skomplikowała, bo nie miał jeszcze amerykańskiego obywatelstwa, tylko zieloną kartę, i po pół roku musiał wrócić do Ameryki.

Real estate drogą do niezależności

Po powrocie zaczął się zastanawiać, co dalej. Wiedział, że na studia nie chce wracać, a na pewno nie na informatykę. Dziś twierdzi, że sukces można osiągnąć bez ukończonych studiów. Nieprzerwanie grał w piłkę nożną.

Właśnie wtedy postanowiłem, że między treningami zrobię kurs agenta real estate. Sprzedaż nieruchomości interesowała mnie już od jakiegoś czasu. Stało się to za sprawą kolegi mojego taty, który miał własną agencję i kiedy się dowiedział, co zamierzam, postanowił mi pomóc. Nauczył mnie wielu rzeczy, mogłem u niego praktykować, obserwować jak on pracuje i połknąłem haczyk. Stwierdziłem, że z piłką dam sobie spokój, ale za to pomogę młodszemu bratu, który też bardzo dobrze gra, a ja z kolei się skupię na pracy w nieruchomościach – opowiada.

Jak postanowił, tak zrobił. Na początku ruszył jak burza, wydawało się, że wszystko idzie wręcz doskonale, ale niestety to były tylko pozory. Nie był w stanie zakończyć żadnej świetnie na początku zapowiadającej się transakcji. Po piątym już niepowodzeniu, ogarnęły go wątpliwości, czy faktycznie obrał dobrą drogę.

Zacząłem się zastanawiać, czy nie rzucić tego w diabły, ale na to nie pozwalała mi ambicja, więc zacisnąłem zęby i pracowałem dalej, najlepiej jak potrafiłem. Dzięki temu przetrwałem złą passę – mówi Eryk.

Kiedy w końcu doszło do udanej sprzedaży, to aż skakał z radości.

Pamiętam jakby to było wczoraj. To był dom czterorodzinny. I teraz jak patrzę na swoją działalność, to właśnie najwięcej takich domów sprzedaję – dwu-, trzy-, czterorodzinnych i komercyjnych. Czuję się tak, jakbym się do tego rodzaju biznesu urodził, mam naturalny talent – wspomina.

Kolejne plusy, jakie Eryk dostrzega pracując w nieruchomościach, to niezależność. Nigdy nie chciał pracować dla kogoś.

Pracując dla siebie ma się świadomość, że ile włożysz w to, co robisz, to tyle dostaniesz z powrotem. Jak dam 110% z siebie, to wyjdzie mi to tylko na dobre, a pracując dla kogoś niekoniecznie zostałbym doceniony. Poza tym, kiedy patrzę na radość rodziny, której pomogłem przy zakupie wymarzonego domu, czuję ogromną satysfakcję, że przyczyniłem się do ich szczęścia – mówi.

Ale to nie wszystko, co go pociągało, bo miał jeszcze jedno marzenie.

Chciałem widzieć swoje nazwisko na wielkich budynkach w Stanach Zjednoczonych – przyznaje ze śmiechem.

Ktoś go kiedyś zapytał, dlaczego nie został w takim razie modelem, bo dzięki świetnym warunkom fizycznym, mógłby zrobić karierę. Wtedy byłoby widoczne nie tylko nazwisko, ale i sylwetka na bilbordzie. Taka sugestia jednak mocno go śmieszy. Nigdy o modelingu nawet nie myślał. Z przymrużeniem oka dodaje, że jest nieśmiały, chociaż ciężko w to uwierzyć. O tym, jak dobrze sobie radzi w tym, co robi, świadczy fakt, że po zaledwie dwóch latach pracy, kupił swój pierwszy dom. Miał wtedy tylko 22 lata. Rok później zaczął budować kolejny.

Obecnie Eryk pracuje pod skrzydłami Century 21, ale w ciągu roku planuje otworzyć własne biuro nieruchomości i rozciągnąć działalność na Florydę. Na razie jego licencja pozwala mu na pracę tylko w stanie New Jersey.

Brat najlepszym przyjacielem

Pomimo sukcesów na polu nieruchomości pasja do sportu pozostała. Kiedy zdecydował, że jednak nie zostanie zawodowym piłkarzem, zainteresował się biznesową stroną sportu. Nie trenuje już tak intensywnie jak jeszcze kilka lat temu, ale aktywność fizyczna jest dla niego ważna. Dlatego – pomimo, że czasami nie ma sił – walczy ze swoimi słabościami i karnie idzie na trening.

– Chcę dotrzeć do swojego pełnego potencjału i być najlepszą, jaka jest możliwa, wersją Eryka Rachwała. Zdrowe życie jest tego częścią. Wiem, że ludzki mózg idzie na łatwiznę i często toczę sam ze sobą wojnę, bo na przykład wolałbym poleżeć przed telewizorem, zamiast pójść na siłownię. Na szczęście, to ja częściej wygrywam z lenistwem i robię to, co mam do zrobienia – mówi.

Od czasu do czasu lubi też pokopać piłkę. Zwykle robi to z młodszym bratem.

Mimo dużej różnicy wieku Maks jest moim najlepszym przyjacielem. Poszedł w moje ślady i też od dziecka trenuje piłkę nożną. Jest w tym naprawdę dobry. Dlatego poświęcam mu dużo czasu. Nie tylko razem gramy, ale codziennie wożę go na treningi. Maks wkrótce wyjeżdża do Polski, żeby tam spróbować swoich sił w piłce. Może jemu uda się to, co mi się nie udało? A ja z kolei chcę dla niego zrobić wszystko, aby spełniał swoje marzenia – opowiada Eryk.

W ten sposób chęć pomocy bratu, kilkumiesięczny pobyt w Polsce, zamiłowanie do sportu, zainteresowanie nim od strony biznesowej i znajomość z braćmi Kownackimi – Łukaszem i Adamem, doprowadziły do tego, że Eryk założył dwie firmy – jedną promującą boks i drugą promującą piłkę nożną. Obydwie swoje siedziby mają w Polsce, co jest wyrazem więzi Eryka z krajem, w którym się urodził.

W czasie, kiedy w Polsce próbowałem zrobić karierę piłkarską, równocześnie dużo rozmawiałem z ludźmi i dokładnie obserwowałem, co się dzieje dookoła mnie. Od wielu osób słyszałem, że gdybym miał odpowiednie znajomości, to udałoby mi się odnieść sukces. Nie podobało mi się to. Z tego, co sam zaobserwowałem, to jest tam wiele zmarnowanych talentów. Dlatego, kiedy doszedłem do swoich pieniędzy, postanowiłem je zainwestować właśnie w Polsce, żeby młodzi sportowcy nie musieli się martwić brakiem znajomości. Chcę dać równe szanse tym naprawdę utalentowanym i chętnym do ciężkiej pracy – opowiada Eryk.

Z pasji do piłki

I tak w odstępie zaledwie dwóch miesięcy najpierw powstała Matchday Football Agency w listopadzie zeszłego roku, a w styczniu tego roku RBK Promotions, która głównie zajmuje się organizowaniem gal bokserskich. Tu trzeba nadmienić, że drugą miłością Eryka, obok piłki nożnej, jest boks.

Przez ostatnich sześć miesięcy był w Polsce już cztery razy, bo wymagało tego zarówno zakładanie agencji, jak i organizowanie gali (ostatnia odbyła się w marcu przygotowana wspólnie z Kownacki Promotions, na której zwyciężył podopieczny Łukasza Kownackiego – Damian Knyba walczący w wadze ciężkiej).

Eryk Rachwał (pierwszy z prawej) z Maciejem Gałatem, swoim wspólnikiem z Matchday Football Agency i ich podopiecznym piłkarzem Tomaszem Tymosiakiem. Fot. Archiwum Eryka Rachwała

Dobre działanie takich firm zapewnia praca zespołowa, dlatego zarówno w Matchday, jak i w RBK Promotions, mam w Polsce zaufanych wspólników. Maciej Gałat jest agentem piłkarskim od siedmiu lat. To właśnie z nim postanowiłem połączyć siły. Jako menadżerowie negocjujemy kontrakty piłkarskie z klubami, szukamy nowych talentów, głównie wśród nastolatków. Jeździmy po klubach w całej Polsce, oglądamy mecze, oceniamy talent, charakter i wolę walki. Jak tylko zauważmy piłkarza z potencjałem, to przedstawiamy naszą ofertę i pytamy, czy byłby zainteresowany, żebyśmy go reprezentowali. Wierzę, że z czasem się rozrośniemy i podbijemy całą Europę. Dzięki temu, że sam grałem, znam ludzi w różnych klubach zarówno w Stanach, jak i w Europie. Wiem, że sporo chłopaków chciałoby przylecieć do USA potrenować, a może i załapać się w klubie, bo liga tu się dobrze rozwija. Poza tym, dla wielu z nich życie w Ameryce wciąż jest marzeniem – opowiada Eryk.

Z pasji do boksu

Pomysł na założenie RBK Promotions wziął się nie tylko z umiłowania do boksu, ale także przyjaźni z braćmi Kownackimi.

Boks kochałem od małego, zawsze chętnie oglądałem walki razem z moim tatą. Sam też próbowałem swoich sił w ringu, ale już po kilku treningach wiedziałem, że nie jest to dla mnie. Jestem szczery sam ze sobą i przyznałem, że tu niczego nie osiągnę, więc szkoda tracić czasu. Ale tak jak w piłce, tak i tu, spodobała mi się biznesowa strona boksu, a że kocham robić show, to zobaczyłem siebie w roli organizatora gali bokserskich – opowiada Eryk.

Podczas gali bokserskiej w Szczytnie, organizowanej przez Kownacki Management i RBK Promotions, Łukasz Kownacki i Eryk Rachwał (trzymają czek) przekazali miastu Przemyśl 10,600 dolarów na pomoc dla uciekających przed wojną Ukraińców. Pieniądze zostały zebrane przez Pulaski Association. Fot. Archiwum Eryka Rachwała

Na tym polu zaczął współpracować z Łukaszem Kownackim, także członkiem Pulaski Association. Zaczęło się kilka lat temu od tego, że Eryk, tak jak chyba cała Polonia ze wschodniego wybrzeża, kibicował bokserowi wagi ciężkiej – Adamowi Kownackiemu.

Śledziłem w mediach społecznościowych zarówno Adama, jak i jego brata – Łukasza. Pewnego dnia trafiłem na instagramie na wpis Łukasza, że potrzebują kamerzysty, który by jeździł z Adamem na różne spotkania i filmował ich przebieg. Nie mając nic do stracenia, odpowiedziałem na to ogłoszenie, chociaż miałem raczej słabe doświadczenie w obsłudze kamery. Zaproszono mnie do współpracy i spodobało im się to, co zrobiłem. Bracia Kownaccy okazali się bardzo fajnymi ludźmi, świetnie się rozumieliśmy. Z czasem zaprzyjaźniłem się z Łukaszem na tyle, że dziś mogę go nazwać swoim starszym bratem. To właśnie on, który dzięki Adamowi obracał się już w świecie boksu, wiele mnie nauczył i wkręcił do branży. I wtedy zaczęliśmy współpracować zawodowo. Agencja Łukasza – Kownacki Management – zrzesza zawodników, dla których moja RBK Promotions organizuje gale bokserskie zarówno w Polsce, jak i w Stanach. 21 maja odbędzie się pierwsza organizowana przez nas gala w Nowym Jorku – wspomina Eryk.

Z RBK Promotions i Kownacki Promotions współpracują na terenie Polski Rafał Biernacki i Michał Olżyński. – Bez Rafała i Michała moja działalność w Polsce nie byłaby możliwa – przyznaje.

Szansa dla polskich talentów

Obydwie utworzone przez Eryka firmy to platformy, których celem jest umożliwienie młodym sportowcom zrobienia kariery.

Nie chcę, żeby się marnowały polskie talenty. Dokładnie jednak obserwuję komu taką szansę należy dać. W sporcie podstawą jest nie tylko talent, ale przede wszystkim pracowitość, zacięcie, mocny charakter, upór i głód zwycięstwa. Znam wiele historii o ludziach, którzy może niekoniecznie byli wystarczająco utalentowani, ale pracowali 10 razy ciężej niż inni i wyszli na mistrzów. Nie chcę inwestować w kogoś, kto nie daje z siebie 100%. Życie jest za krótkie, żeby działać inaczej – podkreśla.

Damian Knyba – wielka nadzieja polskiego boksu – 21 maja wystąpi na gali bokserskiej w Nowym Jorku. Fot. Archiwum Eryka Rachwała

Eryk z własnego doświadczenia wie, że uporem i ambicją można wiele osiągnąć.

Jeszcze kilka lat temu nie byłem w dobrym momencie swojego życia. Ale, właśnie dzięki uporowi i ambicji, zrobiłem duży postęp. Nieoceniona jest też pomoc dobrych ludzi na tej drodze. Jestem wdzięczny swoim rodzicom za to, że zawsze mnie wspierają, dają przykład jak dobrze pracować, zapewniają mi i mojemu bratu najlepsze warunki do rozwoju. Jestem także wdzięczny Łukaszowi Kownackiemu, za to, że tak wiele mnie nauczył – mówi.  

Kilka miesięcy temu Łukasz wciągnął Eryka w szeregi Pulaski Association. Spodobały mu się historia, cele i misja organizacji oraz postępowe pomysły obecnego prezesa Grzegorza Fryca.

Wydaje mi się, że wszedłem w szeregi Pulaski Association w bardzo dobrym momencie, bo zachodzi tam dużo zmian. Poznałem ludzi o podobnym stylu myślenia do mojego i dobrze jest spotkać się raz na jakiś czas w takim kręgu, podzielić się swoimi doświadczeniami i uczyć się od tych, którzy mają te doświadczenia większe. Jest to dla mnie dużą przyjemnością, tym bardziej że, lubię poznawać ludzi i z nimi rozmawiać – mówi Eryk.

Iwona Hejmej


Jeżeli planujesz kupić dom w New Jersey, zadzwoń do Eryka Rachwała już dziś – tel. 908-400-4019


Polska noc bokserska już w maju

Bokserzy młodego pokolenia Damian Knyba (6-0-0), Łukasz Niemczyk (1-0-0), Witold Lisek (2-0-0) i Justyna Wałaś (2-0-0) już 21 maja wystąpią na gali bokserskiej organizowanej przez grupę RBK Promotions we współpracy z New Mexican Promotions. Wszyscy zawodnicy są podopiecznymi grupy menedżersko-promocyjnej Kownacki Management.

W walce wieczoru wystąpi Damian Knyba, który jest młodzieżowym mistrzem Polski z 2019 roku, wicemistrzem Polski seniorów z 2019 roku i brązowym medalistą mistrzostw Polski do lat 23 z 2017 roku. Posiada idealne warunki do walk w wadze ciężkiej – 202 cm wzrostu i rekordowy zasięg rąk – 218 cm. Jest pierwszym zawodnikiem, który dostał się pod skrzydła Kownacki Management i wielką nadzieją polskiego boksu. To będzie jego siódma walka na ringu zawodowym.

W wadze junior średniej zobaczymy Łukasza Niemczyka, wielokrotnego medalistę mistrzostw Polski. Zadebiutował w boksie zawodowym podczas gali bokserskiej w Zawonii pod Wrocławiem, organizowanej przez grupy Kownacki i RBK Promotions, która odbyła się w styczniu tego roku.

Z kolei w wadze półśredniej swoją trzecią walkę zawodową stoczy Witold Lisek, który swoje doświadczenie zdobywał wcześniej jako zawodnik w chorzowskim klubie MMA.

Pod skrzydłami grupy Kownacki Management znalazła się także uzdolniona zawodniczka wagi super lekkiej – Justyna Walaś.

Organizatory obiecują wieczór pełen emocji i wrażeń.

KIEDY: 21 MAJA 2022
GDZIE: Amazura Concert Hall
91-12 144th Pl, Jamaica, NY 11435
Drzwi otwarte od godziny 19:00
Bilety można zamówić pod numerem: 908-400-4019 w cenie 100$ i w sekcji vip $200.

spot_img

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Najpopularniejsze

Ostatnio dodane

- Advertisment -